Facebook Google+ Twitter

Krajobraz po gradobiciu

Dzień po gradobiciu Wiadomości24.pl odwiedziły podkrakowskie Bolechowice w poszukiwaniu zniszczeń dokonanych przez żywioł.

Truskawki nadają się tylko na kompost / Fot. Mateusz KozłowskiPodczas dojazdu do Bolechowic nie widać było śladu zniszczeń, co dowodzi tego, że nawałnica "szła" wąskim pasem. Dowodzić tego również może fakt, iż w pobliskim Zelkowie nie spadła ani kropla deszczu.

Otwarta brama zaprowadziła nas do gospodarstwa pani Aliny. Prowadzi je razem ze swoim mężem. Niestety, nasze przeczucia okazały się słuszne - większość ich tegorocznych upraw zniszczył grad.Rządki marchewki / Fot. Mateusz Kozłowski

- Wszystkie truskawki, maliny zniszczone - żali się pani Alina. - Bogu dzięki, że nam nic się nie stało. Na szczęście jesteśmy ubezpieczeni i liczymy na odszkodowanie. Zostały nam tylko pomidory i ogórki, trzymamy je pod folią. Może też uda się uratować trochę fasoli.

Powyższe słowa, potwierdzają nasze oględziny. Z malin postały tylko sterczące do góry badyle, a po porach postało tylko klepisko. Z truskawek nic nie będzie - tego jesteśmy pewni - krzaczki zostały ogołocone z liści, owoce - dojrzałe i te niedojrzałe - pospadały na ziemię.

Zniszczony poletek z burakami / Fot. Mateusz Kozłowski- Teraz naszym zmartwieniem jest odszkodowanie - mówi pani Alina. - Od wczoraj, od piątej po południu mąż próbuje dodzwonić się do PZU i zgłosić szkodę, ale zawsze jest albo rozłączany albo kierowany do osób, które nie maja pojęcia o tym, co chcemy zgłosić. Dzisiaj ma jechać do miasta i próbować dochodzić czegoś w ich siedzibie.

Grad, wielkości piłek golfowych, pozrzucał także śliwki i czereśnie z drzew; jabłka, które pozostały na gałęziach będą jednak niezdatne do jedzenia, są tak bardzo poobijane. Pies gospodarzy na byłym poletku z porami / Fot. Mateusz Kozłowski

- Straty? Nie chcę mi się nawet myśleć, ile pieniędzy straciliśmy w ciągu dziesięciu minut, na pewno będzie to kilka, może kilkanaście tysięcy. Na szczęście zboże które mamy na drugim polu nie zostało nawet tknięte przez grad, mimo to, że jest ono po drugiej stronie szosy. W tym roku ratować nas mogą tylko jaja naszych kur, ale nigdy na tych jajach nie zbijaliśmy interesu - mówi pani Alina.

Po tej, wydawać by się mogło, krótkiej burzy życie naszych gospodarzy zostało wywrócone do góry nogami; jedyne, co postało takie jak przed burzą, to nasi gospodarze i ich pies. Nawet kury wydają się być bardziej płochliwe niż przedtem.

W najbliższym czasie odwiedzimy ich ponownie, podpatrując jak poradzili sobie ze zniszczeniami.

Od redakcji

Bohaterowie tekstu nie zgodzili się na upublicznienie ich wizerunku ani na publikację nazwiska. Zdjęcia zamieszczone w tekście będą dowodami w sprawie o odszkodowanie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

(+) tak

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rzetelna dokumentacja. :) +/

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 24.06.2008 20:48

Monitorowanie dalszego biegu sprawy jest ciekawym pomysłem. Ciekawe też: jak duża grupa producentów rolnych, którzy ponieśli straty w wyniku gradobicia - miała jakiekolwiek ubezpieczenia tychże upraw? Informacje po powodziach kilka lat temu nie były budujące i nie świadczyły o nadmiernej zapobiegliwości.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.