Pozycja materiału w rankingach:
Jakiś czas temu zamieściłem zdjęcia ścian budynków stojących przy Alei Kijowskiej w Krakowie. Tym razem chcę zaprezentować kilka przykładów radosnej twórczości, którą niektórzy utożsamiają z graffiti.
Zobacz także:
Artykuły
(138)
Galerie
(12)
Średnia ocen
(4.46)
Wiek: 24 | Miejscowość: Ropa-Kraków | Kraj: Polska
O mnie: Kibic piłkarski, w szczególności ligi polskiej, oraz angielskiej. Zapraszam na:http://remkko.blog.onet.pl/
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Sebastian Kotowicz 01.02.2011 22:38
Mam 17 lat więc moja wypowiedź nie bedzie jakas powalajaca, ale pewnie nie jedna osoba ma poglad podobny do mojego a konkretnie taki ze to co widac na zdjeciu to jest nic innego jak pare bochomazów. Przyjda takie drechy zrobią syf na nowo wymalowanych blokach i myślą ze sa jakimis mega.. ehm.. ' kozakami ' albo sam nie wiem jaki maja w tym cel. wyznaczyc im jakis kawalek terenu i tam niech sobie smarują po scianach a nie my potem musimy ogladac ten syf przechodzac ulicą...
Ilona Filip 15.03.2010 12:59
Graffiti to napisy lub symbole zamieszczane na ścianach i murach, zazwyczaj w sposób nielegalny. Pisanie po murach celem przekazania określonych treści. Początki graffiti sięgają czasów starożytnych. Miały na celu ośmieszać, krytykować polityków oraz wyrazić uwielbienie dla np. sportowców lub innych osób. "Jestem za...", "Jestem przeciw.." ,"To mój teren". Głośne wołanie i wyrażanie swojego zdania. To właśnie tego typu formy stanowią graffiti w ścisłym znaczeniu. A więc to nie sztuka.
"Graffiti", o którym napisał Pan Damian Mosz to raczej malowidła ścienne potocznie nazywane właśnie graffiti. To często piękne i artystyczne działania ale zupełnie inne maja znaczenie. Już sam fakt, że malowane są na wyznaczonych ścianach nie mieszczą się w teorii "graffiti".
Autor usunął profil 15.03.2010 12:49
Grzegorz pomylił się kilkakrotnie przy cenzurowaniu swojego tekstu przed opublikowaniem i opublikwał teksty z błędami podobnymi jak w porzednim komentarzu do tego artykułu:
zamiast Jeśli napisał Jeśłi;
i prosi o wyjaśnienie dlaczego ma zablokowaną funkcję do porawienia takich błedów?
Autor usunął profil 15.03.2010 12:42
Jeśłi komuś nie podoba się to garffiti może wynająć lub osobiście zrobić na tej ścianie coś co uważa, że będzie piękniejsze.
Czym się różni bohomaz od graffiti?
Tym czym terrorysta od antyterrorysty: osobą używającą jakiejś nazwy na wyrażenie swojej oipini. Opinie są potrzebne więc warto powalczyć z sobą by nauczyć sie je znosić gdy są sprzeczne z opinią jedynie słuszną.
Alicja Pionkowska 15.03.2010 12:02
I jeszcze jedno Panie Tomaszu - te złośliwości może pan sobie darować - nie ruszają mnie, bo w ogóle nie o to chodzi w tym tekście, ale czytać ze zrozumieniem nie jest łatwo. Niestety.
Alicja Pionkowska 15.03.2010 11:58
Panie Tomaszu - jeżeli właściciel tej kamienicy chciał coś mieć na ścianie i wyraził na to zgodę to wszystko, OK. Ale, jak znam życie, raczej nie. Bazgrołami nazywam wszystko to co niszczy czyjeś mienie. Tak napisałam i warto czytać uważniej.
Tomasz Brusik 14.03.2010 12:46
Tak już jest, że dla większości ludzi młodych to sztuka, dla starszych wandalizm. Oj do płakania jeszcze daleko... Jeżeli takie rysunki, jak te przedstawione na kilku ostatnich zdjęciach uważa pani za "bazgroły", mniemam, że jest pani zawodową malarką. Ja przez 4 lata chodziłem do szkoły plastycznej i dostrzegam różnicę między wulgarnymi bazgrołami, a sztuką. Szare, wielkie molochy byłyby dużo ładniejsze, gdyby wymalować je całe takimi chociażby pieskami, czy innymi zwierzątkami, jak na 9. zdjęciu.
Damian ☮ Mosz 14.03.2010 12:37
Graffiti sztuka ulicy? Jak najbardziej. Jest to wspaniała forma realizowania się artystów, jak każda inna dziedzina plastyki. Ale trzeba oddzielić tu graffiti od zwykłego wandalizmu. Bo choćby nawet fresk o najwyższej wartości estetycznej. To, jeśli jest zrobiony na ścianie kamienicy, której właściciel sobie tego nie życzy. Bez względu na wszystko, jest to akt wandalizmu. Wprawdzie zrobiony z wielkim kunsztem, ale wandalizm. Ja osobiście jestem za graffiti, ale w miejscach do tego przeznaczonych. W niektórych miastach są takie miejsca i piękne dzieła tych młodych ludzi zdobią otoczenie. Pozdrawiam.
Alicja Pionkowska 14.03.2010 11:59
Sztuka ulicy to jednak coś zupełnie innego niż dewastowanie cudzej własności. Te wszystkie bazgroły to nic innego jak niszczenie cudzego mienia. Takie zachowania należy karać grzywnami, ale ci, którzy robią te beznadziejne malunki na cudzych domach robią to nocą, bo doskonale wiedzą, że robią źle. Właściciel domu, który rano wychodzi i widzi te potworki po prostu nic nie może zrobić, może tylko płakać ze złości, z bezsilności i żalu. Często ludzie dużym nakładem kosztów robią remonty domów, nowe tynki, są ładne, kolorowe, czyste - chcą by było porządnie, ale ci tzw. grafficiarze nie rozumieją tego, bo to nie ich pieniądze i nie zrozumieją dopóki ktoś nie zniszczy ich własności - wtedy zrozumieją. Miasto nie chroni prywatnej własności, nie potrafi zadbać by Warszawa była czysta, ładna. W każdej dzielnicy należałoby wyznaczyć miejsca (może je nawet zbudować) aby ci ludzie mogli tam malować co chcą i kiedy chcą, a nie nocą zachowywać się jak złodzieje.
Panie Tomaszuki Brusik powinien pan płakać nas swoją ortografią, a nie nad jakimikolwiek bazgrołami, Papież mówił i pisał piękną polszczyzną i na pewno wolałby, aby pan też nauczył się dobrze ojczystego języka, a nie płakał nad Jego podobizną namalowaną przez zwykłych niszczycieli cudzego mienia.
"Gorący" Zlot Morsów w Mielnie [Zdjęcia]
(odsłon: +1476)