Facebook Google+ Twitter

Krakow Live Festival - Dzień 2. Książe rapu i duńska petarda

Muzycznej uczty na Błoniach ciąg dalszy. Festiwalowy piątek wyraźnie zdominował gościnny koncert Kendricka Lamasa, ale nie mniejszą publiczność zgromadziła piosenkarka MØ.

Kendrick Lamar podczas Krakow Live Festival 2015 / Fot. B. Bajerski/Alter ArtPopis talentu Kendricka Lamara był jedynym hiphopowym akcentem podczas drugiego dnia festiwalu, ale za to jakiego kalibru. Książę rapu zza oceanu spóźnił się prawie 20 minut, ale jego fani szybko mu to wybaczyli. Najlepszym dowodem był las rąk, regularnie rozganiający namiot, gdzie zlokalizowana była scena główna. Energetyczna dawka hip hopu z wyraźnym wskazaniem na gangsta rap, niosła się daleko poza krakowskie Błonia. Lamar potraktował należycie polską publikę, występując z pełnym instrumentalnym zespołem. Artysta urodzony w kalifornijskim Compton, przez cały koncert uzupełniał swoje piosenki obrazkami z rodzinnych stron, wyświetlanymi na telebimie. Ponadto wśród kilku tysięcznej publiczności, nie zabrakło polskich raperów, którzy wyraźnie podpatrywali "jak to się robi w Ameryce".

Problemów z wypełnieniem po brzegi namiotu, gdzie znajdowała się mała scena nie miała problemu wokalistka MØ. Dunka z charakterystycznym kokiem na głowie, już od pierwszego utworu z łatwością złapała kontakt z krakowską publicznością, którą wbrew pozorom stanowiła nie tylko odpoczywające do gimnazjum nastolatki. Muzyczna petarda spod znaku electro, popu, rocka a nawet R&B, z każdą piosenką nabierała na sile, aż w końcu eksplodowała podczas wykonania singla „Lean On” nagranego razem z Major Lazer i DJ Snake’iem. Dunka niesiona przez swoich wiernych fanów, mogła zobaczyć jak wielu festiwalowiczów postanowiło posłuchać jej na żywo. Szczupła wokalistka podczas prawie godzinnego koncertu pożytkowała energię podczas mało składnej, ale ekspresyjnej choreografii.

Po scenie szalała wcześniej również Georgia, która promowała w Krakowie swój debiutancki album o takiej samej nazwie. 24-letnia Brytyjka zaserwowała bardzo przyzwoitą dawkę post punku połączonego z hip-hopem i ciekawej barwy głosu. Georgia Barnes ma tylko niespełna 3 tys. fanów na facebooku, ale po koncercie na Błoniach i trwającej trasie koncertowej, to się szybko zmieni. Zapamiętajcie to nazwisko, bo już niedługo to ona będzie rozdawać karty na alternatywnej scenie.

Tymczasem wbrew pozorom, nieco spokojniejszy był koncert Wild Beasts. „Dzikie Bestie” nikogo nie zjadły, a nawet jeśli to chętnych pod sceną nie było zbyt wielu. Tymczasem lider grupy Henri Matisse, z daleka do złudzenia przypominał lidera Depeche Mode. Ubrany w długą czarną pelerynę i odganiając długą grzywkę za siebie, zupełnie nie pasował do swoich kolegów z zespołu. Jednym słowem – spora dawka brytyjskiego indie rocka z domieszką wokalnych smaczków. Ponadto cały koncert sprawiał wrażenie kameralnego spotkania – sam frotman grupy między piosenkami zwilżał wargi w kieliszku z winem.
Podobnie jak pozostałe letnie festiwale muzyczne w Polsce, każdy dzień muzycznych uniesień otwiera dawka rodzimych artystów. W piątek ten zaszczyt przypadł Bokka i Rasmentalism (nie mylić z Rudimendal – oni w Błoniach pojawią się dopiero w sobotę).

Jak wygląda telewizja w radiu? Odpowiedz jest prosta. Tunde Adebimpei pięciu członków zespołu, czyli jednym słowem TV on The Radio w pełnym składzie. Indie rockowa grupa prosto z Nowego Jorku zaprezentowała pełen wachlarz muzycznych stylów, przez co każdy ich słuchać mógł wybrać coś dla siebie – od jazzu, po pop i rap.

Za awangardową stronę festiwalowego piątku zadbał Future Islands, na czele z charyzmatycznym liderem Samuelem Herringiem. Dzięki niemu koncert zespołu od pierwszej do ostatniej nuty nie był tylko wydarzeniem muzycznym. Dzika, niczym nieskrępowana choreografia frontmana (naśladowana również przez publiczność), w połączeniu z zmiennym jak kalejdoskop wokali Herringa, występ Future Islands w pełni zasłużył na miano performance.

Oficjalnie na tym zakończył się Krakow Live Festival, ale jak dobrze wiemy "de facto" on ciągle trwa. A to wszystko za sprawą dodatkowego koncertu w sobotę czołowych przedstawicieli nowej fali drum'n'bass, czyli brytyjskiego kwartetu Rudimental. Przed nimi publiczność będzie rozgrzewał raper O.S.T.R.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.