Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Styl życia > Podróże > Kraków widziany oczami warszawianki

Pozycja materiału w rankingach:

49304 miejsce

Dział: Podróże

Ocena: 40pkt

Oceń:

Kraków widziany oczami warszawianki


Kraków to niezwykłe miasto, pełne nieodpartego uroku. Jednak jakże inne od stolicy. Za każdym razem, gdy w nim jestem, dostrzegam coraz więcej różnic między tymi miastami. I nie chodzi tu bynajmniej o Smoka wawelskiego czy Bazyliszka...

Widok na Wawel. / Fot. Weronika TrzeciakW Krakowie bywam co dwa tygodnie i muszę przyznać, że życie toczy się tam wolniej. Ludzie się tak nie śpieszą jak w stolicy. I to mi się podoba. W weekendy nie jeździ tyle samochodów, nawet nie ma analogicznego powiedzenia do warszawskiego zwrotu "jest ruch jak na Marszałkowskiej".

Niestety tramwaje i autobusy poruszają się swoim żółwim tempem, szczególnie jeśli jadą wokół Plant. Wtedy czasem szybciej jest dojść piechotą, niż jechać naokoło. Zdarza się, że motorniczy przypomina sobie, co to gaz. Ale są to sporadyczne przypadki. Dlatego ja wolę chodzić po Krakowie niż jeździć. Nawet wieczorem nic się nie zmienia, pokonanie pięciu przystanków zajmuje kilkanaście minut. W Warszawie tramwaj to najszybszy środek transportu, szczególnie w godzinach szczytu, gdy samochody i autobusy stoją w korkach. Jest jeszcze metro, ale nim nie wszędzie da się dojechać.

Co mi się podoba w Krakowie to automaty, w których można kupić bilety od jednorazowych po 24 godzinne oraz załadować kartę miejską. Znajdują się one na wielu przystankach i w nowszych tramwajach. Jest to niezwykle wygodne, szczególnie w niedziele jak kioski są już pozamykane. Inną sprawą jest ich działanie, nie zawsze wydają resztę, a czasem nawet nie chcą przyjąć pieniędzy. Ostatnio udało mi się kupić bilet dopiero w trzecim automacie z rzędu.

Teatr Słowackiego. / Fot. Weronika TrzeciakOpera Krakowska nie ma takiego uroku jak warszawska Opera Narodowa. W tej nowoczesnej budowli nie ma tego charakterystycznego klimatu. Byłam niedawno na „Zemście Nietoperza” w reżyserii Janusza Józefowicza. Niestety czerwony kolor ścian i balkony przypominające wiszące podesty niezwykle mnie rozpraszały. Poczułam się trochę jak w nowoczesnym kinie. I zatęskniłam za naszym starym poczciwym gmachem. Uważam, że tego typu przedstawienia powinny odbywać się w Teatrze Słowackiego. Blednie przy nim nasza Opera Narodowa.

Jeśli chodzi o samą operetkę, to była wspaniała, przepięknie melodie Johanna Straussa połączone z niezwykłą grą aktorską. Ale ku mojemu zdziwieniu nie było owacji na stojąco - nawet jedna osoba nie wstała. Choć widać było, że się ludziom podobało. Najwięcej pozytywnych emocji wzbudziła koszulka więziennego dozorcy Froscha, na której napisane było „DUDEK" i numer 1. Natomiast po dojściu do szatni zauważyłam, że nikt nic nie daje za przechowanie płaszczy. W Warszawie jest zwyczaj dawania przysłowiowej złotówki przy odbiorze okrycia.
Pomnik Adama Mickiewicza. / Fot. Weronika Trzeciak
Weronika Trzeciak OFFline profil autora

Autor: Weronika Trzeciak

Napisz do autora

Artykuły (152) Galerie (120) Średnia ocen (4.63)

Wiek: 27 | Miejscowość: Warszawa, Kraków | Kraj: Polska

O mnie: Miłośniczka książek, dobrego kina i tańca latino. Na co dzień piszę teksty reklamowe.

Ostatnie artykuły autora:


Komentarze: 36

Sortuj komentarze:

Weronika Trzeciak 26.01.2010 13:55

Ocena: Ocena pozytywna 20 Ocena negatywna 14

O fizarzu i flizach nie słyszałam. A co to takiego? :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Weronika Trzeciak 26.01.2010 13:53

Ocena: Ocena pozytywna 19 Ocena negatywna 15

Ja już przyzwyczaiłam się do słowa Starówka i czasem tak zdarza mi się powiedzieć w Krakowie. Ale szybko się poprawiam. Raz powiedziałam Dworzec Centralny, zamiast Główny. ;p Starałam pokazać także pozytywne aspekty tego miasta. Dzięki za gwiazdki i pozdrawiam. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Paulina Paca 26.01.2010 13:45

Ocena: Ocena pozytywna 25 Ocena negatywna 13

Jeśli ktoś jest z dworu, ten wychodzi na pole. A kto mieszka/pracuje na polu, ten ...
Tak znowu ja słyszałam od ludzi z Krakowa. Osobiście mówię "na dwór" ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Magdalena Gawryś 26.01.2010 13:44

Ocena: Ocena pozytywna 21 Ocena negatywna 18

Hmm, ja słyszałam że pole oznaczało brak zależności od pana. A słyszałaś o fliziarzu i flizach? :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Paulina Paca 26.01.2010 13:25

Ocena: Ocena pozytywna 19 Ocena negatywna 20

Uwielbiam dyskusje na temat tego jak gdzie mówią :) A najczęściej odbywają się one w kontekście Krakowa właśnie :) Jeśli chodzi o Starówkę, to nigdy tak nie mówiłam na Rynek, Starówka może sobie być w Warszawie :) I na ten temat też zawsze coś jest mówione, jak spotykamy się z ludźmi np. z Warszawy :) Ciekawe i śmieszne te rzeczy, jeśli nie są podawane w kontekście negatywnym :) Pozdrawiam, 5 :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Robert Danieluk 26.01.2010 13:23

Ocena: Ocena pozytywna 17 Ocena negatywna 19

A ja Krakowa nie lubię :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.