Facebook Google+ Twitter

Koszykówka. Co może się zdarzyć w turnieju olimpijskim?

Do rozpoczęcia Igrzysk Olimpijskich w Pekinie pozostało już tylko kilka dni. W rozgrywkach koszykówki mężczyzn weźmie udział 12 drużyn, które rywalizację o olimpijskie złoto rozpoczną 10 sierpnia.

Terminarz zawodów jest ułożony w taki sposób, aby reprezentacje męskie grały w dni parzyste, a kobiece w nieparzyste. Pierwsze na parkiet Basketball Gymnasium wybiegną więc panie (9 sierpnia), wśród których faworytkami pozostają niezmiennie Amerykanki, Rosjanki i Australijki. Skupmy się teraz jednak na ciekawszej sportowo, męskiej rywalizacji.

Rozgrywki na pekińskim turnieju przebiega jak zwykle w dwóch fazach: grupowej (2 grupy po 6 zespołów) i pucharowej, do której to rundy awansują po cztery najlepsze teamy. Mecze będą się rozpoczynać o 3.00 czasu polskiego co nieco komplikuje sprawę europejskim kibicom, ale fanatycy przyzwyczajeni do nocnych transmisji z NBA nie będą narzekać.

Złoto dla zuchwałych



Faworytami walki o krążki z najszlachetniejszego kruszcu pozostają Amerykanie. Prasa zza oceanu zawsze przed olimpijskimi rozgrywkami kreowała nowe „dream teamy”, które nie potrafiły sprostać choćby legendzie barcelońskich igrzysk. Reprezentacje co prawda wygrywały, ale nieprzystosowani na co dzień do przepisów FIBA koszykarze popełniali błędy, które od 1994 roku nie dały ani razu USA tytułu mistrza świata. Tendencja wygrywania turniejów olimpijskich ustała w Atenach. Tam lepsi byli Argentyńczycy i Włosi.

Manu Ginobili (Argentyna) w Pekinie chce powtórzyć sukces z Aten. / Fot. Mora12 Budujący od kilku lat na nowo amerykańską potęgę trener Mike Krzyzewski wie jak przywrócić sukcesy kadry. W swojej karierze trenerskiej prowadząc uczelnię Duke zdobył 3 tytuły mistrza uniwersyteckiej ligi NCAA. Wie też jak zmotywować graczy, aby ci nie myśleli w trakcie meczu o gwiazdorstwie, a raczej o pełnym poświęceniu zespołowi. Dwight Howard przyznał niedawno, że od rozmowy z trenerem bardziej poświęca się zbiórkom niż indywidualnej zdobyczy punktowej. W ekipie amerykańskiej panuje duch „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”, a w zdobyciu olimpijskiego medalu nikt im nie przeszkodzi. Czy będzie to medal złoty okaże się

Chrapkę na ten najcenniejszy ze wszystkich imprez medal mają także mistrzowie świata, Hiszpanie, którzy chcą się odegrać za przegrany na własnym parkiecie finał Mistrzostw Europy z Rosją. Za reprezentacją z Półwyspu Iberyjskiego przemawia z pewnością silna i wyrównana kadra, gracze występujący w NBA (Calderon, Gazol, do niedawna Navarro) i doświadczenie tych, którzy na co dzień grają w Eurolidze.

Kto jeszcze ma szansę na medal? Wydaje się, że ponownie sięgną po niego Argentyńczycy. Ich pierwsza piątka (Prigioni, Ginobili, Nocioni, Scola, Oberto) musi budzić respekt na każdym przeciwniku, a fakt, że mają już na koncie kilka medali wielkich imprez (w tym mistrzostwo olimpijskie w Atenach), może osłabić w nogach niejednego rywala.

Kto będzie czarnym koniem?



Duże szanse na włączenie się do walki o medale mają dwie reprezentacje, które awans wywalczyły całkiem niedawno, podczas turnieju kwalifikacyjnego w Atenach. Mowa tu o kadrach Grecji i Chorwacji. Obie z łatwością wywalczyły promocję do Pekinu, a równa, zespołowa gra, z której oba zespoły słyną może okazać się kluczem w walce o podium. Brak gwiazd, ale silna ławka rezerwowych to podstawa budowy silnej reprezentacji. Grecy pokazali co to znaczy dwa lata temu zdobywając srebro japońskiego mundialu.

Yao Ming celuje w medal olimpijski. / Fot. Jeff
Zawsze groźni na wielkich imprezach są Litwini, niespodziewani mistrzowie Europy z 2003 roku. Już na ubiegłorocznym Euro pokazali, że są w stanie odrobić każdą stratę, a niebagatelną rolę w nowoczesnym baskecie odgrywa doświadczenie. Dla kilku czołowych graczy: Jasikieviciusa, Ławrynowicza czy Siskauskasa to prawdopodobnie ostatnie Igrzyska Olimpijskie, a z pewnością ostatnie grane z takim polotem i szybkością, więc chęć pokazania światu, która nacja najbardziej kocha koszykówkę może doprowadzić ich do strefy medalowej.

Nie wiadomo czego się spodziewać po gospodarzach. Kadra oparta na trójce związanych z NBA (w przeszłości lub obecnie) zawodnikach: Yao Mingu, Wangu Zhi zim i Yi Jianlianie może sprawić niespodziankę grając pod presją fanatycznie reagującej publiczności. Miejmy nadzieję, że o wynikach reprezentacji Chin nie będą świadczyć „popisy” sędziów, ale efektowna gra koszykarzy kraju środka.

Bo liczy się sport i dobra zabawa



W przeciwieństwie do rozgrywek kobiecych, outsiderami w turnieju męskim będą Australijczycy. Gra oparta na jednej, niezbyt wybitnej postaci w światku NBA, środkowym Andrew Bogucie nie przyniesie z pewnością wielu powodów do radości kibicom na Antypodach.

Tabelę grupy A prawdopodobnie zamknie mistrz Azji – Iran, którego zawodnicy pewnie nawet nie wpadną w oko agentom europejskich klubów. Także na dnie, ale grupy B osiądzie Angola. Ekipa, która regularnie wygrywa rozgrywki na kontynencie, nie potrafi wykorzystać potencjału, nie sięga po fachowców z zagranicy, aby stworzyć choć nikłe zagrożenie na arenie międzynarodowej.

Na koniec pozostawiłem ocenie reprezentację Niemiec, która awans wywalczyła w ostatniej chwili w turnieju kwalifikacyjnym w Atenach. W tych rozgrywkach brylował duet rodem z NBA: Dirk Nowitzki i Chris Kaman. Ten pierwszy rzucał bardzo dużo i celnie, drugi przede wszystkim zbierał. Taktyka oparta na dwóch zawodnikach z pewnością wystarczy na Angolę, ale może nie pozwolić nawet na ćwierćfinał, gdzie rywale wiedzą jak stosować podwajanie. Mało doświadczony Jagla, przeciętny Hamann i okazjonalnie dobry Roller to nie jest przyszłościowe zaplecze dla sukcesów naszych zachodnich sąsiadów. Niemcy o awans z grupy zagrają więc prawdopodobnie z gospodarzami, a to z wielu wspomnianych już powodów łatwą przeprawą wcale nie będzie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

+ Brawo za temat i ciekawą analizę - Mam nadzieję, że media, traktujące koszykówkę po macoszemu, pokażą choć kilka ciekawych spotkań....
A USA w kosza to tak jak Brazylia w piłce nożnej - nawet jak nic nie grają, to i tak zawsze są faworytami...

Komentarz został ukrytyrozwiń

W porównaniu do poprzednich Igrzysk. Teraz USA wystawiają bardzo silną drużynę. Wygrają to z zamkniętymi oczami. Yao zagra, ale nie będzie gotowy na 100 %, więc jeśli sędziowie nie będą gwizdać przewinień z kosmosu, to gospodarze nie będą się liczyć. Poza USA do medali przed wszystkim kandydują Argentyna i Hiszpania. Jeśli będzie inaczej, no to się bardzo zdziwie. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.