Facebook Google+ Twitter

62 miejsce

„Kpiarz śmiertelnie poważny" - recenzja książki Ewy Żak

Rozejrzyjmy się dookoła. Jak wielu z nas potrafi oprzeć się iluzorycznemu urokowi świata materialnego, w zamian całą swoją energię koncentrując na pozytywnej metamorfozie życia wewnętrznego? Ilu nie boi się robić tego, co uważa za słuszne?

 / Fot. J. LepiorzNawet mimo zwątpienia otoczenia? Pastor Marek Ciesiółka, bohater wywiadu-rzeki autorstwa Ewy Żak, właśnie taki jest.

Lektura książki „Kpiarz śmiertelnie poważny” jest jak podróż. Nawet jeśli wyruszymy w nią beztroscy i naiwni, licząc tylko na dobrą zabawę, ona po paru chwilach zaskakuje nas, zmusza do zadumy i zostawia nieco innymi niż w momencie, gdy w nią wyruszaliśmy. Czytając, podróżujemy przez przebogaty, pełen różnorodnych doświadczeń świat niemal 50-letniego, dojrzałego emocjonalnie mężczyzny. Mężczyzny nietuzinkowego, bo przecież pastora, dla którego życie duchowe, więź z Bogiem jest źródłem życiowej siły i sensu.

Pastor Ciesiółka słynie z poczucia humoru, ciętego języka i swobodnego, pełnego dystansu podejścia do życia, które u niektórych wywołują zgorszenie, na innych zaś działają niczym magnes. Wywiad przypomina nie raz intelektualnego ping-ponga, jednak autorka doskonale radzi sobie z „odbijaniem piłeczek”. Sama często zaskakuje „przeciwnika” poprzez pozornie proste, acz przemyślane pytania, z dużym wyczuciem destylując z wypowiedzi swego rozmówcy to, co najważniejsze. Nie jest to łatwe, bo wypowiedzi pastora nie raz przechodzą w mini-kazania, w których, mimo że to przecież tylko literacki zapis, aż kipi od charyzmy. Czytając, czujemy wyraźnie, że pastor wszystko w swoim życiu robi na 100%. Lecz gdy wydaje nam się, że stoi za nim wyłącznie siła i niewyczerpywalna energia, on potrafi zaskakoczyć czytelnika wyważoną zadumą czy otwartością w opowiadaniu o swoich słabościach. Nie boi się opisywać momentów, w których pobłądził, coś z czymś pomylił, parę razy sam siebie nazywa „psychicznym słabeuszem”, który niewiele by osiągnął bez wsparcia siły płynącej od Boga. Ta naturalność i szczerość pastora jest ogromną wartością tej książki.

Pastor Marek nie boi się odpowiadać na trudne pytania. Co sprawia, że człowiek poświęca swoje życie głoszeniu słowa bożego? Co to znaczy być bożym dzieckiem i dlaczego „pójście” za bożą iskrą nie zawsze podoba się wszystkim dookoła? Dlaczego niektórzy wybierają drogę pastora, a inni księdza? Czym jest wiara? Jaki tak naprawdę jest Bóg?

Nawet, jeśli odpowiedzi udzielane są często z przymrużeniem oka, zza parawanu żartów wyraźnie widać, że pastor rozważał w sobie te kwestie nie raz i zapewne niejeden z czytelników dzięki doświadczeniu pastora wzbogaci i rozszerzy swoje spojrzenie na świat niematerialny. Wielu z nas znajdzie z nim wspólny język, czytając o młodym Marku i jego buncie wobec rutyny życia, wytrwałości i uporze w poszukiwaniach sensu życia.

Wbrew pozorom nie jest to tylko książka dla wierzących. Oczywiście są i wnioski, z którymi trudno będzie zgodzić się przedstawicielom innych wiar czy też ateistom, lecz nie przekreśla to w żaden sposób wartości zawartych w książce myśli. Przemyślenia i wnioski pastora Marka są w dużej mierze uniwersalne, jak chociażby jego definicja wielopostaciowego szczęścia, w której wiele jest zarówno elementów znanych z buddyzmu czy stoicyzmu, jak i po prostu spokojnej, rozważnej i pogodnej mądrości, której zazwyczaj nabieramy z wiekiem. Wsłuchajmy się w rozmowę Ewy Żak i pastora Marka Ciesiółki – naprawdę warto.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.