Facebook Google+ Twitter

Koszykarze wolą grać w Europie niż w NBA

Czy jest coś ważniejszego dla koszykarza niż gra w najlepszej lidze świata i zarabianie wielkich pieniędzy? Okazuje się, że tak. Kilku solidnych zawodników z NBA postanowiło zmienić otoczenie i pokazać się w Europie.

Poziom kontynentalnej koszykówki rośnie. Na zdjęciu: reprezentant Niemiec , znany z gry w lidze NBA Dirk Nowitzki (P) mija z piłką Brazylijczyka Joao Paulo (L) podczas ćwierćfinałowego meczu turnieju kwalifikacyjnego koszykarzy do igrzysk olimpijskich. / Fot. PAP/ EPA/ORESTIS PANAGIOTOUPortorykańczyk Carlos Arroyo zamienił właśnie plaże Florydy (grał w Orlando Magic) na równie "gorącą" Ziemię Świętą. Arroyo podpisał kontrakt nie z byle kim, bo z Maccabi Tel Aviv, które dwukrotnie wygrywało już Euroligę, a i w nadchodzącym sezonie nie jest bez szans. Rozgrywający, który ma za sobą grę w czterech klubach NBA, będzie zarabiał w stolicy Izraela 2,5 mln dolarów rocznie.

Znacznie więcej, bo aż 20 mln dolarów przez trzy sezony zarobi Josh Childress (ex Atlanta Hawks). Koszykarz, który był jednym z najlepszych rezerwowych w NBA postanowił przenieść się do Olympiakosu Pireus. Drużynę Chimki Moskwa z Maciejem Lampem w składzie wzmocnią natomiast mistrz olimpijski, Argentyńczyk Carlos Delfino i mistrz świata, Hiszpan Jorge Garbajosa. Rosyjski kierunek wybrali także Nenad Krstic (Triumph Lyubertsy) i Bostjan Nachbar (lukratywny kontrakt wart 14,3 mln dol. z Dynamo Moskwa).

Spośród tych, którzy zdecydowali się na wyjazd do Europy, najlepiej w poprzednim sezonie prezentował się Juan Carlos Navarro (10.9 pkt. na mecz, 2,2 asyst, 2.6 zbiórek). Rozgrywający Memphis Grizzlies postanowił wrócić do Barcelony, po tym jak w ubiegłym sezonie włodarze klubu z Tennessee oddali do Lakers za bezcen największą gwiazdę, jego rodaka, Pau Gasola. Ostatnim jak na razie zawodnikiem, któremu nie spełnił się „American dream” jest Słoweniec Primo Breżec, który od nowego sezonu będzie bronił barw Lottomatiki Rzym.

Jaki jest powód takich wojaży? Z pewnością jedną z przyczyn jest chęć bycia gwiazdą. Zawodnicy, którzy zdecydowali się przenieść na Stary Kontynent, nie byli kluczowymi graczami w swoich klubach, a jak wiadomo nie od dziś, bycie gwiazdą zobowiązuje kluby do lepszego traktowania takiego osobnika i rozciągnięcia nad nim parasola ochronnego.

Paradoksalnie inną przyczyną mogą być pieniądze. Dla graczy Nets: Nachbara i Krstica przeprowadzka do Rosji może się okazać wcale niezłym wyborem życiowym, jako że poziom ligi na Wschodzie podnosi się z roku na rok, a o zaplecze finansowe klubów nie ma się co martwić.

Ostatnia, choć może mało prawdopodobna opcja jest taka, że koszykarze są po prostu zmęczeni całym sezonem w klubach amerykańskich i dodatkową grą w reprezentacji, a sezon w Europie jest niewątpliwie krótszy. Skoro więc można biegać mniej, a zarabiać porównywalnie to po co się męczyć?

Europa nie jest na pewno złym wyborem dla koszykarza w sytuacji, gdy jest numerem 3 w swoim zespole (Arroyo), nie chce grać w przeciętnym klubie (Navarro) albo, gdy jest niedoceniany (Childress). Z roku na rok poziom gry na Starym Kontynencie podnosi się w niesamowitym tempie, a dowodem na to są zwycięstwa europejskich drużyn w przedsezonowych przetarciach z rywalami zza oceanu, czy też triumfy tutejszych reprezentacji w mistrzostwach świata.

Ważne dla przybyszów zza oceanu jest także, że podpisane przez nich kontrakty praktycznie gwarantują im powrót do najsilniejszej ligi świata po każdym sezonie. Faktem jest, że jeśli koszykarz z NBA chce pod odejściu z NBA podnosić swoje umiejętności powinien wybrać Hiszpanię lub Włochy, natomiast aby podreperować domowy budżet musi udać się nad Wołgę.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Jak dla mnie liga hiszpańska jest dużo bardziej atrakcyjna od NBA ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

To że kilku koszykarzy którzy nie grali systematycznie w NBA tylko siedzieli na ławce nie znaczy że NBA ma problemy, Europa nigdy nie doścignie NBA. Popatrz na Euroligę a potem na NBA dwa inne światy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

NBA ma problem. Kurs dolara leci drastycznie w dół. Dlatego coraz bardziej opłaca się grać w Europie. Ostatnio oglądałem wywiad z Marcinem Gortatem. Mówił, że gdyby nie był ambitny, grałby teraz w jakimś europejskim klubie zarabaiając 5 mln. Euro rocznie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Czy jest coś ważniejszego dla koszykarza niż gra w najlepszej lidze świata i zarabianie wielkich pieniędzy?" ... jeszcze wieksze pieniadze :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.