Facebook Google+ Twitter

Kraków miastem z jajem... świątecznym

- Very good – przytakuje z uznaniem Collin, który wraz ze znajomymi siedzi przy stoliku i właśnie kończy obiad. Na talerzu smażone ziemniaki i ostatnie kawałki mięsa. Co tu robią? Wpadli na wielkanocny kiermasz do Krakowa.

 / Fot. Michał HodurekNa rynek przywodzi mnie zapach - bynajmniej nie świąteczny - raczej z wiosennego grilla. Dobrze, że chociaż nie leje, bo mówili że będzie paskudnie.

- Na szczęście, że im się w tej prognozie czasem nie sprawdza - podsumowują zagadnięci przeze mnie sprzedawcy. Przechadzam się pośród dziesiątek drewnianych kramów, które aż pękają w szwach. Żółte kurczęta, malowane jajka wszelkiej wielkości, a także płyty, zabawki, matrioszki, korale, słodycze, palmy, barany, słodycze… uff, aż brakuje tchu by to wszystko wymienić. Zastanawiam się jednak, czy to z powodu ogromu różnorodnych przedświątecznych gadżetów mnie zatkało, czy raczej z powodu dymu z paleniska na którym smażą się kiełbaski…

Hej, na krakowski rynek bociany zleciały... / Fot. Michał HodurekA propos jedzenia. - Very good - mówi z uznaniem Collin, który wraz ze znajomymi siedzi przy stoliku i właśnie kończy obiad. Na talerzu smażone ziemniaki i ostatnie kawałki mięsa. Co robią Anglicy? Okazało się, że przyjechali zabalować do Krakowa. Mają nocleg. Córka jednego z nich wyszła tu za mąż, mówią z zadowoleniem, gestykulując przy tym, że niby nakładają obrączkę na palec. Panowie są pod czterdziestkę. Wszyscy ubrani raczej w okolicach upalnego lata.

Widzę jak kolejne transakcje dochodzą do skutku przy pobliskim kramie. Jedna z klientek od kilku minut nie może wybrać palmy i zdecydować się, jakie świąteczne ozdoby kupić. Sprzedawczyni cierpliwie demonstruje. Wieje. Nagle porwało z kramu foliową długą rurkę wypełnioną w środku plastikowymi jajkami. Tylko świsnęło i jajka zaczęły toczyć się po granitowej kostce. Sprzedawczyni, zajęta niezdecydowaną panią, nawet nie zauważyła straty. Szybko pozbierałem jajka, które się wysypały i pochwyciłem rurkę próbując ustalić miejsce na kramie, z którego odfrunęły. Jest. Tylko, że brakuje jednego jajka… cóż… przyroda. – Dziękuję panu - usłyszałem. A jednak; zauważyła.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.