Pozycja materiału w rankingach:
Autor usunął profil
Wielokrotnie w mych felietonach - impresjach zajmowałem się kondycją ludzi (nad)wrażliwych, którzy, gdy rzeczywistość mocno skrzeczy, sztukują życie barwnym letargiem. Uciekają w świat urojony, w marzenia; na wyspy szczęśliwości. Jest to forma samoobrony, ale także, moim zdaniem nałóg, sens, styl, konieczność. Fantasmagoryczna piękna choroba.
Zobacz także:
Artykuły
(60)
Galerie
(7)
Średnia ocen
(4.80)
Miejscowość: Warszawa / Zakopane | Kraj: Polska
O mnie: Zawód: dziennikarz, literat czyli Odyseusz z kompasem http://www.sadurski.com/satyra/marek-rozycki-jr.htm Ludzie potykają się nie o góry, lecz o krecie kopce!...
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Ryszard Kazimierz Hetnarowicz 23.11.2009 13:20
A w którym to dziele ludzkim nie ma fantasmagorii? Któż z nas jest wolny od fantasmagorii? Ich obecność w nas najczęściej uświadamiają nam... fantasmagorie innych! Tak więc niech snują się cienie w jaskini! :)
Autor usunął profil 23.11.2009 09:13
Julio, pięknie to wyraziłaś...... Marr
Autor usunął profil 23.11.2009 08:08
Wszyscy ludzie marzą, choć nie wiem dlaczego przyznać się do tego nie chcą... Przecież marzenia są i takie wielkie i takie maleńkie, codzienne... Nie żyjemy w marzeniach, żyjemy dzięki nim :)
Alicja Pływaczyk 22.11.2009 21:37
Kobiety upoiły Marka i położyły spać? ;) :)
Lidia B. Borys 22.11.2009 16:27
))
http://www.youtube.com/watch?v=AJXp_OTFNCA
Autor usunął profil 22.11.2009 15:29
Beatko, uwielbiam Cię! Ubóstwiam Cię! Tylko ja to pisałem na "dopingu"...... Duuużo pół-wytrawnego czerwonego i na chwilkę uciekłem w fantasmagorię: Wyobraziłem sobie, że siedzimy sobie w kafejce i pijemy już czwarte piwo, a Twoja głowa spoczywa na moim - jakże męskim - ramieniu..... :-))) Marr
Beata Szczurzewska 22.11.2009 14:23
Ostatni raz taką fantasmagorię przeżyłam po wyjściu z kina.. kiedy byłam na filmie "2012" .. Uczucie bardzo nietypowe, troszkę zwariowane ale oczywiście przyjemne :)))
S. Korn. 22.11.2009 14:15
"Zbudować z życia fantasmagorię, powiadasz? No cóż, bardzo to wesoły zabieg. Jakby stawiać sobie za życia grobowiec, bogato przystrojony, monumentalny, a jakże, ozdobiony rozkosznymi i miluchnymi „figlaskami”?, A potem patrzeć i jak się wali w gruzy i śmiać się do rozpuku. Bo wtedy ma się „schadenfreude” w stosunku do siebie samego - a to już, przyznasz, jest wyższa szkoła żartu. Więc się pobawmy!.... To nic nie kosztuje, a takie przyjemne (jak u staruszka
Boya: „nikt na palcach nie policzy, ile miała z tym słodyczy”). "
http://www.dailymotion.pl/video/x82yby_jan-kaczmarek-czego-si-boisz-gupia_fun
Jadwiga Kowalczyk 22.11.2009 14:12
Marku - a teraz bądź mądry i wybierz, co chcesz:)))
Mama twierdziła, że 11 kwietnia, organista w metryke wpisał 6 maja.
Piękno i... dziwaczność w drzewach zaklęte [Galeria]
(odsłon: +283)