Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Styl życia > Hobby > Kotów ci u nas dostatek

Pozycja materiału w rankingach:

27718 miejsce

Dział: Hobby

Ocena: 15pkt

Oceń:

Kotów ci u nas dostatek


Te akrylowe obrazki kotów nie powstają przez przypadek. Są one formą "zapłaty" dla osób, które będą chciały przyjść z pomocą w gromadzeniu karmy na zimę dla kotów bytujących na działkach.

1 z 5 Następne zdjęcie
Zdjęcie: Kocia Mama z kwiatami, akryl na desce, wymiary: 20 cm x 20 cm. Fot. Ewa Łazowska
Kocia Mama z kwiatami, akryl na desce, wymiary: 20 cm x 20 cm. Fot. Ewa Łazowska

Zobacz także:

Ewa Łazowska OFFline profil autora

Autor: Ewa Łazowska

Napisz do autora

Artykuły (185) Galerie (38) Średnia ocen (4.54)

Miejscowość: Łódź | Kraj: Polska

O mnie: Smaruję tutaj androny, bo kiedyś może się zdarzyć, Że przyjdzie mi się zmierzyć z krytyką adwersarzy Albo jakiegoś trolla, co chyłkiem i pewnie ukradkiem Szpilę pod żebro mi wetknie. Nie znacie takiego przypadkiem?

Ostatnie artykuły autora:


Komentarze: 9

Sortuj komentarze:

benka

benka 02.01.2012 14:12

Ocena: Ocena pozytywna 2 Ocena negatywna 1

Dopóki ludzie nie zaprzestaną porzucania swoich kotów np. na działkach czy gdziekolwiek indziej (wiadomo jak wiele jest takich przypadków), dopóty problem ten będzie istniał, bo wrogów tych zwierząt jest wciąż wielu i to im właśnie koty przeszkadzają. A mnie przeszkadzają ludzie, którzy nie tolerują zwierząt w swoim otoczeniu i co mam z takimi zrobić, wysyłać do specjalnych obozów - wrogów zwierząt?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewa Łazowska 11.10.2010 21:56

Ocena: Ocena pozytywna 42 Ocena negatywna 55

Także przyłączam się do pozdrowień dla mieszkańców ulicy Skautów Opolskich w Opolu. Miarą człowieczeństwa jest przecież nasz stosunek do braci mniejszych. Mam nadzieję, że kot Czesiek dzięki ludzkiej pomocy nie zginie z głodu i pragnienia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewa Łazowska 11.10.2010 21:47

Ocena: Ocena pozytywna 42 Ocena negatywna 48

No właśnie - Beatko. Na zebraniu działkowców, poświęconym (sic!) obecności kotów na działkach i ich zlikwidowaniu, trzeba było powołać się na zapisu ustawy o ochronie zwierząt. Koty wolno bytujące na terenie miast podlegają niejako "jurysdykcji" prezydenta danego miasta. Jedna z działkowiczek - zapiekła przeciwniczka futrzaków powiedziała tak: (cyt.) Skoro tak - to niech sobie prezydent je zabierze. My kotów tu nie chcemy. Wczoraj wiceprezydent mojego miasta był na mszy w Kalonce, odprawianej w intencji naszych braci mniejszych (czyli także kotów) i ich obrońców. Widocznie uznał, że kotom także należy się jakieś wsparcie - zapewne zgodnie z literą prawa. :) Beatko - wielkie dzięki!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Małgorzata Musiałek 11.10.2010 21:38

Ocena: Ocena pozytywna 52 Ocena negatywna 49

Przyłączam się, tym bardziej, że w sierpniu uciekł mi mój kot Czesiek i mieszka gdzieś w Opolu, a ja w tej chwili jestem cztery województwa od opolskiego... Przez 2 tygodnie próbowałam Go namówić, by wrócił, ale wybrał wolność. Mam nadzieję, że da sobie rade. Nadmienię jeszcze, że w Opolu, na ul. Skautów Opolskich mieszkają bardzo wspaniali ludzie.Kiedy chodziłam i szukałam Cześka, pomagali mi, a ja pod każdym drzewem, krzaczkiem znajdowałam miski z wodą, z jedzeniem dla ptaków i bezpańskich psów czy kotów. Pozdrawiam mieszkańców z ul.Skautów Opolskich w Opolu!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewa Łazowska 11.10.2010 18:09

Ocena: Ocena pozytywna 54 Ocena negatywna 54

Piotrze! W twoim komentarzu jest jednak sprzeczność. Z jednej strony zastanawiasz się czy to dobry pomysł z wysyłaniem kotów z działek do schroniska, z drugiej zaś strony wytaczasz armatę w postaci Regulaminu PZDz, który, nota bene, jest mi znany. Wiem z doświadczenia, że matce naturze w pozbywaniu się niechcianych kotów (vide Twój link) pomagają sami działkowcy - czasami w bardzo drastyczny sposób. Pisałam już o tym nie jeden raz i nie będę się powtarzać. Jako obserwator przyrody - zapewne wiesz, że większymi "likwidatorami" młodych ptaków są ptaki drapieżne, ot, choćby na ten przykład sroki. A tak już na marginesie: działkowe koty nie są moją własnością i nie ja je tam wyrzuciłam z własnego domu. Zrobili to kiedyś inny "miłośnicy" tych czworonogów w poczuciu absolutnej beztroski, by nie użyć określenia - głupoty. Co do populacji kotów na działkach - pragnę Cie poinformować, że pogłowie futrzaków spadło drastycznie z powodu szerzącej się pandemii leukopemii, czyli tzw. kociego kataru.
Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Piotr Wierzbicki 11.10.2010 17:25

Ocena: Ocena pozytywna 63 Ocena negatywna 48

No, nie wiem czy to dobry pomysł wysyłania zwierząt do schroniska? Mój kolega, po ćwiczeniach studentów w prosektorium musiał zakopać około dwadzieścia psów i dziesięć kotów. Fakt, że żeby się uczyć, potrzebny jest materiał. Ja bym pozostawił zwierzęta na działkach pod warunkiem szczególnego ich dokarmiania w okresach lęgowych i to nie bezpodstawnie: <a href="link oraz w prawie Polskiego Związku Działkowców jest wyraźnie napisane, że zabrania się na ogrodach działkowych trzymania psów, kotów i pszczół. Tych ostatnich ze względu na bezpieczeństwo działkowców. Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewa Łazowska 11.10.2010 16:50

Ocena: Ocena pozytywna 50 Ocena negatywna 41

Steniu! Wdzięczność moja (i kotów) nie zna granic. Bardzo Ci dziękuję w imieniu własnym i futrzaków. Dziś jeszcze czeka mnie łapanie pewnej burej kotki do sterylizacji. Nie będę sama z tym problemem, ale z pewną wspaniałą kobitką, która na co dzień leczy dzieciaki chore na białaczkę w jednym z łódzkich szpitali. Jakie to szczęście - mieć takich ludzi wokół siebie. :) Pozdrawiam Cię - Steniu. eł

Komentarz został ukrytyrozwiń

Stefania Najsarek 11.10.2010 16:41

Ocena: Ocena pozytywna 45 Ocena negatywna 45

Ewo, wspieram Twoją akcję!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewa Łazowska 11.10.2010 16:00

Ocena: Ocena pozytywna 45 Ocena negatywna 45

Beatko! Dwie gęby do karmienia mniej. Dziś zawiozłam do schroniska przy ul. Marmurowej w Łodzi dwa małe pyrtki, które urodziły się na działkach zbyt późno by przeżyć zimę. Te śliczne cudaki mają około 6-7 tygodni i już samodzielnie jedzą. Ich kondycję lekarki weterynarii ze schroniska oceniły na piątkę. Mam nadzieję, że w schroniku długo nie zagrzeją miejsca. Na "moich" działkach pozostały na zimę tylko dorosłe koty. Jest ich w sumie około 6 - 8. Damy radę!!! Pozdrowionka!

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.