Facebook Google+ Twitter

Kraków: Zamiast czekać na zwolnienia wyszli na ulice

W Krakowie odbył się protest pracowników poczty, sprzeciwiających się likwidacji małych urzędów pocztowych i redukcji zatrudnienia.

Symboliczna trumna Poczty Polskiej / Fot. Sławomir OstrowskiCzęsto urząd pocztowy jest jednym z nielicznych miejsc, które w małych wsiach stanowią kontakt ze światem, to tam trafiają gazety, papierosy, kosmetyki, książki i różne drobiazgi. Przeważnie w takich miejscach następna placówka poczty oddalona jest o wiele kilometrów. Likwidacja takiego oddziału pocztowego stanowi dramat zarówno dla zwalnianych pracowników, jak też dla okolicznych mieszkańców, w szczególności tych starszych, dla których udanie się nawet do tej najbliższej poczty, jest istną wyprawa. Często jednak właśnie oni regularnie odwiedzają pocztę. Przychodzą by zapłacić rachunki, bo mają tu swój bank, bo chcą sprawdzić stan konta, dokonać operacji na koncie, bo w pocztowym banku mają wziętą pożyczkę lub kredyt.

Napis na transparencie mówi sam za siebie / Fot. Sławomir OstrowskiW tych małych miejscowościach pracownicy poczty są jak rodzina, znają wszystkich od dziecka lub wszyscy ich znają od dziecka. Spotkania w kolejce na poczcie są okazją do porozmawiania ze znajomymi i wypełniają lukę w życiu towarzyskim spowodowaną brakiem miejsca do takich spotkań, takiego jak kawiarnia, klub, czy chociażby zwykła ławeczka w parku.
W miejscowościach, gdzie jedyny sklep działa od 10 do 16, a potem życie towarzyskie zwyczajnie zamiera lub ogranicza się do rozmowy przez plot z przechodzącym ulicą znajomym mały urząd pocztowy, to w rzeczywistości główne(obok sklepu) miejsce, w którym toczy się życie danej społeczności.

Protest pocztowców pod budynkiem Poczty Głównej w Krakowie / Fot. Sławomir OstrowskiJest jeszcze jedna strona dramatu likwidowanych placówek pocztowych - dramat zwalnianych pracowników. Często z wieloletnim stażem pracy. Niejedna "Pani Krysia z poczty" spędziła tam większość swojego życia, a bywa, że jest to również jedyne miejsce pracy, które teraz będzie mogła wpisać w rubryce doświadczenie zawodowe ostawiając się w kolejce po zasiłek. Młodzi listonosze mają przynajmniej jakąś perspektywę.

Protest pocztowców w Krakowie / Fot. Sławomir Ostrowski Jako pracownicy poczty często nosili tzw. materiały promocyjne, czyli zwykłe kilogramy ulotek, więc teraz mogą szukać pracy pod tym kontem chociaż nawet tu na pierwszym miejscu są studenci. Niepewność jutra sprawiła, że ludzie ci wyszli dziś na ulice, tylko czy ktokolwiek w takim gigancie jak Poczta Polska siedzący na na górze usłyszy ich strach, rozpacz, niepewność jutra? Czy kogokolwiek z podejmujących takie decyzje jeszcze obchodzi los zwykłego człowieka? Pocztowcy stracili już nadzieję, że taki ktoś znajdzie się w zarządzie ich firmy dlatego postanowili dotrzeć ze swym wołaniem o pomoc do Premiera Donalda Tuska. W tym celu spotkali się z Wojewodą Małopolski, na ręce którego złożyli petycję do premiera.
Pocztowcy wyszli na ulice Krakowa zobacz jak to wyglądało:



Pocztowcy przy dźwiękach trąbek, gwizdków i syren niosą trumnę Poczty Polskiej / Fot. Sławomir OstrowskiPocztowcy wyszli na ulice Krakowa / Fot. Sławomir OstrowskiProtestujący pocztowcy w drodze do Wojewody Małopolski / Fot. Sławomir OstrowskiWojewoda Małopolski Stanisław Kracik przemawia do protestujących pocztowców / Fot. Sławomir Ostrowski

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Jerzy Wróbel
  • Jerzy Wróbel
  • 09.04.2011 09:11

Nie rozumiem, dlaczego Andrzej Wiosna sugeruje, że Pan Sławomir nie zna polskich wsi! Na jakiej podstawie? Czy pan Andrzej zna wszystkie 75 tys. polskich wsi? Co za ton! A przecież pan Sławek nie napisał nic o placówkach w małych wsiach. Napisał o listonoszach odwiedzających podwarszawskie wioski. No cóż, nie każdemu dana jest umiejętność czytania ze zrozumieniem.
Co do tematu materiału - problem leży w marketingowych podejściu do biznesu, jakim są usługi pocztowe.

Komentarz został ukrytyrozwiń

W których to małych wsiach są urzędy pocztowe Panie Sławomirze? Chyba Pan nie bywa na wsi. W małych wsiach centrum życia kulturalnego, plotkarskiego i jakiegokolwiek stanowią sklepiki. Urzędy pocztowe zaś rzadko bywają w wielkich wsiach, zazwyczaj w ośrodkach gminnych. Pracownicy Poczty - zwłaszcza ci z dużym stażem, podobnie jak pracownicy np. dużych Poradni -często traktują interesantów jak zło konieczne. Niedawno paniusia z pół godziny szukała mojej przesyłki z miną cierpiętniczą niezwykle. Żyją sobie pocztowcy jak u Pana Boga za piecem i tego im szkoda, utraty tego się boją. I o utrzymanie tego walczą i takie ich prawo, od tego są ich Związki Zawodowe. Ale żeby zaraz dorabiać jakieś ideologie-Poczta jedyne okno na świat, to gruba przesada. W obecnym kształcie funkcjonowania Poczta nie ma racji bytu. Internet przejął wiele istotnych zadań Poczty i w tym tkwi problem z rentownością tej instytucji.
Takie czasy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Zygmuncie pewne stare powiedzenie mówi, że ryba zawsze psuje się od głowy i to niestety prawda. W takiej sytuacji uzdrawianie organizmu nie powinno zaczynać się od obcinania małych palców. Zamiast likwidować należy poszerzyć ofertę o produkt lub usługę, której w takich miejscach brakuje, a po za wszystkim poczta która działa tylko w wybranych miejscach sama odcina się od klientów i zmniejsza zyski. Listonosz z Warszawy będzie godzinami błądził jak każą mu pojechać z doręczeniem w teren podwarszawskich wsi, albo taki listonosz z Suchej Beskidzkiej straci masę czasu jak będzie z jednym listem jechał do któregoś z zawojskich przysiółków, których Zawoja ma setkę. Opłaca się inwestować w małe poczty zarówno w ramach programu małe ojczyzny, jak również po to by nie generować dodatkowych kosztów tej instytucji. W życiu czasami bardziej opłaci się stracić, by wszystko chodziło niż likwidować część w pogoni za niby zyskiem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie mogę się wypowiadać o małych urzędach pocztowych, ponieważ korzystam z usług tych większych, ale uważam, że pracowników jest za mało w stosunku do liczby klientów. Działa zaledwie połowa lub jedna trzecia okienek i bez względu na porę dnia nie zdarzyło mi się załatwić sprawy bez spędzenia przynajmniej 20-20 minut w kolejce. Sądzę, że uzasadniona krytyka pracy Poczty Polskiej ma źródło m.in. w niedoborach kadrowych. Poczta zwalnia szeregowych pracowników, a jednocześnie pozostawia rozbudowany i na pewno kosztowny aparat urzędników wyższego szczebla, których rola polega głównie na rozwijaniu biurokracji uzasadniającej ich istnienie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Zygmunt Filipczyk
  • Zygmunt Filipczyk
  • 07.04.2011 16:26

No cóż, co do wolnorynkowości to poczta i tak nie udźwignie konkurencji będąc w tym stanie jakim jest. Co pośrednio wynika z myślenia jej prezesów. Jednak wciąż stawiam pytanie co do zasadności utrzymywania małych placówek. Jeśli rzeczywiście przynoszą one stratę a nie zysk, to nie można mówić o tym, że powinniśmy je utrzymywać, bo ktoś tam prowadzi sobie życie towarzyskie w takiej poczcie. Od życia kulturalnego są inne miejsca i inne organy niż poczta

Komentarz został ukrytyrozwiń

Reforma polegająca na myśleniu przynosimy straty, ok to zlikwidujemy małe placówki, bo tam pracuje po trzy, cztery osoby to nie będzie komu palić opon pod sejmem, zostanie więcej kasy do podziału, a jak za rok wszystko trafi szlak, to powiemy, że stara instytucja nie wytrzymała wolnorynkowej walki z konkurencją, a z tego co będzie w kasie zrobimy sobie gigantyczne odprawy, potem przejdziemy do zarządu syndyka i jeszcze dorobimy sobie na rozsprzedawaniu majątku firmy. I tak najbliższe pięć lat możemy spać spokojnie. Tak wygląda ta reforma.

Komentarz został ukrytyrozwiń
ela
  • ela
  • 07.04.2011 15:42

Żeby jeszcze poczta pracowała solidnie . Reforma Poczty aż się prosi!

Komentarz został ukrytyrozwiń
Zugmunt Filipczyk
  • Zugmunt Filipczyk
  • 07.04.2011 14:54

Trochę melodramatyczny teks. Zgadzam się z tezą, że w wielu małych społecznościach życie "towarzyskie" toczy się na poczcie. Pytanie tylko czy dla takiego życia Poczta Polska ma utrzymywać takie placówki chociaż przynoszą straty? Czyż to nie gmina powinna zapewnić jakieś miejsce kulturalne dla mieszkańców. Domy kultury, miejską herbaciarnie czy coś w tym stylu?

Po drugie brakuje mi w tym tekście tego o co toczy się spór? Jest melodramatyczne przedstawienie sytuacji pani Krysi, jest "perspektywa" dla listonoszy, ale jakie jest samo meritum? Czy oni są zwalniani bo poczta się restrukturyzuje? Czy są zwalniani bo utrzymywanie placówek jest nieopłacalne, czy są zwalniani bo to jest kogoś widzi misie? Tego mi tu brakuje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.