Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

104140 miejsce

Kraków. 14-latka zmyśliła porwanie, bo... zaspała

Nietypowa sytuacja miała miejsce w poniedziałek w Krakowie. Uczennica gimnazjum postawiła na nogi policję, a swoją matkę o mały włos, nie przyprawiła o zawał serca, bo... bała się powiedzieć rodzicom o wagarach.

Krakowska policja otrzymała zgłoszenie od matki 14-letniej uczennicy. Z relacji dziewczyny wynikało, że została napadnięta przez dwóch rosłych mężczyzn na ul. Akacjowej, obezwładniona, a na koniec wrzucona do bagażnika i wożona w nim przez kilka godzin.

Jak informuje RMF24.pl, nastolatka twierdziła, że udało jej się uciec porywaczom, gdy chcieli wyciągnąć ją z bagażnika, w rejonie ul. płk. Dąbka. Dziewczyna była przesłuchiwana przez policję. Podczas czynności, okazało się, że cała historia jest zmyślona. Po co? Nastolatka jadąc autobusem do szkoły, zasnęła. Gdy się obudziła, była już kilka przystanków od miejsca docelowego. Wiedząc, że spóźni się na pierwszą lekcję, postanowiła, że nie pójdzie do szkoły wcale. Twierdzi, że bała się powiedzieć rodzicom o nieobecności, dlatego też ułożyła historię o porwaniu.

Czy można zaryzykować stwierdzenie, że w Polsce nastała swoista "moda" na porwania?

Znajdź nas na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (12):

Sortuj komentarze:

"To jest wydarzenie warte wzmianki w jakiejś lokalnej gazecie, a nie nagłaśniania w całej Polsce." Śmiem twierdzić, że się Pan myli. Informacja o tym, że takie kłamstwo ma bardzo krótkie nogi powinna dotrzeć do rówieśników tej dziewczynki, by wiedzieli, że to głupi pomysł i nie warto uciekać się do takich kłamstw.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Do Justyna Drozdecka - teraz też nie ma ich aż tak wiele. Po prostu media mamy aktualnie ogólnopolskie, z każdego przypadku robi się sensację celem poprawienia sobie oglądalności/słuchalności/ilości wejść na stronę i potem człowiekowi się wydaje, że żyje w jakimś chorym kraju. Nie dajmy się zwariować. Znam całe tabuny normalnych rodzin, normalnych rodziców, dzieci wiedzących co dobre, a co złe i tak dalej. Myśli Pani, że kiedyś rodzice nie traktowali dzieci jak zła koniecznego? Dużo było takich niestety...

Świetnie to widać na przykładzie tej historii. To jest wydarzenie warte wzmianki w jakiejś lokalnej gazecie, a nie nagłaśniania w całej Polsce.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Grzegorzu z jednym się zgadzam fakt nie wychodził w tamtych czasach, ale media goniły za takimi tematami tak samo jak teraz. Nie dalej jak miesiąc temu spędziłem kilka godzin w jednej z krakowskich bibliotek wertując roczniki co dziennych gazet z przed lat. Zapewniam, że kroniki kryminalne istniały, a naj gorętsze tematy miały zajawkę na pierwszych stronach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wyrazy współczucia z powodu spotkania takich, a nie innych ludzi. W normalnym kraju, to by ich wyrzucili z pracy za takie postępowanie. A co do zabijania dzieci czy innych patologii, to po prostu nie podawano takich wiadomości. Media nie goniły tak za sensacją, czasami pojawiała się jakaś wzmianka na przedostatniej stronie w gazecie tam gdzie prawie nikt nie zagląda.

Np w moim bloku mieszkał dzieciak, który tak bał się rodziców że uciekł przed nimi na dach i chciał skoczyć. Przyjechała milicja i po dłuższych negocjacjach dał się sprowadzić na dół. Teraz to by była sensacja na całą Polskę.
Na naszym podwórku był chłopak co nie umiał się bić, więc gryzł. Jednemu z chłopaków zrobił dużą dziurę w ręku. Już sobie wyobrażam ten reportaż w Fakcie...

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Grzegorz Wink - zgoda, może i się działo, ale śmię twierdzić, że były to sporadyczne, patologiczne przypadki. W obecnych czasach jest to nagminne, wystarczy wyjść na ulicę i zobaczyć, jak niektórzy rodzice traktują swoje dzieci - zło konieczne.
Ja wcale nie popieram agresji, lania i katowania - wręcz przeciwnie. Ale jak napisał Pan Sławomir Ostrowski - dzieciaki wiedziały, co jest dobre, a co złe.

Teraz rodzice, czy nauczyciele, w wielu przypadkach są bezsilni. A ci konkretni rodzice? Może po prostu, na pierwszej lekcji był sprawdzian, kartkówka. Może dziewczyna miała cos poprawić? Nie pojawiła się w szkole, więc miała problem.
Tak, czy inaczej, pomysł miała poniżej krytyki!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przypuszczam, że rodzice normalni. A dziecko9 nie spóźniło się tylko wcale nie poszło do szkoły. Ja pamiętam tamte czasy. Znam je nie ze słyszenia. Te które znam ze słyszenia teraz uznane były by za zbrodnie wobec ludzkości. Pamiętam księdza który bił nas po łapach drewnianą wskazówką, nauczyciela j. polskiego który uwielbiał łapać swą kościstą ręką delikwenta za kark(a uścisk miał jak mało kto) i podnosić i wyprowadzać tak łobuza z klasy - kark bolał normalnie przez kilkanaście minut, ale się żyło, pamiętam nauczycielkę która uwielbiała podnosić łobuza za ucho z ławki i tak prowadzić go do konta, pamiętam stróża z przedszkola który ganiał za nami z miotłą, a jak dorwał to zamykał w takim schowku gospodarczym, pamiętam właścicieli pysznych gruszek i jabłek których na naszej dzielnicy było pełno. Chodziliśmy tam dla draki, dla hecy i dla samych owoców. Czasami dostało s8ię w ucho, czasami był to kopniak w 4 litery. Ale wiedzieliśmy co dobre, a co złe. A jak ktoś oberwał to doskonale wiedział za co. Nie zabijano dzieci za to, że płaczą leżąc nieprzewinięte w łóżeczku. Nie jestem zwolennikiem prania dzieci, ale też uważam, że pozywanie rodziców przez dzieci to również jest złe i nie powinno mieć miejsca.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Justyna Drozdecka Dzisiaj 14:03

"Jeszcze kilkanaście lat temu, rozhisteryzowane dziecko dostawało klapsa w tyłek i mu się od razu poprawiało. Kiladziesiąt lat temu (zasłyszane z opowieści starszych) dzieciaki chodziły jak w zegarku, bo jak tylko coś naskrobały, to dostawały lanie. Nie katowało się dzieci, nie zabijało..."

To ma być żart? Oczywiście, że się katowało i zabijało, tylko media tyle o tym nie pisały. Przemocą nikogo się nie wychowa.

Ciekawe, że nikt z komentujących ani autor nie postawili najważniejszego pytania. Oto one:

- co to za rodzice, że córka wolała wywołać aferę niż się im przyznać, że się spóźniła do szkoły?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Sławomirze, ja też należę (jeszcze) do młodzieży! Te 10 lat temu też się głupoty robiło, ale nie aż takie! Może to moja subiektywna ocena, a może faktycznie tak jest, ale moje pokolenie, w wieku lat nastu, było zdecydowanie bardziej poważne. Może to inny sposób wychowywania, może po prostu świat się zmienia.
Jeszcze kilkanaście lat temu, rozhisteryzowane dziecko dostawało klapsa w tyłek i mu się od razu poprawiało. Kiladziesiąt lat temu (zasłyszane z opowieści starszych) dzieciaki chodziły jak w zegarku, bo jak tylko coś naskrobały, to dostawały lanie. Nie katowało się dzieci, nie zabijało... Dzisiaj? Dzisiaj nie można dać dziecku klapsa, bo zaraz prokurator staje w drzwiach. A i tak słychać wciąż, że dziecko pobite, skatowane, zamordowane. Dzisiaj dziecku wolno wszystko - bezstresowe wychowanie, do tego wszystkiego Internet, komórki od najmłodszych lat. I efekt jest, jak jest! Strach pomyśleć, dokąd zmierza świat!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie tylko młodzież, ma taka wybujałą fantazje link - a te kobiety. Ileż tutaj było paniki link :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dzisiejsza młodzież, to jutro naszego kraju.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.