Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

29043 miejsce

Koty won z działek - ciąg dalszy historii

Batalia o działkowe koty ma swój dalszy ciąg i to za sprawą zapiekłych przeciwników tych stworzeń. "Kotów pod żadnym pozorem tolerować na działkach nie będziemy" - usłyszałam dziś na zebraniu działkowców.

Jeden z trójki kociaków, które poszły do adopcji. / Fot. ze zbiorów autorki artykułu Wydawać by się mogło, że pomysły działkowców, dotyczące wyłapania kotów i wywiezienia ich do schroniska dla zwierząt, należą już do przeszłości. Okazuje się jednak, że awersja ludzi do bezdomnych sierściuchów jest silniejsza niż zapisy Ustawy o Ochronie Zwierząt i zdecydowane stanowisko w tej bulwersującej sprawie dyrektorki łódzkiego schroniska - pani Skowrońskiej-Wareckiej.

Nie pomogła też oficjalna wizyta na działkach w ubiegłą środę pani Izy Milińskiej - prezeski fundacji "Kocia Mama", która to fundacja zajmuje się statutowo ratowaniem i leczeniem, oraz sterylizowaniem bezdomnych kotów. Fundacja ta zaoferowała daleko idącą pomoc, polegającą na przeprowadzeniu akcji wysterylizowania kotów bytujących na działkach "Wisienka". To, że małe koty są zabierane z działek przez "Kocią Mamę" do adopcji - też na działkowcach nie robi żadnego wrażenia. Koty mają z działkowego terytorium zniknąć raz na zawsze, bo... "roznoszą wściekliznę, są niebezpieczne dla otoczenia, napadają na małe dzieci, także na dorosłych i niszczą uprawy. Powyższe "argumenty", odnoszące się do nieprzejednanego stanowiska działkowców w sprawie kotów usłyszałam w sobotę na zebraniu społeczności RODz "Wisienka".Działkowa idylla / Fot. Ewa Łazowska

Były też i groźby pod adresem kotów: - Jeśli nie zostaną stąd usunięte wszystkie koty - darła się na cały głos naczelna ich przeciwniczka - to będziemy je tu likwidować na własne sposoby. Nie muszę już dodawać, że adresatem emocjonalnych zachowań uczestników zebrania była Wasza korespondentka, której zarzucono, że... koty na teren działek osobiście sprowadziła by życie działkowcom celowo i złośliwie uprzykrzyć.

A skoro koty zostały sprowadzone na działki i tutaj bytują - według co bardziej zorientowanych w zapisach prawnych Polskiego Związku Działkowców - Wasza korespondentka złamała regulamin działkowca, ponieważ Rozdział XII , traktujący o przepisach porządkowych tejże organizacji mówi wyraźnie :"Członkowi PZDz zabrania się wprowadzania i trzymania na terenie ogrodu psów bez smyczy i kagańca oraz stałego utrzymywania kotów i psów na działce." Koty, co prawda, utrzymuję, ale przy życiu. Własne posiadam w domu. Jednakowoż ta argumentacja nijak nie chce trafić do świadomości działkowych adwersarzy.

Bufet dla bezdomniaków / Fot. Ewa Łazowska Skoro dokarmiam koty to pewnie mam w tym jakiś konkretny interes, a taka działalność jest prawnie na działkach zakazana - skonstatował jeden z działkowców. Nie jest wykluczone, że poniosę konsekwencję mojej opieki nad działkowymi bezdomniakami. Za nie przestrzeganie regulaminu działkowca grożą mi sankcje dyscyplinarne, ot, choćby w postaci odebrania działki.

I po jakiego grzyba ja się tymi kotami opiekuję? Pojęcia nie mam... Nie lepiej było zająć się hodowaniem królików lub założyć pasiekę z pszczołami? Tego akurat regulamin Polskiego Związku Działkowców nie zabrania. Ktoś może zapytać - a co ze szczurami i innymi gryzoniami w przypadku wytępienia kotów z działek? Otóż według znajomości obyczajów tych zwierząt przez jedną z członkiń zarządu RODz "Wisienka" - szczury pojawiają się na działkach wtedy i tylko wtedy, gdy są na nich hodowane króliki. Reszta majątku działkowców tych gryzoni wcale, ale to wcale nie obchodzi. No cóż, pewnie jednak nie założę hodowli królików. Ściągnęłabym na działkowców kolejną plagę egipską. Tym razem w postaci szczurów z pobliskiego kanału.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (22):

Sortuj komentarze:

roksana borowska
  • roksana borowska
  • 26.10.2010 11:59

czemu my ludzie wyrzuczmy koty z domu ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Również trzymam mocno kciuki za pomyślne rozwiązanie tej sprawy... Brak słów, by skomentować głupotę niektórych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Moi drodzy! Wszyscy bez najdrobniejszego wyjątku: Nawet nie wiecie ile dla mnie znaczą słowa Waszego wsparcia w tej mojej (chyba jednak samotnej) walce o koty. Nie ukrywam, że w związku z takim potężnym ładunkiem agresji ze strony działkowej "społeczności", z jakim się wczoraj spotkałam, mogę się liczyć z różnymi niespodziankami, np. w postaci martwych kotów bo wszystko jest możliwe. Na szczęście - gospodarz (całkiem nowy człowiek w tym gronie) i strażnik miejski w jednej osobie, który początkowo bronił stanowiska zarządu działek - zmienił swoje zdanie w sprawie likwidacji kotów, więc mam przynajmniej moralne wsparcie moich działań. Nie wiem tylko czy wystarczy mi siły i środków na tę walkę z głupotą i zajadłością. Czas pokaże.
Gromadka futrzaków w ilości sześciu sztuk doroślaków i pięciu małolatów(jest szansa dla nich na adopcję) chyba czuje co się święci, ponieważ wczoraj przeniosła się z ganku altany do jej wnętrza. Koty to mądre stworzenia.
Pani Inko! To piękna i optymistyczna historia z tymi kotami stoczniowymi. Czytałam ze łzą w oku. Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 30.05.2010 20:06

Ja ze wsparciem nie przyjadę ale z ogromną radością wesprę panią Ewę , choćby poprzez zakup karmy dla kotów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przecież to głupota do potęgi..Jadę ze wsparciem;))

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 30.05.2010 19:55

Poznasz człowieka po jego stosunku do zwierząt. Pani Ewo zaciekłość z jaka owa pani broni "swej pietruszki" jest godna inkwizytora. Kilkaset kotów zostało bez wyżywienia, gdy zamknięto stocznię szczecińską, a na terenie zakładu zabrakło stoczniowców.Na apel ludzi o ratowanie kotów zorganizowano ich dokarmianie i opiekę weterynaryjną dla chorych zwierząt. Z rąk poseł Magdaleny Kochan 70 osób i instytucji otrzymało pamiątkowe dyplomy i podziękowania za pomoc tym kotom a nowi dzierżawcy terenów stoczniowych powoli przekonują się, iż koty są im potrzebne w firmach, ponieważ walczą ze szczurami lepiej niż zakłady deratyzacji. Pani walczy nie tylko o koty , pani walczy także z bezmiarem ludzkiej głupoty . Pozdrawiam i życzę wytrwałości .

Komentarz został ukrytyrozwiń

I będzie jak za czasów Popiela :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Ewo, no ręce opadają. Na ludzką wredotę i głupotę nie ma lekarstwa. Beton wokół i beton w głowach. Tym działkowiczom życzę aby w każdym domku zagnieździł się serszeń, myszy i szczury zżarły plony . Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja tam do Ciebie Ewo, chyba przyjadę ze wsparciem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Najgorsze jest to, Tomku, że ten zwyczajny ciemnogród ma głębokie przekonanie, że na wszystkim zna się najlepiej i żadna argumentacja do niego nie dociera. "Liczy się przede wszystkim człowiek! a nie jakieś koty! - wykrzykiwała wczoraj jedna z członkiń zarządu. - Obesrały mi pietruszkę. Tego im nigdy nie daruję! Pani też (to było do mnie) - bo koty pani tutaj trzyma". No cóż... na takie dictum nawet nie mogłam odpowiedzieć. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.