Facebook Google+ Twitter

Kraków czytał teksty autora "Wesela" przez całą dobę

  • Źródło: Gazeta Krakowska
  • Data dodania: 2007-09-24 08:18

Bliźniacy Janiccy czytali jednym głosem, Jerzy Fedorowicz głosem zachrypniętym, a Anna Treter lekko stremowanym. Tak rozpoczął się nie lada odważny pomysł czytania przez 24 godziny non stop tekstów Stanisława Wyspiańskiego, artysty na wskroś krakowskiego.

Bicie szalonego rekordu rozpoczęło się w sobotę o godz. 16 tuż pod nosem Adasia. Koniec - niedziela, godz. 16.15. Winnym zamieszania był Adam Weltschek, szef teatru Groteska - to w jego głowie zrodził się diabelski pomysł maratonu.

Opatrzył go hasłem: "Wykształciuchy różnej maści łączcie się we wspólnym czytaniu Wyspiańskiego" i zrealizował w ramach święta dzielnicy I na Rynku Głównym. Hasłem tym skusił aktorów, śpiewaków, poetów i zwyczajnych przechodniów, którzy na Rynku Głównym pojawili się z własnymi tomikami mistrza. Być może połakomili się na tytuł "wykształciucha", który im przyobiecali organizatorzy? Na pierwszy ogień poszła fachura, bo Marta Stebnicka, aktorka, piosenkarka i pedagog Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej. Tuż za nią z mistrzem zmierzył się również profesjonalista - aktor Jacek Strama. Po nim na scenę weszli eleganccy i jak zwykle niepodzielni bliźniacy Wacław i Lesław Janiccy. Aktorzy Tadeusza Kantora odczytali "Wesele" i zapewnili, że to nie jest ich ostatnie słowo. Prawdziwe emocje wywołało jednak pojawienie się młodszego inspektora Dariusza Nowaka, rzecznika Komendy Wojewódzkiej Policji. - Na co dzień mówię dużo, ale broń Boże wierszem - przyznał lekko zdenerwowany i założył na głowę cylinder. Na scenie przy kościele Mariackim nie pojawił się jednak sam. Towarzyszyła mu piosenkarka Anna Treter i baryton Andrzej Biegun, solista krakowskiej opery. -Mam straszną tremę - przyznał Biegun. - Chyba jednak wolę śpiewać, choć uwielbiam Wyspiańskiego. To miasto jest przesiąknięte jego duchem. W tym trio rządziła Anna Treter. To ona zadecydowała, że czytać będą "Wesele". Sama też, bez konsultacji ze swoimi mężczyznami wybrała dla wszystkich odpowiednie fragmenty. - Codziennie przejeżdżam przez Bronowice, więc czuję się już prawie jak chłopka z dramatu Wyspiańskiego - tłumaczyła z uśmiechem swą zaborczość. Mimo kilku falstartów poszło im śpiewająco i chyba tylko dlatego Jerzy Fedorowicz, który wszedł po nich na scenę stracił nieco głos i chrypiał. Aktor wybrał sobie bojową scenę z "Nocy Listopadowej". A zawołanie: Za broń, za broń, za broń - wyszło mu naprawdę bardzo przekonująco. Niełatwe zadanie miała zmienniczka Fedorowicza Bożena Zawiślak-Dolna. Były to jednak tylko pozory. Solistka Opery Krakowskiej, jak się okazało równie świetnie co z partiami Carmen, radziła sobie z poezją Stanisława Wyspiańskiego. O tytuł wykształciucha postanowił też zawalczyć poeta rewolucyjny, Michał Zabłocki, znany z różnych akcji, m.in. z pisania wierszy na chodnikach i w internecie. I wywalczył, czytając przewrotnie tekst o Wyspiańskim, a nie Wyspiańskiego. Czytał nieco krótko, ale obiecał, że na Rynek wpadnie za kilkanaście godzin. Krakowianie i turyści onieśmieleni występami artystów zaczęli przygotowywać się do czytania. Ci najbardziej nieśmiali mieli na ćwiczenie głosu i walkę z tremą prawie całą dobę.
K. W.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.