Facebook Google+ Twitter

Kowalewski ma czerwone uszy

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2006-12-31 19:25

Ten tekst nie jest o mnie. Słowo wylatuje ptaszkiem, a powraca wołem. Jak mawia Krzysztof Kąkolewski: miewa ono siłę bomby atomowej. Wypowiadający je parlamentarzyści mogą wywoływać najwspanialsze wizje, wzniecać niepokoje a nawet zabijać.

Ktoś z redakcji słusznie po lekturze napisanego przeze mnie tekstu pyta: "O co ci właściwie chodzi ?..." Ma rację, ale ja nie chcę ujawniać winowajców, bo nie chodzi mi o wzniecanie kolejnej afery. Wydaje mi się jednak nie do pogodzenia fakt pozostawania na świeczniku, w roli autorytetu moralnego ludzi, którzy mając na ustach najpiękniejsze słowa, czynią zupełnie inaczej, niż to publicznie deklarują. Chcąc nie chcąc obcujemy z tymi dwulicowymi mistrzami gry pozorów, nieświadomi niebezpieczeństwa takiego sąsiedztwa. Zwykli ludzie doświadczają niezwykłej mocy wypowiadanych słów obrywając przy okazji wywoływanej przez nie burzy. Mnie także w przeszłości trafiło kilka wystrzelonych na oślep pocisków. A było to na długo przed dyskusją o lustracji.

Autorytety z epoki Czerwonych Khmerów

Dość niedawno wzniecona debata zatacza coraz większe kręgi, na tyle obszerne, żeby nikt ze śmiertelników nie umknął czujnym oczom i uszom badaczy prawdy historycznej. Nie miałem wątpliwego zaszczytu sięgnięcia do własnej teczki, ale wyrzucając na śmietnik stare papiery natrafiłem na recenzje swoich prac ocenianych przez autorytety z epoki Czerwonych Khmerów. Zależało od nich powodzenie albo klęska autora powstających przez długie miesiące scenariuszy także projektów, w które zaangażowane były całe grupy twórców. Ileż tam złośliwości ukrytych za woalem salonowych zwrotów, ile pogardy dla człowieka spoza ścisłego grona znajomych... Miłosiernie to przemilczę i nie przytoczę żadnych nazwisk ni cytatów. Mimo wszystko wciąż prześladuje mnie pytanie o autorów tych kalumni. Są wśród nich współcześnie uznawani twórcy, równie wielu z moich recenzentów wchłonął wir historii. Zginęli gdzieś we mgle ludzkiej niepamięci.

Poza gabinetami przesłuchań

Jednak ja nie zapomniałem stugębnych plotek, które po obiciu się o ściany telewizyjnych czy ministerialnych korytarzy powracały do moich uszu dzięki życzliwym świadkom pomówień. Recenzje to tylko nikły strzęp kosmosu zjawisk, jakich nigdzie nie zanotowano, a jednak zdarzyły się naprawdę. Skutecznie niszczono ludzi, łamano charaktery poza gabinetami przesłuchań, w rozmaitych redakcjach, z dala od planu filmowego. W łódzkiej, wrocławskiej i warszawskiej fabryce snów na Chełmskiej powstawała fikcja ekranowa i nieprawdziwe plotki na temat zwalczanych ludzi. Życzliwi, wtajemniczeni bywalcy zapoznawali kogo trzeba z rewelacjami na temat ich życia intymnego, nie szczędząc przy tym nazwisk i szczegółów. Osoby te poniewczasie z lubością żywym słowem i gestami opisywały, jak rozpowszechniano na mój temat krzywdzące opinie i budowano niekorzystny wizerunek konkurenta do zniszczenia. Tego nie robili amatorzy, a dyplomowani twórcy słynnej na cały świat łódzkiej szkoły filmowej.

Koledzy, których o to nie podejrzewałem

Co z tego, że nikt nie donosił na mnie organom milicji i SB, skoro o wiele bardziej skutecznie zneutralizowali mnie we własnym środowisku koledzy, których nigdy o to nie podejrzewałem. To nieważne, że pod wpływem alkoholu, ale jednak ktoś powiedział, dajmy na to, że Kowalewski ma czerwone uszy... Prawem serii następny gorliwiec dodał, powiedzmy, że ten komuch (bo przecież czerwony) nosi dziurawe skarpetki.
Publiczne zdjęcie butów oznaczałoby manifestację i przyznanie się do winy, bo prawie każdy może na jeden dzień włożyć czyste ubranie.
Czego to się ja nie nasłuchałem w tym okresie burzy i naporu. Ileż to szlachetnych nazwisk dyskredytowało moją skromną osobę, a przecież wielu z tych opiniodawców w ogóle mnie nie znało, chyba że ze słyszenia... To wystarczało, aby powielać niesprawiedliwe oceny dotyczące mnie i moich utworów.

Zbyt mała sprawa na sensację

Tak wiele mówi się o krzywdzie wyrządzonej przez dziennikarzy i humanistów pracujących na rzecz Służby Bezpieczeństwa. Czy teraz, w atmosferze sprzyjającej rozliczeniom, ktoś upomni się o sprawiedliwość w tak prostej sprawie, jak bezinteresowna podłość wyrządzona poza aparatem przemocy, poza ideologiczną walką, przez ludzi, którzy mają czyste konto teczkowe, ale nigdy nie mieli sumienia...
To oczywista retoryka, ale zadaję te dziecinne pytania, bo nie potrafię zdobyć się na chrześcijańskie miłosierdzie i wznosząc się ponad codzienność, wybaczyć im doznane krzywdy i upokorzenia.
Do tej pory przeprosiła mnie za to tylko jedna osoba, i to w imieniu krzywdzącego wraz z nią partnera. Dla mnie to wystarczy jako dowód, że nie miałem manii prześladowczej, ani skłonności do oskarżeń. Niestety, to mnie bezzasadnie pomawiano i oskarżano. Dzisiaj to zbyt mała sprawa na proces czy sensację, zresztą kilku winowajców nie ma już na tym najlepszym ze światów. Skoro jednak wszyscy oczekują, abym jako jeden z wielu autorów dał świadectwo prawdzie, czynię niniejszym swoją dziennikarską powinność.


Zbigniew Kowalewski (ur. 19 sierpnia 1953 roku w Kluczborku) - autor scenariuszy, filmów dokumentalnych i widowisk telewizyjnych; współzałożyciel Studa Filmowego WIR, reżyser w Studiu Filmowym KRONIKA.
Szczegóły biograficzne oraz dorobek
http://www3.sympatico.ca/hobot/Zbyszek.htm

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Wczoraj usłyszałem że mam czerwone uszy i chodzę w podartych skarpetkach. Pływam pd prąd blokując swobodny spływ do kanalizacji. Głoszę jakieś herezje na temat prawdy i w ogóle nie nadaję się do żadnej partii.
Dziwnie się jakoś poczułem ale po przeczytaniu tego artykułu stwierdziłem że i tak mam dobrze.!!!

http://www.youtube.com/watch?v=MURauBHmXAM

http://www.youtube.com/watch?v=i6xkYy6-y_Q

pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 01.01.2007 16:48

temat do indywidualnej rozmowy o kondycji moralnej Polactwa po powrocie

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.