Facebook Google+ Twitter

Kręcenia lodów ciąg dalszy

Indolencja, by nie powiedzieć „impotencja urzędnicza”, ministra sportu Tomasza Lipca w sprawie nieprawidłowości w polskiej skopanej wywołać odpowiednie reakcje Przestępców Zrzeszonych Przeciw Nam.

Kiedy przeczytałem w „Dzienniku” następującą wiadomość: „Co czwarty ze 120 delegatów na walnym zjeździe OZPN w Wałbrzychu, to sędzia lub obserwator” - to spojrzałem na datę z nadzieją, że jest 1 kwietnia. Z tej proporcji niezbicie wynika, że aktualni sędziowie i obserwatorzy są delegatami... poszczególnych klubów występujących w niższych klasach rozgrywkowych, a więc niektórzy delegaci będą „wygwizdywali” i kwalifikowali ligowe oraz pucharowe pojedynki „swojego elektoratu”!?

 
Nowo wybrany prezes Jan Studziński nie widzi potrzeby rezygnacji z roli obserwatora i będzie takim słynnym reklamowym „futbolowym szamponem” - dwa w jednym. Natomiast były (do 1 stycznia) szef krajowych sędziów, Andrzej Strejlau jest zbulwersowany zaistniałą sytuacją i dodaje: w niższych klasach dzieją się rzeczy przerażające. Tego nie można tak zostawić. W Wałbrzychu musi interweniować PZPN. Przyznam, że po takim oświadczeniu człowieka, który jako przewodniczący Polskiego Kolegium Sędziów miał prawie dwa lata czasu na naprawę wizerunku polskich „świstaków”, nie wiedziałem, czy śmiać się, czy płakać nad tą filozoficznie wypowiedzianą bzdurą, z której nasuwa się jedno, niestety retoryczne pytanie. Do kogo on to mówi?

Następna sprawa, to dalszy ciąg licencyjnego przekrętu, bo jak wieść gminna niesie po mieście Łodzi, jest ogromna wola na przekształcenie Stowarzyszenia „Widzew” w Sportową Spółkę Akcyjną, która ma nadzorować ligową drużynę. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie jeden drobny szczegół, a mianowicie: Stowarzyszenie „Widzew” weszło niezgodnie z prawem (nie tylko sportowym, ale i karnym) w posiadanie licencji na drugoligowe występy. Należy się spodziewać, że Tomasz Lipiec po raz kolejny nabierze wody w usta i wbrew zapowiedziom, wstrzyma się ze zrobieniem licencyjnych porządków w PZPN. Taka postawa ministra nie powinna dziwić, jeśli przypomnę sobie publiczną wypowiedz pana Tomasza, że gdy zostaną postawione choćby jednemu członkowi zarządu PZPN zarzuty prokuratorskie, to nic i nikt nie powstrzyma go od wprowadzenia komisarza. Zapowiedz ta okazała się kolejną grą - wspólnie z Listkiewiczem - na czas, bowiem pan minister nic nie zrobił, gdy prokuratura wrocławska oskarżyła za nieprawidłowości podczas wyborów w dolnośląskim ZPN członka zarządu PZPN Jerzego K.

I to by było na tyle, jeśli chodzi o kolejne przekręty skopanego środowiska, natomiast w dalszej części felietonu, chciałbym poruszyć dwa problemy natury szkoleniowej.

Pierwszy dotyczy nadprodukcji reprezentantów Polski (czytaj dewaluacji koszulki z godłem państwowym). To, że Leon Zawodowiec ma nikłe pojęcie o stanie posiadania, czyli możliwościach polskich piłkarzy, wie każde dziecko w naszym kraju. W związku z tym nikogo nie powinna dziwić polityka kadrowa Holendra, polegająca na rozgrywaniu jak największej ilości towarzyskich spotkań międzynarodowych z udziałem krajowych zawodników w terminie nie przewidzianym przez UEFA. Mecze ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi i Andorą są klasycznymi przykładami tej jak najbardziej słusznej taktyki poznawania umiejętności ewentualnych zmienników Smolarka, Żurawskiego, Bąka i pozostałych pewniaków w reprezentacyjnej jedenastce. Jednak moim zdaniem powinny być one, ze względu na klasę przeciwników i wyjściowy skład, rozgrywane pod szyldem Reprezentacji Ligi, a nie drużyny narodowej. Efekty tak nierozsądnej polityki szargania reprezentacyjnego trykotu obserwujemy w trwającym właśnie zimowym okienku transferowym, przy okazji zmiany barw klubowych przez kilku zawodników, którzy debiutowali podczas meczu w Dubaju. Przyznam szczerze, że kiedy czytam i słyszę, że w naszej lidze nastąpiły spektakularne transfery aktualnych reprezentantów Polski, to natychmiast kojarzy mi się to ze wzmocnieniem Legii, Wisły, Lecha i innych potencjalnych „eksportowych klubów”, do których powrócą wartościowi gracze (Boruc, Żurawski, Radomski, Lewandowski, Krzyżówek itd. ), by skuteczniej, niż dotychczas rywalizowały one w europejskich rozgrywkach. Niestety, moje optymistyczne przewidywania pryskają niczym bańka mydlana w momencie, gdy dowiaduję się, że „gigantami’, którzy mają wprowadzić naszą krajową piłkę do elitarnej Ligi Mistrzów są zawodnicy (Wawrzyniak, Grzelak, Kolendowicz, Magdoń), których największy międzynarodowy sukces, to pokonanie „przesłabiutkich” rywali z półwyspu arabskiego. Równie komicznie wygląda prezentacja wyżej wymienionych „sławnych graczy” w ich nowym otoczeniu, a klasyczny przykład w tym temacie (nie)obserwowaliśmy 12 stycznia w największej dziurze w Polsce - Bełchatowie.

Otóż prezes tamtejszego klubu zapewnił przedstawicieli łódzkiej telewizji, że właśnie w tym dniu po raz pierwszy na treningu lidera jesiennej rundy rozgrywek o mistrzostwo Polski, pojawi się piłkarz Magdoń. W związku z tak sensacyjną wiadomością red. Mikołaj Madej udał się z liczną ekipą do oddalonego kilkadziesiąt kilometrów od Łodzi, węglowego miasteczka, by zarejestrować na taśmie i pokazać polskim kibicom historyczne pierwsze kopnięcie piłki przez „słynnego internacjonała”. Niestety, cała wyprawa spaliła na panewce, bowiem redaktor i kamerzysta nijak nie mogli wśród trenujących dostrzec blisko dwumetrowego Magdonia, którego po prostu nie było na zajęciach. Jednak najbardziej wartościową, jeśli chodzi o dyletanctwo i śmieszność, wiadomością z tej swoistej telewizyjnej wycieczki do Bełchatowa, była wypowiedz prezesa BOT-u pana Ożoga, który na pytanie dziennikarza o „nowego”, odpowiedział: a co nie było Go na treningu, to chyba się pomyliłem!?

Druga sprawa dotyczy Jerzego Dudka, który według zapowiedzi (w „Gazecie Wyborczej”} jego osobistego menago i „prawej ręki” Beenhakkera w reprezentacji, Jana de Zeeuwe, najprawdopodobniej odejdzie z Liverpoolu. Przecież taki scenariusz był do przewidzenia (jako jedyny wówczas to sugerowałem) już półtora roku temu, kiedy to Dudek po sukcesie w Lidze Mistrzów powinien natychmiast zmienić barwy klubowe, ponieważ trener Benitez zakupując do zespołu hiszpańskiego bramkarza, dawał publicznie do zrozumienia, kogo widz i(i tak się stało) w roli pierwszego strażnika świątyni The Reds.

Czara goryczy na Anfield Road przelała się po dwóch meczach o puchar Anglii i Ligi z Arsenalem, podczas których Jurek przepuścił 9 goli. Mam nadzieję, że moi adwersarze zrozumieją wreszcie, to co mówiłem na ten temat przez ostatnie 18 miesięcy i zdobędą się na wypowiedzenie słów: Tomek miałeś rację - przepraszamy. Przypomnę tylko, że wbrew obiegowej opinii paru „pseudofachowców”, autorytatywnie twierdziłem, że najlepszy trening bramkarski nie jest w stanie zastąpić „adrenaliny i stresu” przedmeczowego, meczowego i pomeczowego, co w decydujący sposób wpływa na formę i ocenę klasy bramkarza. Biorąc to pod uwagę, sugerowałem, że Dudek nie powinien być zaliczony do kadry na MŚ-2006 i brany pod uwagę przy ustalaniu reprezentacji na mecze eliminacyjne ME-2008. Mam nadzieję, że wpadka z Finlandią na inaugurację eliminacji zostanie odrobiona z nawiązką, bo w przeciwnym razie, wiadomo komu będziemy mogli „podziękować” za kolejne niepowodzenie w drodze do europejskich finałów.     

Jan Tomaszewski.

* Jeśli ktoś z zainteresowanych czuje się pokrzywdzony tekstem Jana Tomaszewskiego ma prawo dochodzić sprawiedliwości drogą prawną. Jednocześnie informujemy, że autor felietonu może też dochodzić swoich praw w sądzie powszechnym.

 

 

       

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Panie Janku, pisze Pan o tzw nadprodukcji reprezentantów, o dewaluacji barw białoczerwonych i o nieznajomości polskiego "rynku" piłkarskiego przez "Leona Zawodowca". Ładnie, pięknie i po oczach. Szkoda, ze nie pisze ( i nie pisał nigdy wcześniej) Pan o "poszukiwaniu talentów" w wykonaniu teoretyka tysiąclecia, cudotwórcy i zbawcy, Jerzego E.. Ten wychowanek Junaka, później napastnik Kujawiaka (III liga) Włocławek i wiecznie rezerrwowy czegoś tam jeszcze dał przykład jak można jednocześnie "wzmacniać" kadrę i wzmacniać własną kieszeń. Wtedy nie poszukiwało się zawodników przede wszystkim wedle umiejętności i talentów, ale wedle hojności menagerów. Sztuki się zgadzały, kadra wygrywała eliminacje, w których i Concordia Piotrków (przepraszam Concordię) dałaby sobie radę, i odcinano kupony.
Leo Benhakker działa, moim zdaniem, bardziej na sportowym niż na biznesowym podwórku i powinno się to uszanować. Dokładając "Leonowi Zawodowcowi" naraża się Pan na zarzut, że żal Panu tych dawnych, nie odciętych przez siebie, kuponów.
Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pieta - pytanie do złej osoby. Bo Pan Jan T. jak się tylko nadażyła okazja sam do PZPN na ciepłą posadkę poleciał!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zaznaczam, że o sporcie to za dużo nie mam pojęcia jak o politce związkowej...(napisałem tylko jak to wygląda w mych zamglonych przez działaczy oczach), więc mogę się mylić. Dlatego jeżeli coś źle napisałem to proszę o sprowadzenie na dobry tok myślenia

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus za cięty język :) to lubię.
Panie Janie czy nie bulwersuje Pana zachowanie prezesa PZPN-, który ja nazywam sobie PZPN=PZPR tzn. to że trzyma się kurczowo fotelika a jak minister chce zrobić porządek w związku to Listkiewicz wzywa kolesi z Fifa i robią szum że zamkną rozgrywki... jak to Pan widzi?

Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak zawsze zabawnie!
Ten dopisek w nawiasie - "Jako jedyny wówczas to sugerowałem" [że Dudek powinien po finale uciekać z Liverpoolu]. Cóż za skromność. I jak to mówią cóż za olbrzymie mijanie się z prawdą!! Bo być może i Pan Janek T. tak nam wtedy pisał i mówił. Ale jedyny na pewno nie był!! Takich dziennikarzy jak i zwykłych ludzi było wielu! I jeszcze domaganie się za to przeprosin...ubaw! ;]
I z tym autorytatywnym twierdzeniem też napisane tak jakby to tylko Pan Janek T. nam tak uważał. Co prawda nie dosłownie ale takie odczucie. A przecież każdy wie, że nawet najlepszy trening, nie tylko ten bramkarski, nie zastąpi meczu.
A do pierwszej części nie ma się co odwoływać. Wszak pisze tam to samo co od kilku dobrych lat.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.