Facebook Google+ Twitter

Kozłowska-Rajewicz na wylocie. Pełnomocnikiem ds. równości Mucha?

Magdalena Środa popiera kandydaturę byłej minister sportu i turystyki na stanowisko pełnomocnika ds. równego traktowania. Joanna Mucha miałaby zastąpić Agnieszkę Kozłowską-Rajewicz.

 / Fot. Ryszard HołubowiczSą szanse na powrót Joanny Muchy do rządu – informuje "Gazeta Wyborcza". Może ona zastąpić pełnomocnik ds. równego traktowania Agnieszką Kozłowską-Rajewicz, która startuje w wyborach do europarlamentu.

Była ministra cieszy się poparciem Kongresu Kobiet, z którym od początku współpracuje. Zdaniem prof. Magdaleny Środy "pełnomocnikiem musi być osoba o wrażliwości równościowej, a Mucha z pewnością taką posiada", bo zasłużyła się nie tylko ukuciem nowego, politycznie poprawnego tytułu, ale także popieraniem parytetów dla kobiet i mężczyzn w polityce oraz, ogólnie, popieraniem "potrzeby równouprawnienia".

Eks-ministra sportu, mimo kilku wpadek punktowanych przez media i opozycję była dobrze oceniana za programy z sportu powszechnego. Sprawnie wywiązała się z dwóch zadań nałożonych przez premiera: rewolucji w sporcie powszechnym i Euro 2012.

Za ciężki klimat jaki panował nad jej kadencją w rządzie Tuska winiła min. ukryty mizoginizm. - Kobiet wśród działaczy sportowych jest bardzo, bardzo mało. Choć jest bardzo dużo wspaniałych zawodniczek, mamy naprawdę świetną kadrę damską – żaliła się w rozmowie z Agnieszką Kublik. - Mężczyźni robią politykę, w której liczy się naga polityczna siła, nie kompetencje. Ja takiej polityki nie umiem robić i nie chcę się jej uczyć. Bo jest bez sensu.

Czytaj więcej: Joanna Mucha i seksistowska hipokryzja lewicy

- Z żadnym działaczem nie piłam alkoholu – tłumaczyła swój równościowy styl. - Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek z którymkolwiek działaczem sportowym piła jakikolwiek alkohol, nie było żadnych spotkań poza ministerstwem. Panowie grzecznie ustawili się w kolejce z planami strategicznymi.


Wpadki Rajewicz-Kozłowskiej


Swoje wpadki zaliczyła również Kozłowska-Rajewicz. Pełnomocniczka ds. równości nie znała ważnych danych o grupach ryzyka w zakażeniach HIV, przestępczości seksualnej i związkach homoseksualnych.

Na spotkaniu poświęconym osobom nieheteroseksualnym pod patronatem Kozłowskiej - Rajewicz sytuację próbował ratować inny członek rządu. - W literaturze naukowej poświęconej przestępczości przeciw wolności seksualnej – mówił - i w pracach dotyczących dyrektywy o zwalczaniu wykorzystania seksualnego małoletnich pojawiają się informacje, które wskazują na zwiększenie reprezentacji populacji osób popełniających przestępstwa na szkodę małoletnich w grupach odbiegających od heteronormatywnych.

Na innej konferencji polityczka wykazała się nieznajomością wytycznych WHO odnośnie dziecięcej seksualności. - W tych standardach mieści się nauka masturbacji dla dzieci 4-letnich - zapewniał dziennikarz, Mateusz Dzieduszycki. - Nie ma tam takiego zalecenia – ostro przerwała mu pełnomocniczka rządu ds. równości. – Nie ma tam takiego sformułowania, że dzieci będą uczone masturbacji. Pan kłamie. – zaatakowała dziennikarza Kozłowska-Rajewicz. – Nie ma tam wpisanego obowiązku czy zalecenia, żeby uczyć dzieci masturbacji, co za bzdura – dodała.

- Pani minister, ja tylko cytuję – zwracał się do zdenerwowanej polityczki dziennikarz. – Służę dalszymi cytatami, na przykład o uczeniu dzieci skutecznej antykoncepcji. - Czy państwo próbuje zahamować te dyrektywy, które służą nadmiernej seksualizacji dzieci? Moje dwie córki w wieku 7 i 9 lat nie mają żadnych inklinacji w tym kierunku – zapewniał Dzieduszycki. - Proponowałabym, żeby tak tego nie czytać – broniła programu pani Minister. – Czy możemy liczyć na przeciwdziałanie wdrażaniu tych standardów – nie ustępował Dzieduszycki. – Standardy dotyczące różnych dziedzin życia powstają jako dziesiątki dokumentów w różnych agendach. Jeżeli będziemy jakiś fragment albo całość wykorzystać to się nad tym zastanowimy. – Czyli na razie nam nie grożą? – Może pan to tak rozumieć.

Czytaj więcej: "Stop seksualizacji dzieci". Kto kłamie w sprawie masturbacji?

Hipotezy o przemocy wobec kobiet, które ministra forsowała, żeby wprowadzić ideologię gender do polskiego prawa upadły w świetle badań Eurostatu.

Czytaj więcej:Genderowe raje mają najwyższe wskaźniki przemocy. Dane Eurostatu

Średnia w UE to 28% przypadków przemocy w populacji kobiet, ale Dania, Szwecja, Finlandia, Holandia i Wielka Brytania daleko bardziej wyprzedzają pozostałe kraje pod niechlubnym względem fizycznej i seksualnej agresji. Najbezpieczniej jest w Polsce i w Austrii. Niestety aż 19% Polek przyznało, że były molestowane. To najniższa statystyka w Europie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.