Facebook Google+ Twitter

Kraków. Dzieci porzucane rankiem

Cały szlak domniemanego "bycia matką" autorki wystawy, jest powieścią przedstawioną w obrazach, których wydźwięk bywa, że nie jest idylliczny, naznaczony obawami. Co więc czuje artystka porzucając swe surrealistyczne dzieci rankiem?

Z cyklu >Dzieci porzucane rankiem< Anna Karolina Kaczmarczyk / Fot. mat. promocyjneW styczniu w Galerii Promocyjnej Centrum Sztuki Współczesnej SOLVAY w można obejrzeć cykl prac młodej, krakowskiej artystki Anny Karoliny Kaczmarczyk zatytułowany Dzieci porzucane rankiem. O twórczości Anny Karoliny Kaczmarczyk można powiedzieć, że jest to bardziej narracja niż zwykła sztuka wizualna. Istotę opowieści w "Dzieciach…" zawiera -jak sam tytuł wskazuje- interakcja pomiędzy dziećmi, bohaterami różnych snów i wyobrażeń artystki, a nią samą. W ekspozycji punktem wspólnym jest w szczególności aspekt dzieciństwa w sztuce, ale pojmowanego jako, rodzaj kreowania jego wizerunku i formatu przez artystę. W malarstwie polskim istnieje wiele przykładów cyklów malarskich poświęconym dzieciom. Jedno z najwcześniejszych dzieł w tym zakresie to portret królewicza Władysława IV, wykonany przez nieznanego artystę, potem wymienić należałoby dziecięce podobizny pędzla Franciszka Ksawerego Lampi z czasów klasycyzmu. Następnie wizerunki latorośli autorstwa Michałowskiego, Simmlera, Matejki, Kotsisa czy Wyspiańskiego. Te ostatnie, to bodajże najsłynniejszy cykl, obrazujący potomstwo w sztuce polskiej.Z cyklu >Dzieci porzucane rankiem< Anna Karolina Kaczmarczyk / Fot. mat. promocyjneJednak wizje Anny Karoliny Kaczmarczyk nie stanowią wiernego odwzorowania postaci dziecięcych, ale bardziej podświadome zależności artystki z jej konterfektem własnego, przyszłego potomstwa. Prace zgromadzone na wystawie można podzielić na dwie kategorie: rysunki będące naśladownictwem dziecięcej sztuki naiwnej oraz kolaże różnych materiałów.

W takich konwencjach można przedstawić to, co jest kwintesencją marzenia; nierzeczywistość w charakterze bardzo intymnej formy, dialogu pomiędzy twórczynią a jej obrazami.

W zasadzie rozważania dotyczące wszelkich aspektów macierzyństwa, które przewijają się jako lejtmotyw nie są obce każdemu, kto zastanowi się nad tematem rodzicielskich uczuć i powinności. Bo i przecież nasze zapatrywania o macierzyństwie to właśnie, niejednokrotnie takie słodkie bobaski, milutkie choć często smutne buźki dzieci, ale też strzępki śpioszków oraz fragmenty dziecięcych bohomazów.

A to wszystko w wielu przypadkach owiane jest mgłą lub woalką snu czy wspomnienia. W sztuce Kaczmarczyk jest- można powiedzieć- pełna droga świadomości macierzyństwa od – embrionu po dorosłego syna.
Z cyklu >Dzieci porzucane rankiem< Anna Karolina Kaczmarczyk / Fot. mat. promocyjneCały szlak domniemanego "bycia matką" autorki wystawy, jest powieścią przedstawioną w obrazach, których wydźwięk bywa, że nie jest idylliczny, naznaczony obawami. Co oczywiście nie oznacza, iż nie ma w tym miłych chwil. Co więc czuje Anna Karolina Kaczmarczyk porzucając swe surrealistyczne dzieci rankiem? Na pewno wenę twórczą, której potencjał zapewne jeszcze nie jednym nas zaskoczy.

Wystawa potrwa do 30 stycznia.

Informacje na SOLVAY

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.