Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

3328 miejsce

Kreator, Sepultura, Skunk Anansie. Koncertowy luty w Warszawie

Sezon koncertowy tuż tuż, więc warto zapoznać się z koncertami, które niebawem odbędą się w warszawskich klubach. Zagrają m.in. SUM41, Kreator i Kensington.

7 luty, Warszawa (klub Palladium) - SUM41 (support: Paerish)

 / Fot. Materiały prasoweSum 41 powstał w latach 90 w Kanadzie i na początku grał jedynie covery zespołu NOFX. Obecnie ma na koncie już kilka albumów długogrających z własnymi kompozycjami. Styl zespołu Sum 41 jest trudny do zdefiniowania, bo to mieszanka wielu wpływów. Radosne, energetyczne pop punkowe piosenki w stylu Green Day pojawiają się obok zaangażowanych politycznie kompozycji oraz utworów z ciężkim metalowym riffem. Siedem nominacji do nagrody Juno, która nazywana jest kanadyjskim odpowiednikiem Grammy i nagroda Woodie Award za „duży wpływ na kulturę rockową” czynią Sum 41 znaną i cenioną marką.

Dzisiaj zespół tworzą: Deryck Whibley, Cone McCaslin, Dave Baksh, Tom Thacker oraz Frank Zummo. To oni odpowiedzialni są za brzmienie albumu „13 Voices”, który pojawił się na rynku po 5 latach od wydania „Screaming Bloody Murder”. Nowy krążek jest wielkim powrotem na scenę wokalisty i gitarzysty Deryka Whibleya. Muzyk walczył z wyniszczającą go chorobą alkoholową, która na kilka lat odsunęła go od tworzenia. Te trudne doświadczenia odcisnęły swoje piętno na warstwie tekstowej, bo przez płytę często przewija się temat śmierci.


Koncert całkowicie wyprzedany.

11 luty, Warszawa (klub Stodoła) - The Dillinger Escape Plan

 / Fot. Materiały prasoweThe Dillinger Escape Plan, jedna z najważniejszych grup w historii muzyki mathcorowej, wystąpi na dwóch koncertach w Polsce w ramach trasy promującej ich nowy album „Dissociation”. Wiele wskazuje na to, że będą to zarazem ostatnie występy przed zawieszeniem działalności zespołu.

Każdy kolejny album amerykańskiej formacji zdobywał coraz to większy rozgłos. Ostatni z nich, „One Of Us Is The Killer”, pomimo wydania w niezależnej wytwórni, wspiął się na 25. miejsce listy Billboardu. TDEP zdobyli także nagrodę The Golden God’s Best Underground Band, Kerrang!’s Inspiration Award, jak również VH1 Most Influential Guitarist. Ważnym wydarzeniem w historii zespołu było nagranie przez The Dillinger Escape Plan kultowej w swoim gatunku EP-ki wspólnie z Mikiem Pattonem (m.in. Faith No More) pt. „Irony Is A Dead Scene”.

The Dillinger Escape Plan wydał swój nowy album 14 października. „Dissociation” jest prawdopodobnie ostatnim wydawnictwem zespołu przed możliwym zawieszeniem jego działalności na czas nieokreślony. Ben Weinman, założyciel i gitarzysta zespołu, tak opowiada o procesie nagrywania płyty: „Po raz pierwszy w historii nagrywanie materiału mnie nie uspakajało, raczej wytwarzało we mnie niepokój. (…) Ludzie, którzy słyszeli nowe kawałki, mówili, że są bardziej szalone, wręcz schizofreniczne, niż cokolwiek co nagraliśmy od czasu naszego debiutu. Greg (Puciato, wokalista zespołu) wspomniał nawet, że nie ma pojęcia jak ma zaśpiewać do czegoś tak mocnego.” Liam Wilson, basista zespołu dodaje: „Te utwory pokazują nas zarazem od najbardziej zjadliwej i niezniszczalnej strony, jak i skupionej, wrażliwej. To jednocześnie luźny i intymny materiał. Najbardziej niespodziewany ze wszystkiego co zrobiliśmy do tej pory, a jednak bardzo charakterystyczny dla nas. Łatwo zapadający w pamięć, a przecież eksperymentalny.”

The Dillinger Escape Plan wystąpi na dwóch koncertach w Polsce: 11 lutego w warszawskim Klubie Stodoła i 12 lutego w krakowskim Kwadracie.

Bilety w cenie 99 zł w sprzedaży



15 luty, Warszawa (klub Progresja) - Kreator (Niemcy), Sepultura (Brazylia), Soilwork (Szwecja), Aborted (Belgia)

Kreator
 / Fot. Materiały prasowe„Pleasure To Kill”, „Terrible Certainty”, „Coma Of Souls”, „Violent Restitution”, „Enemy Of God” – to zaledwie kilka klasyków w dorobku jednej z największych legend światowego thrash metalu, pochodzącej z niemieckiego Essen grupy Kreator, istniejącej od 32 lat. Całą jej historię z obecnego składu może opowiedzieć tylko lider, charyzmatyczny wokalista i gitarzysta Miland „Mille” Petrozza, choć początki pamięta także perkusista Jürgen „Ventor” Reil, który w latach 90. zrobił sobie kilkuletnią przerwę od grania.
Obok Sodom i Destruction kapela Millego jest pionierem niemieckiej szkoły thrash metalu, która wciąż inspiruje kolejne pokolenia młodych muzyków chcących grać ostrą muzykę. Oprócz kapitalnych riffów i gnającej przed siebie sekcji rytmicznej, najważniejszą cechą charakterystyczną stylu Kreator jest jedyny w swoim rodzaju „szczekający” wokal Petrozzy. Niezmiennie tak samo wspaniale od ponad 30 lat. Ostatnim regularnym materiałem międzynarodowej od lat załogi (jest w niej wyśmienity fiński gitarzysta Sami Yli-Sirniö) jest „Phanton Antichrist” z 2012 roku. Rok 2016 to premiera podwójnej kompilacji grupy „Love Us Or Hate Us – The Very Best Of The Noise Years 1985-1992”.



Sepultura
W Polsce brazylijska Sepultura może się czuć niemal jak w domu. Muzycy bywają u nas regularnie i nigdy się nie zdarzyło, aby wyjeżdżali z Polski w innym nastroju niż zachwyt z powodu przyjęcia, jakie zespołowi zgotowujecie. Nie inaczej było w 2015 roku, gdy twórcy „Beneath The Remains”, „Arise” i „Roots” zjawili się u nas na paru koncertach, wciąż promujących wydany w 2013 roku album „The Mediator Between Head And Hands Must Be The Heart”. Zarówno występ w krakowskiej „Fabryce”, jak i we wrocławskim Starym Klasztorze, w którym Brazylijczycy świętowali swoje 30-lecie, na długo pozostaną w pamięci rodzimych maniaków, a także samych muzyków, którzy nie szczędzili po nich fanom pochwał.
Kapela obecnie pochłonięta jest pracą nad 14. studyjnym albumem. Wiadomo, że ma się ukazać jeszcze w 2016 roku. Miejmy nadzieję, że Sepultura ujawni podczas kolejnej wizyty w Polsce choćby jeden pochodzący z niego utwór, bo że usłyszymy klasyki z ery Maksa Cavalery można być pewnym. No i będzie na bank ta magiczna energia, która zawsze jest podczas gigu tej kapeli.

Soilwork
Melodyjny death metal to specjalność Szwedów, odpowiedzialnych za jego stworzenie. Zaś Soilwork to jeden z najaktywniejszych i najbardziej znanych obecnie przedstawicieli tego gatunku. Niedawno stuknęło im 20 lat i 10 studyjnych płyt na koncie.
W zespole jego początki pamięta tylko świetny wokalista Björn „Speed” Strid. On też nadaje ton muzyce Soilwork, wprowadzając do niej elementy groove metalu, a nawet metalcore’a. Na albumach kapeli gościli między innymi Devin Townsend, Mikael Akerfeldt z Opeth, czy fantastyczny szwedzki gitarzysta Mattias Eklundh.
Liczne zmiany w składzie nie zachwiały grupą. Wręcz przeciwnie. Między 2001 a 2007 rokiem Soilwork stworzył kapitalne płyty, które ugruntowały jego poczesne miejsce w świecie melodyjnego death metalu, jak „A Predator’s Portrait”, „Natural Born Chaos”, „Figure Number Five”, czy „Stabbing The Drama”. Ponowna wizyta szwedzkiej formacji w Polsce będzie poświęcona promocji wydanego w jubileuszowym 2015 roku albumu „The Ride Majestic”. Ale być może na koncercie usłyszycie już coś z albumu numer 11, bo jak donoszą źródła dobrze poinformowane, takowy już powstaje.

Aborted
eśli ktoś był na Aborted w styczniu 2016 roku, nie zobaczył belgijskiej kapeli w pełnej krasie. Wtedy zagrali bowiem bez wokalisty Svena de Caluwé. Tym razem piątka uwielbiających klimaty gore’owe rzeźników z Waregem zawita do Polski już z wokalem. Żeby było jeszcze fajniej, Aborted przebędzie do Polski promować nowiuteńki, wydany w kwietniu 2016 roku album o wdzięcznym tytule „Retrogore”. W gościach pojawili się na nim między innymi tak zasłużeni zawodnicy jak Jason Keyser z Origin i Travis Ryan z Cattle Decapitation.
Aborted nie jest z tych zespołów, które zaskakują niespodziewanymi zmianami stylistycznymi, więc na płycie dominuje techniczny death metal na poziomie, z przerażającym growlingiem Svena, bulgoczącym o wszelkich okropnościach, jakie tylko może podpowiedzieć wam wyobraźnia. Jedno jest pewne – na wytchnienie na ich gigu nie macie co liczyć.

16 luty, Warszawa (klub Progresja) - Alvaro Soler

Alvaro Soler na trzech koncertach w Polsce! Muzyk wystąpi 15 lutego w Starym Maneżu (Gdańsk), 16 lutego w Progresji (Warszawa) i 17 lutego w Poznaniu (Hala nr 2 MTP)!

 / Fot. Materiały prasoweAlvaro Soler to 24-letni kataloński wokalista i gitarzysta. Urodził się w Barcelonie, dorastał w Tokio, a obecnie mieszka i pracuje w Berlinie. W Polsce znany jest przede wszystkim z radiowych przebojów „Sofia” czy „El Mismo Sol”.
Początkowo muzykował z bratem, z którym w 2010 roku założył zespół Escapist i odniósł pierwsze sukcesy na lokalnej scenie. W tym samym czasie artysta pracował jako model. „Muzyka zawsze była ważną częścią mojego życia. Pomagała mi szczególnie w ciężkich chwilach – zanurzałem się wtedy w świat melodii i dźwięków.” Muzyka była też impulsem do przeprowadzki do Berlina. Tutaj, zamykając się w studio z vintage’owymi instrumentami klawiszowymi, gitarami, ksylofonami i masą perkusjonaliów, wypracował swój unikalny styl, w którym łączy latynoską pasję ze współczesną wielkomiejską produkcją lo-fi. Kawałek po kawałku, album „Eterno Agosto” powstawał zarówno w Berlinie jak i rodzinnej Barcelonie. Promująca go piosenka „El Mismo Sol” okazała się hitem letnich list przebojów w całej Europie, a w Polsce trafiła na 1. miejsce utworów najczęściej granych w radiu. Klip szturmem zdobył internet, osiągając blisko 68 milionów wyświetleń z czego 6 milionów tylko w Polsce. Powstała też nowa wersja utworu, którą Alvaro zaśpiewał z Jennifer Lopez.


Koncert całkowicie wyprzedany.

17 luty, Warszawa (klub Progresja) - Kensington

 / Fot. Materiały prasoweHolenderska grupa Kensington po ostatniej, wyprzedanej w Polsce trasie powraca do naszego kraju, aby 17 lutego 2017 roku zagrać koncert w warszawskiej Progresji. Zespół wystąpi z nowym materiałem, który przez ostatnie miesiące nagrywał w Rzymie.

Kensington to rockowy zespół z Utrechtu w Holandii. W swoim rodzinnym kraju zespół ma ogromną rzeszę fanów, a każdy ich singiel staje się prawdziwym hitem. Grupa została założona w 2005 r. i wydała dotychczas trzy albumy długogrające i dwie EP-ki. Zespół ma na swoim koncie występy na takich festiwalach jak: Eurosonic Noorderslag w Holandii, Exit w Serbii, Sziget na Węgrzech, Life Festival Oświęcim czy Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy w Polsce. W najbliższym czasie zespół wystąpi również na festiwalu Woodstock.

Podczas jesiennej trasy Kensigton promować będą swój ostatni album pt. „Rivals”. Płyta, której premiera miała miejsce w 2014 roku jest kolejnym dużym krokiem w obiecującej ewolucji tego zespołu. Za miks całego materiały odpowiedzialny był zdobywca Grammy Tom Lord-Alge (Rolling Stones, The Cure, No Doubt). Gitarzysta zespołu, Casper, zdradza dlaczego Lord-Alge był właściwym człowiekiem na właściwym miejscu: „Chcieliśmy usłyszeć na tym albumie moc i energię naszych występów na żywo”. Słowa kolegi uzupełnia Eloi, wokalista Kensington: „Naprawdę postaraliśmy się, szczególnie jeśli chodzi o produkcję. Wiemy czego chcemy i jak to osiągnąć. Dokładnie wszystko przemyśleliśmy i nie spoczęliśmy dopóki nie byliśmy całkowicie usatysfakcjonowani.” W rzeczy samej, „Rivals” posiada ogromny potencjał komercyjny nie tracąc przy tym swej spójności artystycznej. Jest to rezultat tego, ze zespół osiągnął dojrzałość po latach wyprzedanych występów w klubach, koncertów na ogromnych festiwalach, sukcesów na listach przebojów i niezliczonych zaszczytach, włączając w to MTV Award.

Bilety w cenach: 89 zł (I pula), 99 zł (II pula) [pule biletów dostępne do wyczerpania]



17 luty, Warszawa (Torwar) - Apocalyptica

 / Fot. Materiały prasoweApocalyptica wydała debiutancki „Plays Metallica by four cellos” 10 maja 1996r. Pierwszy studyjny album zawierał wyłącznie interpretacje utworów zespołu Metallica. 22 lipca tego roku ukaże się zremasterowana wersja wydawnictwa, z trzema dodatkowymi utworami: “Battery,” “Nothing Else Matters” i “Seek & Destroy.” Album wyjątkowo będzie dostępny również w wersji winylowej. Legendarny krążek pozwolił słuchaczom odkryć na nowo hity najpopularniejszego zespołu metalowego, a Apocalyptica stworzyła nowy gatunek muzyczny, który sprawił że ich kariera trwa od dwudziestu lat, a koncerty na całym świecie się wyprzedają.

Finowie pozostaną w trasie promującej najnowszą płytę „Shadowmaker” do końca roku, a już w 2017 powracają świętować dwudziestolecie „Plays Metallica by four cellos” ze specjalnymi koncertami. W Polsce będziecie mogli zobaczyć ich 17 lutego na warszawskim Torwarze i 18 lutego we wrocławskim Narodowym Forum Muzyki.



19 luty, Warszawa (klub Stodoła) - Devin Townsend Project

 / Fot. Materiały prasoweDevin Townsend, autor takich legendarnych albumów z gatunku progresywnego metalu jak „Biomech”, „Terria”, „Accelerated Evolution” czy „Addicted”, wraca z nową płytą i trasą koncertową, która obejmie m.in. dwa polskie miasta.

Po udokumentowaniu w ubiegłym roku koncertu w Royal Albert Hall, Devin już 2 września zaprezentuje światu „Transcendence” - album poświęcony zmianom, jakie zaszły w artyście. „Mam 44 lata i przez wiele lat samolubnie patrzyłem na relacje z ludźmi. Ciągle mówiłem o tym, że ktoś powinien się zmienić. Teraz wiem, że powinno zmieniać się swoją reakcję na to, kto nas otacza, a nie samych ludzi.” - opowiada o płycie Kanadyjczyk.

Po sukcesie awangardowej rock-opery jaką był album „Z2”, Devin wzbrania się przed opowiadaniem w jakim kierunku muzycznym poszedł na płycie „Transcendence” - dowiemy się tego 2 września, a później usłyszymy na żywo w jak zwykle doskonałej oprawie godnej mistrza gatunku.

Uwagę zwraca znakomite towarzystwo, które będzie wspierać Devina na trasie, w tym 18 lutego w krakowskim Kwadracie i 19 lutego w warszawskiej Stodole. Jako support Devin Townsend Project wystąpi norweska formacja Leprous - autorzy kultowych płyt progresywnych „Tall Poppy Syndrome” czy „Biletaral”, którzy w ubiegłym roku uraczyli nas swoim najgłośniejszym dotąd dziełem: pasjonującym a zarazem melancholijnym, technicznym majstersztykiem pod postacią płyty „The Congregation”. Gościem specjalnym natomiast będzie Between The Buried And Me - amerykańska grupa balansująca na krawędzi prog-rock/metalu i metalcore’u, która w 2007 roku oczarowała nas swoim epickim i najsłynniejszym dotąd dziełem „Colors”, a ostatnio podzieliła się z nami w ubiegłym roku krążkiem „Coma Ecliptic”.



21 luty, Warszawa (klub Stodoła) - Skunk Anansie

 / Fot. Materiały prasowePonad dwadzieścia niezwykłych lat, pełnych podróży po całym świecie i multiplatynowych wydawnictw. Jak mówi ikoniczna frontwomanka brytyjskiego , po takim czasie wciąż są outsiderami, ale dobrze się z tym czują: “To, co na początku twojej drogi świadczy o twojej inności, staje się tym, za co ludzie cię kochają.” – opowiada o historii zespołu.
Założony w Londynie kwartet (poza Skin jest w nim perkusista Mark Richardson, basista Cass i gitarzysta Ace) już w 1994 roku pokazał swoją indywidualność, dając objąć stery androgenicznej, czarnoskórej i bezwłosej wokalistce, uzbrojonej w niepodrabialny na całym świecie falset.

Byli za ostrzy jak na popularną w tamtym okresie brit popową scene, jak również zbyt oryginalni dla fanów amerykańskiego grunge’u. Poszli więc w swoją stronę – gdzieś pomiędzy próbami wpasowania się w nurt brit rockowy a inspirowanie się takimi wykonawcami jak Rage Against The Machine czy Nirvana, Skunk Anansie wyrosło na twór, który w niczym nie przypominał żadnego z tych nurtów i zespołów.

Dzikość dźwięków i imidżu świetnie korespondowały z polityczną niepoprawnością grupy. Choć w wielu sklepach muzycznych, ze względu na czarnoskórą Skin, ich płyty można było znaleźć w dziale z muzyką R&B, rosnące grono fanów wiedziało, że mają do czynienia z czymś zupełnie innym: elektryzującym brzmieniem na nagraniach i szalonymi koncertami, co w konsekwencji zaprocentowało pięcioma milionami sprzedanych przez Skunk Anansie płyt w ciągu niecałej pierwszej dekady działalności.

Zespół, poza trzema albumami na koncie i siedmioma wyprzedanymi światowymi trasami koncertowymi, zaliczył sporo innych sukcesów, wśród których warto wymienić choćby bycie headlinerem na kultowym festiwalu Glastonbury. Skin z kolei stała się muzą świata mody, nie porzucając jednocześnie muzycznych marzeń – wystąpiła m.in. w duecie z Luciano Pavarottim przed samym Dalai Lamą, a jej zespół zagrał na 80. urodzinach Nelsona Mandeli.
W 2001 roku grupa przeszła w stan spoczynku, choć cała czwórka działała przy innych projektach. Skin w tym czasie pielęgnowała hobby modelingu, wydała dwa krążki solowe, jak również grała sety dj-skie. W roku 2009 kwartet wrócił na scenę z trylogią nowych płyt, z których ostatnia, “Anarchytecture” została wydana w tym roku.
Dzisiaj Skunk Anansie jest jednym z najważniejszych zespołów grających melodyjnego rocka, współpracującym od dłuższego czasu z producentem Tomem Dalgetym, znanym m.in. z działania z Royal Blood. Po letnich koncertach festiwalowych, grupa zaplanowała trasę koncertową, która promować będzie ich ostatni, szósty longplay. To właśnie podczas tej trasy zespół wystąpi na czterech koncertach w Polsce.

The Pearl Harts, czyli dwie dziewczyny, Kirsty i Sara, które już w lutym wydadzą swój debiutancki album dzięki platformie PledgeMusic, wystąpią jako support na polskich koncertach Skunk Anansie. Brytyjki, ktore dopiero zaczynają karierę, zrobiły furorę w internecie, a zbierając pieniądze na wydanie pierwszej płyty, zebrały dwukrotność sumy, ktorej oczekiwały. Teraz będą miały okazję zaprezentować się szerszej widowni po raz pierwszy, dzięki koncertom takim jak te, które w lutym odbędą się w Polsce.


Koncert całkowicie wyprzedany.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.