Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

20294 miejsce

Kradzione Racuchy Babuni

Wiecie dlaczego wielcy mistrzowie kuchni zazdrośnie strzegą swoich przepisów? Tradycja zazdrości kuchennej wywodzi się z niepamiętnych czasów.

Prawie jak u Cara fot. Szymon NiemiecPodejrzewam, że już w starożytności wielcy kucharze przekazywali najlepsze ze swoich przepisów tylko wybranym uczniom, i to na ucho, w tajemnicy, przy blasku księżyca w nowiu.

Być może właśnie dlatego nie mamy dzisiaj praktycznie żadnych zachowanych przepisów z czasów pradawnych. Na szczęście dla nas wszystkich, obok kasty pilnie strzeżonych mistrzów patelni i rondla, istniało całe mnóstwo kuchcików i pomocy kuchennych, które robiły wszystko, aby swoim mecenasom wydrzeć chociaż skrawek ich doskonałych umiejętności.

Nasze babcie i prababcie, pracujące na dworach i w pałacowych kuchniach, skrzętnie notowały w pamięci, co, ile i czego dorzucali do garnków ci wielcy i niezapomniani mistrzowie dawnych smaków.

To właśnie dzięki naszym skrzętnym przodkom zawdzięczamy to, że dzisiaj możemy raczyć się takimi specjałami, jak zrazy nelsońskie czy chociażby lody włoskie. Kradzione przepisy były potem przekazywane z babki na matkę, z matki na córkę, a częstokroć z babci na wnuczka. Ci z was, których babcie dorównywały kunsztem kulinarnym dawnym mistrzom, wiedzą, że równie zazdrośnie strzegły one swoich tajemnic. Ale od czego nasze oczy, uszy i inne zmysły?

Tradycja podkradania przepisów ciągnie się w mojej rodzinie od pokoleń. Przepisy na cudowne potrawy kradliśmy, kradniemy i kraść będziemy po koniec świata.

Jednym z moich ostatnich łupów padł przepis na doskonałe w smaku racuchy, które swoją drogą również zostały kiedyś skradzione. Żeby nikt mi potem nie zarzucał, że nie podaję źródeł, powiem, że przepis ten osobiście wyniosła prababcia mojego partnera, z zaplecza kuchni jednego z ostatnich carów Rosji. Nie wierzycie? Spróbujcie zrobić je sami, a zobaczycie, że taki smak mógł gościć jedynie na ociekających złotem carskich stołach.

Nie musicie jechać do Moskwy

Do miski wrzucacie cztery jajka. Do nich dodajecie mąkę tortową wedle zasady – tyle łyżek mąki ile jajek, plus jedno dla siebie i dwa dla niespodziewanych gości. W sumie dodać musicie 7 łyżek. Dolewacie szklankę zsiadłego mleka. W ostateczności możecie dodać szklankę jogurtu, ale ta modyfikacja nie będzie już tak carska, jak oryginał. Do zalążka ciasta dodajemy jeszcze dwie łyżki stołowe miodu, 2 łyżeczki cynamonu i odrobinę gałki muszkatołowej. Całość ucieramy na pulchną masę. W tak zwanym międzyczasie obieramy ze skórki kilogram jabłek. Nikt nie obiecywał, że będzie szybko i łatwo, tak więc przyda się wam pomoc kucharska. Uważajcie tylko, aby nie wyniosła wam przepisu z domu. Obrane jabłka kroimy w ćwiartki,a następnie na cieniutkie plasterki. Muszą mieć grubość papieru. Tak spreparowane jabłka dodajemy do masy ciastowej. Dla ukoronowania smaku dodajemy jeszcze 5 dkg rodzynek, uprzednio namoczonych w czerwonym winie. Rodzynki dodajemy oczywiście bez wina... Wino można wypić... Nie, nie musicie moczyć 5 dkg rodzynek w butelce wina... No dobrze... możecie zużyć całą butelkę... Tylko kto później będzie smażył racuchy?

Kiedy szczęśliwie przebrnęliście przez przygotowywanie ciasta, pozostało wam jedynie usmażenie całości. W tym celu rozgrzewacie patelnię, a na niej olej. Tutaj będę brutalny i powiem, że olej z pestek winogron bezapelacyjnie wygrywa mój konkurs na oleje do smażenia racuchów.

Na rozgrzany olej wykładacie porcje ciasta. Na jednego racucha powinna przypadać jedna łyżka ciasta. Smażycie do uzyskania złocistego kolorku z obydwu stron. Tak... racuchy trzeba w trakcie smażenia przewracać. Nie... nie należy robić tego ręką.

Co robić w przypadku poparzenia, dowiecie się innym razem.

Jeżeli udało się wam nie spalić kuchni i wyjść z niech z dumną miną i tacą pełną pachnących i złocistych racuchów, to pamiętajcie, że najlepiej smakują z bitą śmietaną i cukrem.

Smacznego,

PS. Ten facet za waszymi plecami skrzętnie notuje!!!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (21):

Sortuj komentarze:

Jolu... wierz mi, że rodzynki w winie będą o niebo lepsze... a poza tym... wina zostanie całkiem sporo :D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Hmm... Szymonie, ale jak ja raz zrobię takie królewskie, to już zawsze będę musiała takie robić...
Chyba namoczę rodzynki w wodzie, a wino...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mirku, najlepsze byłoby oczywiście wiejskie :) Ale myślę, że każde nie pasteryzowane zsiądzie się równie dobrze.
W niektórych sklepach można już dostać zsiadłe mleko.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szymonie - poza *dkg* błędnie jest także *Racuchy* - od małej l. powinny być.
A skąd siadłe mleko? Mleko z kartonów fatalnie się zsiada... Z woreczka?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Agata heh... w Krakowie bywam niestety bardzo rzadko. Ale kto wie, co przyszłość przyniesie?

Komentarz został ukrytyrozwiń

No to czekam aż odwiedzisz Kraków. Moja kuchnia ma 2x2 metry, ale chętnie udostępnię.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Królowo, wystarczy do zwykłego mleka dolać pół łyżeczki soku z cytryny i samo się zsiądzie.
Agato, obawiam się, że byłoby to trudne z racji wiecznego remontu w mojej kuchni.
Ale, jeżeli redakcja W24 będzie potrzebowała cateringu, lub wpadnie na pomysł jakiejś pokazówki kulinarnej, jestem do dyspozycji :D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szymonie, a nie będziecie robić u siebie jakiejś imprezy, na której wystąpisz w roli kucharza i zaprosisz niektórych autorów z W24?:-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jutro biore sie za racuchy! Tylko skąd ja mam teraz wytrzasnąć zsiadłe mleko???
+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przepis, a czyta się jak felieton, jest i jakaś historia nawet... plus :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.