Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

69752 miejsce

Kraków: szlakiem architektury brzydkiej

Jeżeli znudził cię lajkonik, Wawel, Floriańska i Kazimierz, wybierz te miejsca, przed którymi turyści nie robią sobie zdjęć. Zapraszam na spacer szlakiem architektury brzydkiej.

Zdjęcie ilustracyjne. Licencja GNU. / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/Image:Wisla_Krakow.jpgChaotyczny i lekceważący charakter miasta, sposób zabudowy staje się powoli krakowskim standardem. Brak sensownych planów zagospodarowania przestrzennego skutkuje brakiem zahamowań przy tworzeniu i realizacji projektów. Miasto zmienia się nieubłaganie w gigantyczną piaskownicę, gdzie przypadkowe dzieci stawiają swoje przypadkowe babki z piasku. Każdego, kto uważa, że przesadzam, zapraszam na spacer.

Zaczynamy tuż przy Wawelu, gdzie na miejscu zabytkowego browaru od 2004 roku stoi hotel Sheraton. Ta eklektyczna bryła, nawiązująca ni to do dworków szlacheckich, ni to do biurowców londyńskiego city, skutecznie oszpeciła tę część lewego brzegu Wisły. Z daleka błyska światłem odbitym od szklanej elewacji, z bliska straszy tandetnym połączeniem kolorów. Trudno uwierzyć, że tak wygląda - do niedawna jedyny - pięciogwiazdkowy hotel w Krakowie.

Spójrzmy na przeciwny brzeg, a zobaczymy kolejny architektoniczny koszmarek - hotel Poleski. To niepowtarzalny przykład przeszczepienia bloku ze strzeżonego osiedla na peryferiach do starej zabudowy Dębników. Dodatkowe wrażenia wizualne hotel funduje po zachodzie słońca, kiedy jego czerwony neon, rozlewając swoje odbicie po wodzie, radośnie pożera połowę Wisły.

Skierujmy się teraz w ulicę Zwierzyniecką. Mijamy stojący na skrzyżowaniu z ul. Retoryka owoc romansu szkła, zabytkowych kamienic i kompleksów architekta, by po kilkuminutowym spacerze dotrzeć na Rynek Główny. Kiedyś miejsce wyjątkowe, goszczące najważniejsze wydarzenia w historii Polski, było jednocześnie prawdziwym sercem miasta. Obecnie niekończący się wielki festyn, z dymiącymi grillami, metalowym płotem obok Sukiennic i pijanymi turystami. Warto wspomnieć, że kilka lat temu płyta Rynku przeszła gruntowny remont. Był to jednak remont wyjątkowo specyficzny. W miejsce pękających płyt i przewracających się ławek zafundowano nam pękającą (już po roku od oddania do użytku!) nawierzchnię plus połyskliwe katafalki, nie wiadomo przez kogo nazwane ławkami. Trudno o przykład dalej idącej ignorancji, jeżeli chodzi o dopasowanie projektu inwestycji do kontekstu miejsca.

Ruszamy na Kazimierz. Ze Stradomskiej skręcamy w Dietla i dalej - w Bożego Ciała, Meiselsa, mijamy plac Nowy i jesteśmy na ulicy Kupa. To ulica skrzywdzona potrójnie: nazwą, z której - nie mając pojęcia o jej pochodzeniu, nieustannie naśmiewają się turyści oraz po dwakroć potwornymi pudłami, zwanymi szumnie apartamentowcami. Zbyt wysokie, zaprojektowane zupełnie bez związku z resztą zabudowy ulicy, wywołują u mnie niezmiennie rewelacje żołądkowe. Mam nadzieje, że reszta wycieczki wytrzyma.

Chodźmy dalej. Na ulicy Szerokiej, dawnym centrum dzielnicy, urosła kamienica nr 12. Urosła dosłownie, o dwie kondygnacje, przeszkloną klatkę schodową i Bóg-wie-co-jeszcze. Wbrew prawu, ale stoi. Stoi i szyderczo śmieje się innym kamienicom w twarz. Ma to pewnie po właścicielu, który hotel mimo wyroku sądu otworzył i nazwał go "Rubinstein" od nazwiska Heleny. Urodzona dwa budynki dalej twórczyni kosmetycznego imperium przewraca się pewnie w grobie. Jej rodzinny dom rozpada się cegła po cegle, podczas gdy obok ktoś radośnie wykorzystuje nazwisko Rubinstein w celach marketingowych.

Na rogu Szerokiej i Miodowej stoi zaś coś, co niegdyś było piękną, mroczną modernistyczną kamienicą, w zeszłym roku przeszło jednak lifting podobny do tych, jaki ma za sobą Jocelyn Wildenstein. I stała się, pokrytym akrylowym tynkiem, blokiem w gierkowskim stylu.

Ja się już zmęczyłam. Już dosyć i basta. Chcę tak jak Robaczek wyruszyć do miasta. A raczej do tego, co z Krakowa zostało, zanim zeżre go do końca ignorancja i niczym nieograniczona chęć zarobku. Chętnym polecam jeszcze kamienicę przy Karmelickiej 64, nadbudowę hotelu Monopol przy ul. Gertrudy czy kamienicę przy ul. Legionów Piłsudskiego, na dachu której wybudowano barak. A po wszystkim chwyćcie aparaty, otwórzcie oczy i chłońcie stary Kraków, póki jest okazja. Powodzenia. Ja idę rwać włosy z głowy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

Trochę brakuje mi tu zdjęć. Ale ogólnie się zgadzam.
Co do Galerii Krakowskiej, to ja jej nie lubię, ale wg mnie teraz ten teren wygląda lepiej niż te baraki kilka lat temu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak o tym mówię. Wiem, ze to temat rzeka;] Jest inna sprawa, Kraków nocą jest może piękny, ale niestety brudny i śmierdzący.

Komentarz został ukrytyrozwiń

salladyn: mozna budować nowocześnie i dobrze. patrz: pawilon wyspiańskiego, apartamentowiec na ul. Dajwór. na bezguście jednak się nie godzę. proponuje po raz kolejny wczytać się w tekst. pozdrawiam.

ef: mowisz o szkieletorze? to cały osobny temat-rzeka - z podtekstem politycznym. pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jest wiele gorszych miast. Kraków jest piękny. Zwłaszcza nocą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

chodzi ci o szkielet koło Uniwersytetu Ekonomicznego? :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

ef masz rację . Kraków jest cudny

Komentarz został ukrytyrozwiń

przesadzasz, zgadzam się, że są potworki w Krakowie, ale i tak więcej jest mejsc zabytkowych przy których warto robić zdjęcia. Inna sprawa, że wymagają renowacji. Dla mnie największym potworkiem w Krakowie jest szkielet byłego hotelu przy Mogilskim, jak mniemam wiesz o czym mówię.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jasne, zróbmy z Krakowa skansen, a na barbakanie niech tańczą panie ubrane w stroje krakowskie. To jakiś obłęd. Byłem w Londynie i w centrum pięknie połączono nowoczesność z tradycją i to nie prawda, że drapacze chmur się nie komponują dobrze z zabytkami. Wręcz przeciwnie nadają im niepowtarzalnego charakteru. Zamiast robić z Krakowa skansen, mogliby zburzyć w końcu szkieletora (Krakusy wiedzą o co chodzi ;) i zrobić coś z tym molochem, który ustawiono obok dworca PKP a mianowicie paskudną Galerią Krakowską.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ poruszyłaś Małgosiu ciekawy temat. We szystkich dużych miastach występuje ten sam problem, który można zawrzeć w pytaniach: Czy budować po staremu czy po nowemu? Czy być wiernym tradycji architektonicznej, czy sięgać po nowe rozwiązania? Jak umiejętnie łączyć stare i nowe? Dotychczas nikt nie znalazł jednoznacznej odpowiedzi na te pytania, gdyż ilu dyskutantów, tyle rozbieżnych opinii na ten temat.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie wiem, jak to jest w Krakowie, bo dawno nie byłam, ale rzeczywiście za dużo buduje się blaszaków, jakichś budynków ze szkła itp. Niby nowoczesne, ale jednocześnie szpecące.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.