Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

1290 miejsce

Kotka stara ale jara, czyli o dalszych losach Weteranki

Kocia natura jest silna. Już nie po raz pierwszy i pewnie nie ostatni udowodniła to stara kotka Weteranka - żyjąca lat kilkanaście na działkach.

Weteranka. Zdjęcie wykonane w marcu 2012 / Fot. foto: Ewa ŁazowskaO losach Weteranki vel Guzowatej pisałam ostatnio w związku z wielkopiątkowym "prezentem", czyli narodzinami jej potomstwa.

W ubiegły piątek minęły cztery tygodnie od narodzin dziecka Weteranki, czyli - jak je nazwałam - Izoldy, ponieważ w tamten Wielki Piątek przypadały akurat imieniny bohaterki jednego z wierszy Gałczyńskiego pt. "Kolczyki Izoldy".
Weteranka - jak przystało na doświadczoną matkę - opiekowała się maleństwem bardzo czule i właściwie nie opuszczała go ani na chwilę. Izolda rosła i trzeba było pomyśleć o znalezieniu jej domu, by w przyszłości nie podzieliła marnego losu bezdomnych kotów. W sprawę zaangażowała się Fundacja Izy Milińskiej "Kocia Mama", zajmująca się statutowo niesieniem pomocy kotom wolno bytującym. Ustaliłam z szefową fundacji, że gdy dziecko Weteranki ukończy piąty tydzień życia, zostanie skierowane do adopcji, natomiast Weterankę trzeba będzie poddać zabiegowi sterylizacji i przy okazji zabiegowi usunięcia wielkiego guza przepuklinowego.

Ubiegły tydzień właściwie pokrzyżował misterne plany co do losów i Weteranki i jej dziecka, czyli Izoldy. Okazało się, że ta stara kotka przestała się nagle zajmować kocim oseskiem, ponieważ... dopadła ją kolejna chęć na romans z przystojnym burasem z działek.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

Popieram pomysł Pani Jadwigi. Chętnie bym poczytała historyjki o działkowych kotach ilustrowane właśnie zdjęciami. Również życzę Weterance powrotu do zdrowia a małej Izoldzie dobrych opiekunów. Autorkę pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Andrzej, Panie Andrzeju, tak. Ma pan słuszność. Zdarzyło mi się wychować kilka kocich osesków i bez masowania im brzuszków pewnie miały by spore problemy zdrowotne. Pozdrawiam.

@Zuzia, Ma Pani z pewnością rację co do Weteranki. Sęk jednak tkwi w tym, że mam już w domu cztery kocice, uratowane z działek. Ubolewam, że nie mogę zabrać Weteranki, bo jej się na stare lata luksus jakiś by przydał. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jadziu! Ty masz zawsze świetne pomysły i już nie raz skorzystałam z Twojej podpowiedzi. Nie jest wykluczone, że do napisania takiej książeczki z czasem się przymierzę. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
andrzej
  • andrzej
  • 08.05.2012 18:38

Małe kocięta rodzą się ze słabo rozwiniętym przewodem pokarmowym który dojrzewa później ,po urodzeniu.Potrafią ssać, ale nie potrafią wydalać kału i moczu.Odbywa się to u nich tak że kotka często liże młode i w ten sposób masując ich brzuszki niejako wyciska toksyny.Ponieważ ich skład to głównie słabo przetrawione mleko więc obieg się zamyka.Młode są całkiem zdane na matkę więc jeśli przyjdzie nam się takim maluchem opiekować trzeba pamiętać o częstym masażu małego brzuszka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewo - sądzę, że w nieco innej formie literackiej, pozbawionej drastycznych szczegółów, powinnaś napisać książeczkę dla dzieci pt. " Opowieści z kociej łączki" :) - coś w tym rodzaju; ilustrowaną zdjęciami.
Jak Cię znam - ma szansę powstać kocia epopeja z pedagogicznym przesłaniem.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Zuzia
  • Zuzia
  • 08.05.2012 16:51

Wydaje mi się, że jednak Weteranka nie powinna była wrócić na Działki, ale resztę życia spędzić pod przyjaznym dachem. Opiekuję się 12-letnia kotką, uprzednio przykładną dzikuską. I co ? I nic ! Wystarczyło kilka/kilkanaście dni i zrobił się z niej kot kanapowo-poduszkowy. Na drzwi i okno nawet nie spojrzy !

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Marto: Widocznie taką mam już przypisaną - życiową rolę. Nie wyobrażam sobie by można było obojętnie przejść obok chorego zwierzaka. One odczuwają ból tak samo jak istoty będące na wyższym stadium rozwoju, - czyli ludzie.
Dziękuję za pozdrowienia i również pozdrawiam. :)
Ps. Weteranka powolutku wraca do zdrowia. Jednak szok operacyjny musiał być dla niej wielki.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Marta Dutkiewicz
  • Marta Dutkiewicz
  • 08.05.2012 15:02

Pozdrawiam Pani Ewo. Te kotki,jak widać,żyją tylko dzięki Pani. Oby więcej takich opiekuńczych dusz,jak Pani, angażowało się w ratowanie bezdomnych i chorych zwierząt.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Stefanio, dziękuję! Jak wiesz - tylko osoby, którym los bezdomnych zwierząt nie jest obojętny, mogą z uwagą czytać takie i tym podobne teksty. Ty z pewnością do nich należysz. Także pozdrawiam! :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pięknie opisałaś tę historię Ewo!
Trzymam kciuki za zdrowie operowanej kotki
i znalezienie dobrego domu dla maleństwa.
Pozdrawiam Cię :-))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.