Facebook Google+ Twitter

Kraków: nowy parking przy placu Na Groblach wzbudza kontrowersje

Punktualnie o 12 w środę, 9 grudnia, prezydent Krakowa, Jacek Majchrowski oficjalnie otworzył parking przy placu Na Groblach. Nie obyło się bez protestów okolicznych mieszkańców. Obawiają się oni, że będą musieli płacić o wiele więcej pieniędzy za postój koło domu lub zmuszeni zostaną do parkowania w znacznej odległości od miejsca zamieszkania.

1 z 11 Następne zdjęcie
Zdjęcie: Parę minut przed 12, pod wjazdem do parkingu zgromadził się tłum mieszkańców pobliskich okolic, którzy protestowali przeciwko zbyt drogiemu, jak na ich kieszeń, postojowi. Fot. Łukasz Cygan
Parę minut przed 12, pod wjazdem do parkingu zgromadził się tłum mieszkańców pobliskich okolic, którzy protestowali przeciwko zbyt drogiemu, jak na ich kieszeń, postojowi. Fot. Łukasz Cygan

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (12):

Sortuj komentarze:

Marek Zych
  • Marek Zych
  • 15.09.2010 18:34

Bardzo mi się spodobał dłuugi komentarz Agnieszki. W zasadzie jej przemyślenia to moje przemyślenia na temat komunikacji w Krakowie. Ze swojej strony wydaje mi się że najszybszy sposób poruszania się po Krakowie to jednak rower (no ale gdzie go zostawić? a co jak leje? albo zima jeszcze nie daj Boże? etc) Z tych właśnie powodów ( plus to że jestem z natury leniwcem) wybieram mimo wszystko MPK, bo czasowo to żadna różnica czy pójdę pieszo, pojadę samochodem czy tramwajką(tudzież autobusem). Przewaga MPK nad autem w moich oczach jest taka: po pierwsze jest taniej a po drugie to kierowca(lub motorniczy) się stresuje za mnie, ja tylko kasuję bilet i poluję na jakieś wolne miejsce. A jeśli chodzi o jazdę samochodem po centrum, to staram się jak najczęściej tego unikać, gdy jednak muszę się tam znaleźć wsiadam do auta wrzucam sobie na luz i jadę spokojnie. Dziwię się czasami kiedy widzę jak niektórzy kierowcy za punkt honoru obierają sobie przeskoczenie na późnym pomarańczowym albo jeszcze lepiej wczesnym czerwonym... albo (ale to już najwięksi hardkorowcy) napóźnym czerwonym :/ A dziwię się dlatego że przeskoczenie na światłach daje może 30 sekund "przewagi"? może minutę? Jakby cała podróż trwała 5 minut to jeszcze może zrozumiem. No ale jak mam i tak stać w korku następną godzinę, to co mi zmienia JEDNA minuta? trąbienie i pukanie się w głowę, wciskanie przed maskę za wszelką cenę no i jazda kaskaderska - 120km/h po alejach, nie zjeżdżanie ze skrzyżowań i ich blokowanie, parkowanie obok torowisk na jezdniach (no bo przecież tylko na chwilkę...) to są naprawdę takie proste sprawy do naprawienia. A jednak niektórzy się nie mogą przemóc ("CO?! JA TRAMWAJEM?! NO CHYBA CIĘ PO@#$%!" albo "nie po to kupowałem golfa trójkę żeby teraz MPK jeździć albo w korkach stać z innymi frajerami ") Ja się staram takie przejawy debilizmu ignorować : robię swoje, powolutku, pomalutku w tempie tramwajowym - 12km/h :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Każdy medal ma dwie strony, a w Krakowie nawet cztery (kierowcy, piesi, rowerzyści i komunikacja miejsca;). Jako użytkowniczka trzech sposobów przemieszczania (wyłączając rower, bo tegoż nie uznaję), muszę powiedzieć, że w Krakowie nie da się pogodzić interesów wszystkich wymienionych.


Kierowcy narzekają na pieszych, którzy - fakt - chodzą jak święte krowy, przepisów nie respektują i jeszcze mają pretensje. Kierowcy narzekają również na rowerzystów, którzy też jeżdżą nie raz bez pomyślunku, przejeżdżając na czerwonym świetle z dzieckiem w foteliku (!!) czy pędząc z zawrotną prędkością ze słuchawkami na uszach, by prawie zderzyć się z karetką na sygnale (!!!). Opisuję sytuacje, których byłam świadkiem, mogłabym je długo wymieniać. Albo jadą sobie tempem spacerowym po wąskim pasie, zamiast zjechać na chwilę na chodnik i puścić auta, które wloką się sznurkiem 10 na godzinę i tamują ruch miejski. W końcu kierowcy narzekają na MPK i busiarzy, którzy zapychają miasto, generują korki, tamują ruch itd. Tu ja osobiście potraktowałabym narzekanie z przymrużeniem oka, akurat te pretensje są dość nieuzasadnione, jeśli może pominąć busiarzy na wielickich blachach;) Jest jeszcze poruszona już kwestia miejsc parkingowych, których miasto nie zapewnia, ale to już zostawmy. Jedźmy dalej.

Piesi narzekają na kierowców, że próbują ich przejechać. Cóż, potrafią nagle wybiec na jezdnie biegnąc do autobusu lub tramwaju, wyjść na przejście na czerwonym, nie zwykli czekać, aż samochód przejedzie, bo po co, a niech mu się ABS włączy. Narzekają też na rowerzystów, że jeżdżą jak wariaci, potrącają na chodnikach, że powinni wynieść się na jezdnię, a nie jeździć po chodniku. Stawiając się w sytuacji pieszego, którym siłą rzeczy często jestem, trudno mi się nie zgodzić - wystarczy przejść się ulicą Karmelicką, nikomu nie życzę, żeby tam doświadczył kultury jazdy niektórych rowerzystów.

Rowerzyści narzekają dalej na 1) kierowców - że chamscy, że nie wpuszczają, że trąbią... Narzekają na pieszych, że łażą jak święte krowy, nie uważają na rowerzystów (trudno uważać jak student pędzi na góralu za 4 tys. złotych, aż wiatr świszcze;)... Nie raz widziałam, jak zderzenia uniknięto o włos, bo babci udało się odskoczyć, bo rowerzysta miał sprawne hamulce. Narzekają na brak ścieżek, na straż miejską i Bóg jeden wie na co jeszcze.

Osobiście uważam się raczej za kierowcę, jeśli już mam się gdzieś zaklasyfikować. Nie wiem, czy mam auto duże, czy małe, nie mam czołgowozu, a ponoć w Krakowie kierowcy czołgowozów reprezentują statystycznie najniższy poziom kultury jazdy. Większość moich znajomych porusza się autami lub na rowerach, niektórzy obydwoma środkami komunikacji i każdy narzeka odpowiednio na to, co stanowi problem w przypadku konkretnego wyboru. Nie rozumiem zupełnie postulatów większości użytkowników rowerów i komunikacji miejskiej, że samochody to zło i należy je z miasta wyrzucić, a przywileje dla kierowców ograniczyć (jakie przywileje??).

Jeszcze jest osobna kategoria, tzw. dawców na ścigaczach, ale o tych to by długo można pisać...;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Co prawda nie jestem wegetarianinem, i karpia jak trza to udźgam!... Zbyt "kocham" ryby, ażeby sobie czasem cugli nie popuścic!! - Za to uwielbiam wodę i najchętniej bym z wanny w ogóle nie wychodził, bo i po co??...

- Natomiast co do samochodów?!... - Póki mieszkałem lata całe po tamtej stronie parku miejskiego w HH -to jeszcze mnie tak nie koliły...Natomiast tu na Hindenburgstr, jest ich zatrzęsienie...

Czy może mi ktoś powiedzieć skąd się te blachy biorą : ((

A jeżeli...- jako rowerzysta od setek lat, to powiem jedno: - Ci co siedzą w dużych autach, to jeszcze czlowieka na dwóch kółkach uwzględnią. Natomiast ci co siedzą w tych małych krabach....widocznie uważają iż już tyyylleee zrobili dla klimatów etc., że i... po rowerach jeździć mogą!!....

Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kurcze, szczęściarz jesteś! Ja mam zawsze pecha, jak stanę gdzieś minimalnie niezgodnie z przepisami to zaraz się znajdzie w pobliżu patrol SM, w GK nigdy nie mogę wyrobić się w godzinę, bo tu kolejka, tam kolejka, nawet pod własnym domem mam pecha do parkowania (śruba od taksiarzy w oponie, kupa z niebios na świeżo umytym aucie itd.). No nic, trzeba zacisnąć zęby i z pokorą podejść do życia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja akurat miałem, co prawda mandatu nie otrzymałem, ale powiem Ci, że to nie pierwsza tego typu sytuacja. Pod Galerią Krakowską, kiedyś też mi "wypluło" monety :))

Komentarz został ukrytyrozwiń

"na tym żerowaniu i kierowcy dwa dni temu zyskali, taki spóźniony prezent mikołajkowy:)) Wysiadła większość parkomatów w mieście i monety zostały zwracane, a ci, którzy zaparkowali bez ważnego biletu i dostali mandaty zostaną im anulowane" - no właśnie, a ja wtedy nie miałam nic na mieście do załatwienia;D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Agnieszko, nie sposób się z Tobą nie zgodzić.
Dodam jeszcze, że na niektórych krawężnikach to nie tylko idzie koło zostawić, ale i miskę olejową. I właśnie, po to mamy samochody, żeby nimi jeździć. I żeby nikt nam nie ograniczał własnej przestrzeni, ani osoby dłubiące w nosie, ani osobnicy, dla których deficytowym towarem jest mydło.
Jedna jaskółka wiosny nie czyni, podobnie jak jeden parking podziemny nie rozwiąże problemu parkowania w mieście. Nie mają łatwego życia mieszkańcy okolic pl. Na Groblach, zwłaszcza, że próbowano ich okraść na 700 zł miesięcznie za parkowanie swoich samochodów. Zarządcy parkingu-firmie Ascan pomyliły się realia polskie z hiszpańskimi. Miesięczny abonament postoju na prywatnym parkingu kosztuje w granicach 120-150 zł.
"co chwila mówi się o planach zamknięcia obwodnicy wokół Plant dla ruchu samochodowego, podniesienia opłat za parkowanie w strefach B i C, wprowadzeniu opłat za parkowanie na Kazimierzu... Przykre, że miasto w ten sposób nas traktuje."- na tym żerowaniu i kierowcy dwa dni temu zyskali, taki spóźniony prezent mikołajkowy:)) Wysiadła większość parkomatów w mieście i monety zostały zwracane, a ci, którzy zaparkowali bez ważnego biletu i dostali mandaty zostaną im anulowane:)) Heh, to, co włoskie może być piękne, ale nie niezawodne :D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fajne zdjęcia, fajna relacja :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja sobie jako rodowita pół-krakuska pomarudzę. Miałam w Krakowie auto - 15-letnią Corsę. Małe toto, więc i wszędzie szło się wcisnąć. Ale i tak parkowanie z reguły na pół gwizdka - na słupie, na latarni, kto patrzył czy pieszym starszy chodnika, skoro nie było gdzie stanąć, a inni też tak stawali... Ani to wygodne, ani przepisowe, ani zdrowe dla auta, bo krawężniki takie, że można było koło zostawić. Jest taka akcja krakowskiej GW od jakiegoś czasu - "Tropimy absurdy drogowe", obecnie też komunikacyjne - wiele osób wypowiada się niepochlebnie na temat kierowców w Krakowie, że wszędzie się pchamy, że najchętniej to wjechalibyśmy do samego sklepu. Nie wiem, na ile to zwykła polska zawiść i złośliwość, a na ile rodzima frustracja, bo większość kierowców w Krakowie używa auta tylko w razie konieczności. Jeżeli ja do pracy, czyli biblioteki WZiKS UJ, która mieści się na Ruczaju, autobusem z Kazimierza jadę 40 minut i to z przesiadką, a potem jeszcze muszę kilometr dojść, to chyba jasne, że wolę przeskoczyć sobie autem (10-15 minut przy dobrych wiatrach). Jeśli jadę na pocztę odebrać ciężką paczkę (pocztę mam 5 przystanków tramwajowych od siebie), to chyba nic dziwnego, że jadę autem. Czasem potrzebuję załatwić coś w okolicach Rynku, też biorę auto. Jeśli odwożę znajomych na pociąg czy autobus to chyba logiczne, że nie będą taszczyć bagaży do tramwaju i z tramwaju, a potem jeszcze spacerek "na wielbłąda" od przystanku tramwajowego czy autobusowego na dworzec. A jeśli mieszkam w ścisłym Centrum to wydaje mi się normalne, że auto stawiam jak najbliżej domu. Ja mam to szczęście, że mieszkam na Kazimierzu i tu w miarę jest gdzie postawić, nawet obecnie posiadaną przeze mnie krowę (Toyota Avensis), ale szczerze współczuję mieszkańcom pl. na Groblach i okolic, bo tam faktycznie w godzinach szczytu nie ma gdzie szpilki wcisnąć. Tam aut nie stawiali wyłącznie mieszkańcy, ale również kupa ludzi pracujących w okolicach Straszewskiego, Zwierzynieckiej czy Pl. Wszystkich Św. Stanąć w ciągu dnia w okolicy Zwierzynieckiej po ostatnim remoncie zakrawa na cud. Dlatego moim skromnym zdaniem miasto powinno w jakiś sposób ułatwić ludziom tam mieszkającym możliwość parkowania, bez względu na to, czy jakieś - przepraszam za wyrażenie - zagraniczne buce wykupiły teren i postanowiły zbijać kokosy. Problem z parkingiem na Groblach nie jest jedynym przykładem na to, jak się kierowcom i mieszkańcom w Krakowie życie utrudnia: co chwila mówi się o planach zamknięcia obwodnicy wokół Plant dla ruchu samochodowego, podniesienia opłat za parkowanie w strefach B i C, wprowadzeniu opłat za parkowanie na Kazimierzu... Przykre, że miasto w ten sposób nas traktuje. Ufff... koniec żali;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Równocześnie z otwarciem parkingu pod placem Na Groblach, zmieniają się zasady parkowania na innych ulicach w centrum miasta. (..) jednym z celów inwestycji parkingowych w centrum Krakowa jest eliminacja parkowania przy ulicach i na chodnikach oraz oddanie tej przestrzeni pieszym. W myśl tych zasad, po otwarciu parkingu pod placem Na Groblach, zlikwidowany będzie postój na ulicy Grodzkiej, z wyłączeniem miejsc w zatoce przed kościołem św. Piotra i Pawła. Podobnie zakaz postoju wprowadzony będzie na ulicach Podzamcze i Powiśle od hotelu Sheraton do ulicy Zwierzynieckiej (zachowane będzie jedynie miejsce postojowe dla niepełnosprawnych). Na ulicy Zwierzynieckiej będzie można parkować jedynie w zatokach do tego przeznaczonych. Nie będzie można stawiać samochodów na chodnikach. Natomiast przy ulicy Straszewskiego, na odcinku od ulicy Podzamcze do placu Na Groblach obowiązywać będzie parkowanie równoległe do krawężnika, a nie ukośne, jak do tej pory.

O parkowanie koło swoich posesji nie muszą się martwić mieszkańcy kamienic przy placu Na Groblach oraz na ulicach Tenczyńskiej i Tarłowskiej. Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu przygotowuje projekt specjalnej uchwały zmieniający kategorię tych ulic. (..) Przewiduje się wprowadzenie specjalnego identyfikatora, który będzie wydawany indywidualnie dla poszczególnych mieszkańców wymienionych ulic. Do czasu wejścia w życie przygotowywanej uchwały, organizacja ruchu na placu Na Groblach oraz ulicach Tenczyńskiej i Tarłowskiej pozostaje bez zmian, a więc na tych ulicach nadal można parkować."

--

Protesty mieszkańców są totalnie bezsensowne.. cały teren wokół wymaga uporządkowania - w tym (a może przede wszystkim) pozbycia się ludzi parkujących wszędzie gdzie się da (a także - gdzie się nie da - blokując ruch samochodowy i/lub tramwajowy na wąskich ulicach bądź całkowicie zastawiając chodniki).. nikt nie chce blokować dojazdu / możliwości parkowania mieszkańcom posesji. Trzeba jednak zagwarantować, że będą tam parkowali TYLKO mieszkańcy (oraz, że będą to robili tak, aby nie utrudniać ruchu innym)..

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.