Facebook Google+ Twitter

"Kra kra krakowski kryminał" - to dopiero magia

Morderstwo hrabiny, porwanie znanego reżysera oraz cała masa absurdalnych sytuacji, które nawet nie śniły się naszym filozofom. A to wszystko w magicznym Krakowie, opisanym dość humorystycznie przez Pawła Oksanowicza w powieści "Kra kra".

okładka / Fot. Weronika TrzeciakDo Krakowa zostaje oddelegowany Ivo Łebski, superglina z Warszawy, który ma udzielać konsultacji do kręconego właśnie serialu o policjantach. Zadanie wydaje się dziecinnie proste, jednak życie potrafi płatać figle, szczególnie w takim magicznym miejscu. Nie dość, że Ivo zostaje posądzony o romans z aktorką Adelą Fajfusówną, to jeszcze zostaje porwany reżyser Dyjma.

Ale to nie koniec niemiłych niespodzianek, wkrótce ginie hrabina de Szumiejska - staruszka, u której Łebski wynajmował pokój, a on sam staje się głównym podejrzanym tej makabrycznej zbrodni. Śledztwo prowadzi Kazimierz Nawała, który bardziej interesuje się piękną aktorką niż samą zbrodnią. Co więcej, jest o Adelę chorobliwie zazdrosny. Tymczasem Ivo jest w szachu, i to podwójnym, bo morderca prawdopodobnie gra z nim... w szachy.

"Kra kra..." to lekki, pełen humoru kryminał. Już sam tytuł jest trochę niepoważny, zapowiada pewnego rodzaju grę. I tak mamy wspominane nieraz szachy oraz grę aktorską, która niejednokrotnie zastępuje prawdziwe reakcje bohaterów. Nawet ciemne charaktery używają zamiast przekleństw, zamienników - np. mięso. Widać, że Paweł Oksanowicz bawi się konwencją kryminału, bo czyż gatunek ten musi być zawsze taki poważny? Otóż nie, udowodniła to wielokrotnie Joanna Chmielewska w swoich kryminałkach oraz Monika Szwaja w "Powtórce z morderstwa".

Poznajemy wiele z pozoru niepowiązanych postaci - reżysera, aktorów, hrabinę, malarza, a nawet panią z muzeum. Autor wprowadza zabawne nazwiska, mówiące wiele o postaciach, która je noszą. I tak mamy całą plejadę bohaterów - Adelę Fajfusówna, głupiutką aktoreczkę, która wciąż udaje, że zna się na malarstwie (bo kazał jej agent), że potrafi prowadzić samochód (dlatego wkłada kluczyk od mieszkania do stacyjki), że potrafi grać w szachy (słownictwo zna z jakiejś roli), Iva Łebskiego, bystrego policjanta, który chce rozwiązać kryminalną zagadkę na własną rękę, Kazimierza Nawałę, nieśmiałego wobec kobiet komendanta krakowskiej policji, zakochanego po uszy w Adeli oraz Rutynnego, przełożonego Iva z Warszawy, który robi wszystko według określonego porządku. Oczywiście postacie te są przerysowane, trochę groteskowe, ale na tym polega cały humorystyczny zamysł pisarza.

Kto choć raz był w Krakowie ten wie, że to pełne uroku miejsce. Zostało ono przedstawione jako miasto magiczne, w dosłownym tego słowa znaczeniu. W każdym przewodniku pierwsze zdanie zaczyna się od tego, że to miasto magiczne. To jest klucz do rozwiązania wszystkiego, co tu się dzieje. Co ciekawe, wszystko może się zdarzyć w magicznym Krakowie. Rzeźby przemawiają, w razie stłuczki podpisuje się oświadczenia filozoficzne, a pracownicy muzeów pożyczają sobie obrazy do domu. Choć miasto to ma także swoje ograniczenia. Sytuacja wydawała się tak nierealna, że nie pomogła nawet formuła "Kraków - miasto magiczne".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Dziękuję :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Doskonała recenzja, jak zawsze :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.