Facebook Google+ Twitter

Kraków tonie w ... ulotkach

Roznoszenie ulotek przybrało postać plagi naszych czasów. Jesteśmy nimi zasypywani z każdej strony, bez względu na to czy chcemy, czy nie.

 / Fot. Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/File:No_reklama.svgUlotki reklamowe w skrzynce pocztowej, za wycieraczką auta, na klamkach naszych drzwi oraz najbardziej denerwujący sposób – wciskane wprost do rąk, irytują wszystkich. – Jest to jedna z najskuteczniejszych form reklamy, gdyż jest duże prawdopodobieństwo, że taka ulotka trafi do osoby, która będzie nią zainteresowana.- stwierdza Łukasz Stokłosa, właściciel firmy DobraStrategia.pl.

Firmy zatrudniające „ulotkarzy” nie wynagradzają ich w zależności od skuteczności, ale od ilości wręczonych druków, co wpływa na to, że do ręki wkłada nam się kilka takich samych ulotek albo trafiają one do osób zupełnie niezainteresowanych daną reklamą. – Rozdajemy na ulicach Krakowa ok. 10 tys. ulotek dziennie – mówi przedstawicielka Szkoły Językowej „Dexter”. Jedna z takich ulotek trafiła także do ok. 70-letniej starszej pani, która raczej zainteresowana nauką języków obcych nie jest. – Skuteczność, a nie ilość przede wszystkim - podkreśla Stokłosa. – Ulotki muszą trafiać do tzw. grupy docelowej – dodaje.

„Ulotkarze” wybierają miejsca najbardziej zatłoczone i najczęściej uczęszczane np. przejścia podziemne. – Są tam schody dzięki czemu ludzie chodzą wolniej, no i robi się tłoczniej, a wtedy łatwiej taką ulotkę wcisnąć – tłumaczy jedna z dziewczyn, rozdająca ulotki przy przejściu podziemnym w okolicach krakowskiego dworca. Taka broszurka, najczęściej od razu trafia do kosza i jest to nie tylko trwonienie pieniędzy, ale także papieru. – Jest to też problem ekologiczny niosący ze sobą niepotrzebne marnowanie papieru, drzew – zaznacza Jerzy Arent, prezes „Zieloni RP”.

Ważnym jest, by roznoszenie ulotek przynosiło obopólną korzyść – zarówno firmom reklamującym się, jak i klientom. Do tego potrzebny jest rzetelny kolportaż stworzony przez reklamodawców, nie po to, by zrobić tanio i byle jak, lecz drożej, a dobrze. / Fot. Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/File:No_reklama.svg

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (12):

Sortuj komentarze:

Nie tylko Kraków i nie tylko w ulotkach drukowanych.
Banery reklamowe w sieci też bywają uciążliwe,
chociaż...................., czasami mogą wywołać zabawne skojarzenia :)
link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Za każdym razem gdy widzę taką osobę biorę od niej ulotkę mając świadomość, że w jakimś tam wymiarze jej pomagam;p

Komentarz został ukrytyrozwiń

Słabo mi, jak widzę kolesia, albo laseczke z "uschniętą ręką" trzymającą ulotkę:) Taka osoba od razu do zwolnienia, kompletny brak wydajności i chęci do pracy. Przechodnia trzeba zachęcić, wyciągnąc dłoń indywidualnie do danej osoby i dodać magiczne słowo "proszę":) To działa, ale niektórzy sądzą, że ulotki rozdadzą się same - a potem teksty, ze ludzie chamscy, bo nie chcą brać:)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wiesz Pawle, wszystko się zgadza, o czym piszesz. Przypomniałeś mi jeszcze jedną z firm oferującą pracę "ulotkarzom" i o dziwo najważniejszym kryterium było to czy kandydat należy do funduszu emerytalnego czy nie. Pod tą przykrywką odbywało się werbowanie do jednego z funduszy emerytalnych za drobną opłatą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie bede wymieniac nazwy firmy w której pracowalem 3 lata temu, ale polegalo to na tym, ze reklama papierowa byla ich głównym sposobem na dotarcie do klienta. Hmm musiałem wchodzic do kazdej klatki poszczegolnego bloku, a gdzie nie udalo sie wejsc, to musialem .... odnotować(!). Oni nie przejmują się tym, ze lokatorzy sobie nie życzą (że rozwieszają zakazy), ulotkowicz jest zatrudniony, placi się mu od godziny, wiec ma roznosic i nie przejmowac sie wyzwiskami, a zdarzało się...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ukradłaś mi temat ;P

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 01.10.2009 18:48

Agatko, podpisuję się pod Twoim apelem. 5+ Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zgadza się, jak parę razy wyrzuciłem awizo, czy chcę czy nie chcę najpierw dokładnie przeglądam. A ostatnio, ktoś się zbytnio nie wysilał, tylko zamiast po jednej ulotce wrzucał ich tyle ile zmieściło się do skrzynki. I wydaję mi się, że również popularne stały się małe ulotki z ogłoszeniami matrymonialnymi, które wtykane są pomiędzy drzwi samochodów. 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gdyby reguły marketingu ulotkowego były przestrzegane nie marnował by się papier, ani skrzynka pocztowa nie byłaby zapełniona. Chodzi o wspomnianą "grupę docelową". Ulotka trafia w ręce osoby nią zainteresowanej, która nie wyrzuca jej do śmieci, a chowa do plecaka w celu skorzystania z informacji. Jednak takie działanie zmniejsza zasięg kolportażu i ogranicza zarobki roznosicieli. Wnioski wysuwają się same. Nie ważne jak, byle zarobić. /MP

Komentarz został ukrytyrozwiń

Głupota. Przez te reklamy w skrzynce nie widać często awiza z poczty.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.