Facebook Google+ Twitter

Kot, ekscentryczna hrabina i Święty Graal, czyli recepta na powieść noir

"Kot Syjonu" Jerzego Wlazło, to powieść detektywistyczna w stylu noir na wysokim poziomie. Z pewnością spodoba się miłośnikom tego gatunku.

Okładka / Fot. Bullet BooksBialas to prywatny detektyw z podłej dzielnicy, a zarazem dawny policjant, który został zwolniony ze służby w dość niejasnych okolicznościach. Jego znakiem szczególnym jest miłość do cygar i mocnych trunków. Do tego jego złośliwy uśmieszek i czarnowidztwo. Gdy zapoznajemy się z jego przeszłością, wszystko staje się logiczne. Mnie skojarzył się z telewizyjnym detektywem Columbo.

Od początku powieści ma on poważne problemy finansowe, które chce rozwiązać tajemnicza i ekscentryczna hrabina Chattearstone. Chce, by zajął się on znalezieniem dla niej kota. W tym celu wynajęła wcześniej detektywa, by odnalazł dla niej odpowiedniego detektywa do tego trudnego zadania. Jak sama tłumaczy: nie potrzebuję byle jakiego kota. Potrzebuję kota dla mnie. Żądam, żeby Pan poznał moje zwyczaje, przyzwyczajenia i wszelkie upodobania. Mój kot ma spełniać moje wymagania. (...) Skoro ma mnie pan poznać, musi pan spędzić ze mną trochę czasu. Nie lubię mówić o sobie, więc musi być pan cierpliwy. I patrzeć. Sam oceni pan to wszystko najlepiej. Jej zlecenie zadziwia Bialasa i uważa je za niegodne dla detektywa zajęcie. Dość szybko przekonuje się jednak, że hrabina nie przyjmuje sprzeciwu i uznaje zasadę, że wszystko można kupić...

Jej pewność siebie oraz tajemniczy strój (twarz zakrywa czarną woalką) przyciągają Bialasa. W tym czasie trafiają mu się też inne sprawy - zaginiony ogrodnik Forrester oraz zamieszana w szantaż Nina. Detektyw próbuje także wyjaśnić sprawę zabitego przed wielu laty na polu łubinu Dino Pietry, zaginionego architekta Martina Chata, milionera-kryminalisty Johannesa Tåra oraz profesora Franciszka Polesiaka. Jednak przez cały ten czas nie może zapomnieć o zleceniu hrabiny i chce je doprowadzić do końca.

Narracja prowadzona jest w 1. osobie. Świat widzimy oczami detektywa Bialasa, który
opisuje go w tonie ironiczno-sarkastycznym, pełnym czarnego humoru i złośliwości. Jego postrzeganie rzeczywistości jest niezwykle zabawne, np.: dziewczyna wzięła łyżkę i bezgłośnie zaczęła jeść gorącą zupę. Poszedłem w jej ślady i bezgłośnie poparzyłem sobie język. Trzeba przyznać, że od pierwszych stron książki ten bohater polskiego pochodzenia daje się lubić.

Akcja rozgrywa się na walijskiej wyspie Anglesey - mroczność tamtejszej scenerii tylko dodaje jej klimatu. Powieść jest dość skomplikowana, przez nagromadzenie pozornie niezwiązanych ze sobą wątków. Powracają wspomnienia o zmarłym ojcu i bracie Bialasa, legendy o Świętym Graalu, templariuszach i zakonie Prieuré de Sion, a w to wszystko włączony jest tajemniczy kot Syjonu. Tworzy to w miarę spójną całość. W dodatku Jerzy Wlazło stosuje reminiscencje, przeplata zdarzenia przeszłe z teraźniejszymi i tym samym buduje napięcie. Czytelnik nie może doczekać się, co będzie dalej. A z każdą kolejną stroną jest coraz ciekawiej. Trzeba przyznać, że zaskoczenie jest zaskakujące i nie do przewidzenia. Choćby tylko dla zakończenia i epilogu warto ją przeczytać. Nie polecam jej jednak osobom lubiącym powieści sensacyjne o prostej akcji.

Jerzy A. Wlazło jest dziennikarzem prasowym i radiowym. Warto podkreślić, że "Kot Syjonu" jest jego pierwszą powieścią i do tego jakże udaną.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Mnie przekonał już sam tytuł i się nie zawiodłam. ;) Dzięki :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Choć sam tytuł nie zachęca do sięgnięcia po tę książkę, Twoja recenzja mnie przekonała. 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.