Facebook Google+ Twitter

Koszykarski "Pick and Roll" - na parkiecie i poza nim. Odsłona 23

  • Tomasz J
  • Data dodania: 2008-05-15 21:41

Współautorzy: Daniel Kur

Witamy! Po raz dwudziesty trzeci spotykamy się na łamach naszego wirtualnego koszykarskiego magazynu. 23 to dla koszykówki niezwykle ważny numer, mamy więc nadzieję, że to wydanie "Pick and Roll" trzyma poziom. Zresztą - oceńcie sami!

 / Fot. Logo magazynu "Pick and Roll"

Polska Liga Koszykówki



Znamy już finalistów playoff Dominet Bank Ekstraligi. Podobnie jak w zeszłym sezonie, o mistrzostwo Polski powalczy obrońca tytułu Prokom Trefl Sopot oraz Turów Zgorzelec. Różnica w stosunku do poprzedniego sezonu polega na tym, że tym razem to zgorzelczanie mają przewagę - grają na własnym parkiecie, są na uprzywilejowanej pozycji w walce o główne trofeum.

W półfinale Turów Zgorzelec gładko pokonał Asco Śląsk Wrocław, zwyciężając w serii do czterech zwycięstw 4:1. Jedyną porażkę zgorzelczanie odnieśli u siebie w drugim spotkaniu półfinałowym. Jednak w kolejnych spotkaniach wicemistrzowie Polski byli nie do pobicia. Turów zwyciężył w obu spotkaniach we Wrocławiu, a sukces przypieczętował spotkaniem u siebie. Każdy z tych meczów miał swojego bohatera. W trzecim spotkaniu półfinałowym, a pierwszym przed wrocławską publicznością, wspaniałą grę i skuteczność zaprezentował Tomas Kelati, zdobywca 17 punktów. Amerykanin swoją postawą przyczynił się do zwycięstwa 60:71. W kolejnym spotkaniu niezastąpiony był Dragisa Drobnjak, który wrzucił wrocławianom 22 punkty, będąc najlepszym strzelcem wygranego przez Turów meczu 57:73. Na parkiecie w Zgorzelcu fantastyczną formą popisał się David Logan (26 punktów), który powrócił do wspaniałej dyspozycji z końcówki rundy zasadniczej. Dzięki jego postawie Turów postawił „kropkę nad i” i zwycięstwem 83:70 przypieczętował awans do finału Dominet Bank Ekstraligi. Trzeba jednak podkreślić, że do ostatniego spotkania Śląsk przystąpił bez swojego lidera Rashida Atkinsa, którego władze klubu postanowiły ukarać za słabą postawę w czwartym spotkaniu półfinałowym i wyrzucić z zespołu.

Koszykarz Polpaku Świecie Nikola Lepojevic  mija Filipa Dylewicza i Mustafę Shakura z Prokomu Trefla Sopot Tim Kisner podczas półfinałowego meczu play off Dominet Bank Ekstraligi 11 maja. / Fot. PAP Wojtek Szabelski Wicemistrzowie Polski swojego finałowego rywala poznali dopiero 11 maja. A wszystko za sprawą bardzo wyrównanego przebiegu rywalizacji w drugiej parze półfinałowej. Mistrzowie Polski Prokom Trefl Sopot mieli sporo kłopotów z pokonaniem Polpaku Świecie. Zawodził faworyt całych rozgrywek, murowany kandydat do złota. Nie bez znaczenia była fantastyczna postawa podopiecznych Mihajlo Uvalina. Koszykarze Polpaku Świecie dwukrotnie pokusili się o sporą niespodziankę, wygrywając w Sopocie 81:92 oraz we własnej hali 90:81. Skutecznością w tym spotkaniu, podobnie jak w całym sezonie imponował rozgrywający Polpaku Bobby Dixon. Porażki Prokomu były zaskoczeniem, nie tylko dla kibiców. – Jestem zaskoczony, bo myślałem, że przełamaliśmy tą psychiczną barierę i że będzie lepiej, a okazało się, że znowu zrobiliśmy krok do tyłu – tłumaczył rozgoryczony rozgrywający Prokomu Igor Milicić. Na szczęście dla mistrzów Polski, podopieczni Tomasa Pacesasa zaczęli wygrywać w najważniejszych spotkaniach. Do lepszej dyspozycji doszedł Milan Gurović, ale to Filip Dylewicz był głównym autorem awansu Prokomu do finału. W ostatnim, niezwykle zaciętym spotkaniu, popularny "Dylu" zdobył decydujące dla losów meczu punkty na 2,5 sekundy do końca dogrywki! Dzięki temu sopocianie wygrali spotkanie 94:96 i zdobyli upragniony awans do finału DBE. Trzymające w napięciu ostatnie spotkanie Prokomu z Polpakiem nie obyło się bez bardzo poważnej pomyłki sędziowskiej o czym w dziale "...i poza nim".

Początek rywalizacji w finale mistrzostw Polski zaplanowany jest na 17 maja w Zgorzelcu. O 3. miejsce i brązowe medal powalczy Asco Śląsk Wrocław z Polpakiem Świecie, również 17. maja.

...i poza nim



Pape Sow. / Fot. PAP Stefan KraszewskiPomyłki sędziowskie to urok sportu. Jednak trudno się z nimi pogodzić, jeśli błędy arbitrów decydują o wyniku spotkania. Niestety taka sytuacja miała miejsce w końcowych sekundach dogrywki rozegranej pomiędzy Polpakiem i Prokomem. Na kilka sekund przed końcem meczu, przy remisie 94:94 z dystansu chybił środkowy żółto-czarnych Pape Sow. Piłkę sprytnie zebrał Mustafa Shakur, ale jak pokazały telewizyjne powtórki, zrobił to niezgodnie z przepisami, przekraczając nogą linię końcową boiska. Nie zauważyli tego sędziowie spotkania (Tomasz Kudlicki, Marcin Kowalski, Janusz Calik), a rozgrywający Prokomu zdołał zagrać piłkę do Filipa Dylewicza, który spokojnie ustalił wynik spotkania. Tak ważne dla losów spotkania punkty zostały jednak zdobyte nieprawidłowo. Trudno się więc dziwić działaczom Polpaku, którzy postanowili stanowczo zareagować: - Złożyliśmy protest, bo sędziowie popełnili błąd, ale jak znam życie nie będzie to miało żadnego wpływu na dalsze losy rywalizacji. Nie da się ukryć, że ostatnie sekundy decydowały o wyniku, co nie oznacza, że gdyby nie błąd sędziów to wygralibyśmy. Nie chciałbym jednak, aby w walce o brązowy medal taka sytuacja się powtórzyła. Zależy mi na sportowej walce i myślę, że na tym poziomie sędziowie nie powinni popełniać takich błędów - powiedział PAP Stefan Medeński, prezes Polpaku. Protest nie przeszedł jednak bez echa. Jeszcze w dniu jego złożenia przez Polpak, słychać było ostre zapowiedzi. - Podejmiemy stosowne decyzje co do ukarania arbitra odpowiedzialnego za błąd - oświadczył PAP przewodniczący Kolegium Sędziów Polskiego Związku Koszykówki Grzegorz Bachański. Na decyzję nie trzeba było długo czekać. Kolegium podjęło decyzję o ukaraniu odpowiedzialnego za tę sytuację sędziego (Marcin Kowalski) czasowym odsunięciem (1 miesiąc) od prowadzenia spotkań lig profesjonalnych. I tylko szkoda, że taki błąd międzynarodowego sędziego, pojawił się w tak ważny i emocjonującym spotkaniu.

Cytat tygodnia


"Polpak grał niesamowicie w drugiej połowie i za to należą się rywalom duże brawa" - tymi słowami podsumował postawę świecian Tomas Pacesas, trener Prokomu. Słowa i brawa w pełni zasłużone. Postawa Polpaku była wielką sensacją półfinałow playoff DBE.

Bohater tygodnia


Filip Dylewicz - gracz Prokomu Trefl Sopot zdecydowanie zasłużył na to miano, zdobywając decydujące o awansie Prokomu punkty na 2 sekundy przed końcem dogrywki. Dylu zagrał dobrze całe spotkanie, dlatego fakt, że punkty zostały zdobyte nieprawidłowo nie może rzutować na to wyróżniene dla Filipa.

Pierwsza piątka tygodnia



Piątka tygodnia


Rozgrywający – Bobby Dixon (Polpak Świecie)
Rzucający obrońca – Paweł Kikowski (Polpak Świecie)
Niski skrzydłowy – Milan Gurovic (Prokom Trefl Sopot)
Silny skrzydłowy – Filip Dylewicz (Prokom Trefl Sopot)
Środkowy – Marko Brkić (Polpak Świecie)

Trener – Mihajlo Uvalin (Polpak Świecie).

NBA



Na parkiecie…


LeBron James, zawodnik Cleveland Cavaliers podczas spotkania z Boston Celtics. / Fot. PAP EPA CJ GUNTHERFaza play off robi się coraz bardziej emocjonująca. Na Wschodzie, w półfinale konferencji wyrównany bój toczą Boston Celtics z Cleveland Cavaliers. Wprawdzie pierwsze dwa mecze "Zieloni” rozstrzygnęli na swoją korzyść, jednak w kolejnych dwóch spotkaniach górą byli już kawalerzyści. Obecnie, po piątym meczu w serii 3 – 2 prowadzą Celtics, ale wydaje się, że LeBron James nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Na zwycięzcę tej rywalizacji czekają już w finale konferencji Detroit Pistons, którzy w półfinale wyeliminowali 4 – 1 Orlando Magic z Marcinem Gortatem w składzie. Magicy zaprezentowali się w tym sezonie nieźle, na pewno ta drużyna ma przed sobą przyszłość. Wierzymy, że ma ją również przed sobą Gortat, który po sezonie regularnym, w którym grywał bardzo mało, w play off meldował się na boisku niemal w każdym spotkaniu, dając odpocząć Dwightowi Howardowi. Pistons w finale Konferencji Wschodniej zagrają po raz szósty z rzędu, co potwierdza ich siłę i ambicję.

Wyrównana walka toczy się w Konferencji Zachodniej. Wielkim hitem miał być (i jest!) pojedynek New Orleans Hornets – San Antonio Spurs. "Szerszenie" w dwóch pierwszych spotkaniach upokorzyli Spurs, jednak dwa następne mecze toczyły się pod dyktando podopiecznych Gregga Popovicha. Mecz nr 5 to ponownie miażdżące zwycięstwo Hornets, jednak skreślać w tym momencie Spurs w żadnym wypadku nie wolno. Bardzo podobny przebieg ma drugi półfinał konferencji, Los Angeles Lakers – Utah Jazz. Kobe Bryant wraz z kompanami odniósł łatwo zwycięstwa w dwóch pierwszych meczach, by polec w spotkaniu trzecim i czwartym. Mecz piąty rozstrzygnął się na korzyść Los Angeles, jednak Lakers, aby zameldować się w Finale Konferencji Zachodniej, muszą zwyciężyć w jeszcze jednym spotkaniu, a to nie będzie łatwe. Zawodnicy Lakers Kobe Bryant i Lamar Odom. / Fot. PAP EPA ANDREW GOMBERT

Jedno jest pewne – emocji nie zabraknie.

…i poza nim


O kampanii reklamowej promującej tegoroczne rozgrywki posezonowe słyszał już chyba każdy miłośnik NBA. Nie każdy jednak wie, że i on może się w nią aktywnie włączyć, zestawiając swoją podobiznę ze zdjęciem najlepszych koszykarzy ligi. Pobawić można się tu, zaś wszystkim uczestnikom życzymy, by reklamowe porównanie wypadło na ich korzyść.

W Stanach zawrzało po piątym meczu w serii Boston – Cleveland. W jednej z kontr, na wchodzącego pod kosz LeBrona Jamesa wpadł Paul Pierce, umyślnie go przy tym faulując. Koszykarze po krótkiej szamotaninie wpadli w publiczność, gdzie znajdowała się matka Jamesa. Rodzicielka – w naturalny dla matki sposób – zareagowała na wyczyn Pierce’a dość impulsywnie, co wzbudziło wściekłość syna. LeBron w niewybrednych słowach kazał mamie usiąść, po czym wrócił na parkiet. Rozumiemy, że potężnie zbudowany "Król" mógł mieć matce za złe, że broni go przed rywalem z boiska, no ale żeby aż tak…? Oceńcie sami.

Bohater tygodnia


Tayshaun Prince, Detroit Pistons. Skrzydłowy "Tłoków" w czwartym meczu z Orlando rzutem na 8 sekund przed końcową syreną zapewnił swojej drużynie jednopunktowe zwycięstwo. Magic po tej porażce już się nie podniosło i przegrało serię w pięciu meczach.

Cytat tygodnia


- Drużyna LeBrona Jamesa nigdy nie panikuje – LeBron James po przegranym piątym meczu półfinału Konferencji Zachodniej z Boston Celtics.

Piątka tygodnia


Rozgrywający – Chris Paul (New Orleans Hornets)
Rzucający obrońca – Richard Hamilton (Detroit Pistons)
Mały skrzydłowy – David West (New Orleans Hornets)
Silny skrzydłowy – Lamar Odom (Los Angeles Lakers)
Środkowy – Pau Gasol (Los Angeles Lakers)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

I tu masz Tomku 100% racji. Sędziowanie w NBA od wielu lat jest na marnym poziomie (wszyscy rowni, ale "gwiazdy" rowniejsze), ale w tym sezonie to juz przekracza wszelkie granice. Lakers juz w starciu z Jazz potrzebuja pomocy arbitrow (do Bryanta przeciwnicy nie moga sie nawet zblizyc, techniczne z kosmosu...) - co to bedzie, jak w finale konferencji przyjdzie im zmierzyc sie ze Spurs?

No ale nie ma co sie dziwic, skoro "chwala dawnych lat" ma prosty przelicznik na kase dla ligi. Szkoda tylko, ze ze sportem ma to coraz mniej wspolnego.

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Myślę, że jesteś bliski prawdy. Chwała dawnych lat może okazać się decydująca. Ale sądzę, że "Szerszenie" mogą jeszcze parę razy użądlić w obecnym play off

Komentarz został ukrytyrozwiń

Paweł, moim zdaniem Stern nie dopuści, by finał w tym roku był inny, niż Celtics-Lakers. Ot tak, ku chwale dawnych lat :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Się LeBron nie popisał....Celtics chyba faktycznie nie wygrają ligi, może zatem Hornets? Ale by były jaja

Komentarz został ukrytyrozwiń

No LeBron ostro potraktował mamę:D Sądzę, że mimo wspaniałego sezonu Boston jednak nie wygra ligi, gdyż zatrzyma się na Detroit. Jak zawsze +

Komentarz został ukrytyrozwiń

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.