Facebook Google+ Twitter

Kraków: Strzały w barze. Konfident CBŚ zabił swoją kochankę?

  • Źródło: Gazeta Krakowska
  • Data dodania: 2006-08-02 22:17

Wczoraj, około godz. 17,48-letni Adam B. wszedł do znajdującego się przy ul. Sarmackiej baru, gdzie siedziała jego 29-letnia była kochanka w towarzystwie swojego ojca (49 lat) oraz znajomego (33 lata). Adam B. wyciągnął broń.

Jednym strzałem zabił kobietę, jednego z mężczyzn postrzelił w nogę, drugiego w brzuch. Po wszystkim wyszedł na chodnik przed barem i strzałem w głowę popełnił samobójstwo. Zmarł w karetce. Wieczorem w szpitalu umarł mężczyzna ranny w brzuch.

Według policji, sprawca miał pozwolenie na broń, gdyż dwa miesiące temu grożono mu śmiercią. Jak dowiedzeliśmy się nieoficjalnie, oprócz pozwolenia miał również jedną sprawę w toku oraz prawomocny wyrok za groźby karalne. Chcący zachować anonimowość znajomy mordercy powiedział, że jest on konfidentem Centralnego Biura Śledczego, zamieszanym w zlecenie morderstwa. – Nie możemy ani potwierdzić, ani zaprzeczyć tej informacji – powiedziała Sylwia Bober-Jasnoch z biura prasowego krakowskiej policji.

Mały, spokojny bar, choć bywało różnie

Mały, zwyczajny bar przy ul. Sarmackiej, popularny wśród części mieszkańców dzielnicy Płaszów. Jak mówią obecni na miejscu morderstwa przechodnie, przeważnie było w nim dosyć spokojnie, choć zdarzały się i awantury. – Raz goście lokalu, nieco podchmieleni, bili się kijami na ulicy. Grozili również mieszkającej nieopodal staruszce, że powybijają jej szyby – mówi mieszkająca obok baru kobieta, która chce zachować anonimowość.

Znajomy mordercy i samobójcy twierdzi, że Adam B. już na kilka miesięcy przed feralnym popołudniem robił w tym miejscu awantury i groził swojej konkubinie Elenie (29 lat) za każdym razem, gdy chciała od niego odejść. Motywem zabójstwa kobiety prawdopodobnie była zazdrość i żal porzuconego kochanka.

– Kiedyś byliśmy kolegami, ale potem zerwaliśmy znajomość- opowiada jeden z jego znajomych, chcący zachować anonimowość. – Adam był bardzo emocjonalny. Gdy Elena (zamordowana-red.) chciała zerwać znajomość, przyjeżdżał pod dom, rozbijał lampy, nasyłał na nią mięśniaków z pogróżkami. Jak popił, to się awanturował- dodaje. Nieoficjalnie wiedziano, że Adam ma broń- mówi jego znajomy.

"To była taka fizia"

– Usłyszeliśmy 5 strzałów, a potem płacz i krzyki matki zamordowanej- opowiada mieszkająca naprzeciw baru kobieta. – Widziałam tylko samobójcę, który leżał na chodniku. Zaraz potem zjawiła się policja, a dopiero po pewnym czasie pogotowie. Mężczyzna oddychał jeszcze przez parę minut, ale zanim podeszli do niego lekarze, już nie żył.
Kobieta znała zamordowaną, jak mówi, tylko na „dzień dobry”, ale nie miała o niej zbyt dobrego zdania. – Nie chcę źle mówić o ludziach, ale to była taka fizia. Za to stali bywalcy baru ją lubili.- Była dla mnie jak siostra, bardzo fajna- mówi chłopak, który zaniepokojony przybył na miejsce zdarzenia.
– Broń, z jakiej sprawca strzelał była legalna – mówi Dariusz Nowak, rzecznik policji. – Były pewne podstawy by sądzić, że istnieje zagrożenie dla jego życia – mówi rzecznik. – Dwa miesiące temu, przy ul. Mackiewicza doszło do strzelaniny. Próbowano wtedy zabić Adama B. Dlatego wydano mu broń.

Z tej samej broni, pistoletu glock, oddał on wczoraj strzały.- Miał pieniądze, to go było na nią stać- ucina Dariusz Nowak.

Jednak, jak dowiedzieliśmy się z nieoficjalnych źródeł, morderca miał również jedną sprawę w toku oraz prawomocny wyrok za groźby karalne.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Kilkanaście lat temu jakiś kretyn zastrzelił z zazdrości Andrzeja Zauchę. Kolejny kretyn pojawił się wczoraj...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.