Facebook Google+ Twitter

Krakowianie mogą wkrótce stać się autorami naukowej megasensacji

  • Źródło: Gazeta Krakowska
  • Data dodania: 2007-02-10 09:08

Zaraz po Wielkanocy wyruszy z Krakowa do ukraińskiej Staruni wyprawa naukowa. Badacze chcą odkopać okazy zwierząt plejstoceńskich. Jest jednak szansa, że znajdą coś o wiele bardziej cennego - szczątki człowieka sprzed kilkudziesięciu tysięcy lat. Gdyby to się udało, byłaby to sensacja na miarę światową

- Badania potwierdzają istnienie w tej okolicy osad ludzkich wczasach, gdy żyły tu duże ssaki, które w tak dobrym stanie odnaleziono w zeszłym stuleciu - mówi szef wyprawy prof. Maciej J. Kotarba z Wydziału Geologii, Geofizyki i Ochrony Środowiska AGH. Prof. Kotarba jest specjalistą z zakresu geochemii organicznej. Jak mówi, "chorobą staruńską" został "zarażony" przez prof. Henryka Kubiaka z PAN.

Mamut i nosorożce

Wszystko zaczęło się równo sto lat temu. W 1907 roku, w trakcie prac eksploatacyjnych w kopalni wosku ziemnego (tzw. ozokerytu) w Staruni w Karpatach Wschodnich, ok. 130 km na południowy wschód od Lwowa najpierw natrafiono na szczątki mamuta (z zachowanymi fragmentami skóry ifot. Jacek Kozioł tkanek miękkich), a później na szczątki nosorożca włochatego, też z fragmentami skóry. Jeszcze ciekawsze rzeczy wydarzyły się w 1929 r., kiedy Polska Akademia Umiejętności zorganizowała ekspedycję badawczo-poszukiwawczą do Staruni. W sprawę mocno zaangażował się zresztą sam marszałek Józef Piłsudski, dzięki któremu wyprawę sfinansowano ze środków Funduszu Nauki Polskiej. Wynik poszukiwań przerósł oczekiwania. 23 października, na głębokości 12,5 metra znaleziono niemal całkowicie zachowany - ze skórą i mięśniami - okaz nosorożca. To była sensacja na miarę światową! Odkryto też szczątki jeszcze dwóch nosorożców.

- To niezwykłe i wyjątkowe tkanek zakonserwowanie miękkich dokonało się w naturalny sposób, dzięki nasyceniu ziemi ropą naftową, woskiem ziemnym oraz solanką - tłumaczy prof. Kotarba. Właśnie tego rodzaju "konserwanty" stwarzają również szansę zachowania się w równie dobrym stanie "człowieka ze Staruni". Liczący sobie ok. 1500 lat słynny "człowiek z Alp" byłby przy nim smarkaczem. Kierowany przez prof. Kotarbę zespół badaczy, w którego składzie są m.in. geochemicy, geofizycy i mikrobiolodzy, w 2004 r. przeprowadził dwie rekonesansowe wyprawy do Staruni. Potwierdziły potrzebę dalszej eksploracji.

Dzielenie skóry

W tym roku nastąpi przyspieszenie tempa i poszerzenie zakresu prac badawczych. Stało się to możliwe dzięki sfinansowaniu projektu przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Ma być realizowany w latach 2007-2009. Pieniądze dał też ukraiński odpowiednik naszego resortu, bo jest to wspólne polsko-ukraińskie przedsięwzięcie naukowe. Współpraca trwa od 1992 r. A co z podziałem ewentualnych znalezisk? - O tym stanowczo za wcześnie mówić. Niezbędne są uzgodnienia międzyrządowe. Byłoby to zresztą dzielenie skóry na nosorożcu - żartuje prof. Kotarba.

Niezbędny łut szczęścia

Krakowscy naukowcy wyjadą w tym roku trzykrotnie do Staruni: w kwietniu, czerwcu oraz - najdłużej, na prawie miesiąc - na przełomie września i października. Trzeci wyjazd powinien przynieść odpowiedź, w których miejscach należy dokonać odwiertów. Ma ich być kilkanaście, na głębokość do 30 metrów. Nie można wykluczyć, że już przy którymś z pierwszych odwiertów do badaczy uśmiechnie się szczęście, niezbędne w takich razach, podobnie jak tzw. nos. Może nawet bardziej niż nowoczesna aparatura i wiedza naukowa. W końcu w 1929 r. to przede wszystkim dzięki wyjątkowemu "nosowi" uczestnika wyprawy geologa Eugeniusza Panowa doszło do sensacyjnego odkrycia.

SMS

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.