
– Złodzieje wyrywają zamki, zawory, a nawet całe rury, przez które leci woda. Biorą prawie wszystko – mówi Anna Pawłowska-Jarosik z Rodzinnego Ogrodu Działkowego „Zimowit”.
– Gdy wyłączaliśmy wodę, wywiesiliśmy na tablicy ogłoszeń informację, by działkowcy zdjęli kurki od kranów. Ci, którzy nie posłuchali, będą teraz musieli kupić nowe na wiosnę – denerwuje się Danuta Jakubek, prezes Rodzinnego Ogrodu Działkowego im. Obrońców Pokoju.
Tadeusz Nowick i z tego samego ogrodu mówi, że złodzieje ukradli mu i jego sąsiadom nawet aluminiową konstrukcję płotu i szkielet tunelu foliowego. Wczoraj działkowicz postawił w ich miejsce drewnianą i plastikową.
Józef Wilimberg nie tylko założył plastikowe klamki, ale też, mimo chłodu, przesiaduje w altanie całe dnie. – Pilnuję dobytku, dlatego złodzieje jeszcze nic mi nie zabrali, ale sąsiadce wynieśli wannę! – mówi.
Złodzieje czują się bezkarni i pracują pod osłoną nocy, bo w niektórych ogrodach wyłączono prąd na zimę. Gra warta jest świeczki, gdyż za niektóre towary punkty skupu płacą całkiem nieźle. Najcenniejsza jest miedź, mosiądz i aluminium. – My klienta spisujemy z dowodu osobistego – zapewniają właściciele punktów skupu – nie mamy jednak możliwości by sprawdzić, czy to ich dowód.
– Każdy może przynieść co chce, przecież ludzie mają w domu różne rzeczy – dodaje Ireneusz Makowiecki, dyrektor punktu przy ul. Rymanowskiej.
Za kradzież i sprzedaż kradzionych przedmiotów na złom grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.
(mgr) - "
Express Ilustrowany".