Facebook Google+ Twitter

Kredyt, czyli rzeczywistość młodego Polaka

Krótki artykuł opisujący sytuację młodych Polaków w miastach i trybiki maszyny, w które zostają wkręceni, czy tego chcą czy nie zmuszając 20-latków do wpędzania się w kredyty na większość ich życia.

 / Fot. workwild.caWyobraźmy sobie jak wygląda życie przeciętnego młodego człowieka w naszym kraju. Zakładając, że dana osoba nie ma wpływowych/bogatych rodziców lub z różnych, czy to zdrowotnych, czy to prawnych powodów nie dostaje konkretnego spadku, możemy spokojnie założyć, że większość z nas ZMUSZONA jest iść tą samą drogą. Szkoła podstawowa, gimnazjum, liceum i w końcu studia. Jeśli uda się nam zaliczyć wszystko w normalnym trybie, młody Polak kończy studia w wieku około 25-26 lat. Oczywiście są też inne drogi jak zakończenie edukacji na maturze, szkoły policealne, specjalistyczne kursy, technika i tak dalej. Tak czy inaczej, dwudziestokilkuletni młody człowiek wkraczający w prawdziwe życie, chcący przeżyć je po swojemu, na własnych zasadach, we własnym mieszkaniu ZMUSZONY jest do podjęcie jednej z dwóch dróg.

Jedna z nich to wynajmować mieszkanie, płacić za nie czynsz wynoszący mniej więcej od 500 złotych wzwyż, doliczając do tego opłaty za wodę, prąd, internet, telewizję, telefon czy cokolwiek innego, co akurat posiada. No i oczywiście nie można zapominać, że trzeba coś jeść, a że przy śmiesznie niskich stypendiach lub kompletnym ich braku miesięczny budżet młodego Polaka to około 1000-1500 złotych, o czymś więcej niż Biedronka niejeden może zapomnieć.

Oczywiście, w ten sposób można żyć, a może raczej próbować żyć. Inaczej sprawa ma się w przypadku osób pracujących, chociaż i na ten temat można by napisać nie jedną książkę. Mówię tu o stawkach za jakie młodzi ludzie muszą pracować i o tym w jaki sposób czasami muszą ze sobą rywalizować o jak najniższe wymagania żeby w ogóle dostać dane stanowisko. Myślę, że nikomu nie jest obcy schemat "doświadczenie -> praca -> doświadczenie" lub jakkolwiek inaczej wolelibyście ująć to błędne koło. Tak czy inaczej, z własnego otoczenia mogę spokojnie wymienić ludzi pracujących za stawki niegodne "cywilizowanego" kraju, zarabiających poniżej 1000 złotych. O ile utrzymanie się w takich warunkach w wynajmowanym mieszkaniu jest mimo wszystko mało problematyczne, o tyle schody zaczynają się w momencie kiedy młody człowiek zaczyna myśleć o swojej przyszłości, o założeniu rodziny, znalezieniu własnego mieszkania, które będzie jego przystanią przez kolejne dekady jego życia. Warszawa, w której się urodziłem i mieszkam nadal może nie być najbardziej reprezentatywnym przykładem, jednak w stolicy kosz własnego mieszkania zaczyna się mniej więcej od 200-250 tysięcy, zależnie oczywiście od wielkości, lokalizacji, tego czy jest nowe czy nie i tym podobnych. Załóżmy więc, że przeciętny młody człowiek wynajmujący mieszkanie i mający zatrudnienie jest w stanie odłożyc miesięcznie do, powiedzmy, 500 zł. Przy tych założeniach potrzeba JEDYNIE 400 miesięcy na uzbieranie 200 tysięcy na zakup własnego mieszkania.

Druga z opcji, o których wspominałem wcześniej to mieszkanie z rodzicami, co pozwala oszczędzić miesięcznie nieco więcej pieniędzy niż kiedy wynajmujemy mieszkanie. Jednakże, bądźmy szczerzy, niewiele jest osób, które chcą mieszkać z rodzicami najdłużej jak się da. Koniec końców każdy z nas pragnie rozpocząć życie na własny rachunek, nie obciążać rodziny, po prostu mieć jakąś własną przystań w tym dziwnym świecie. Bez zbędnego wdawania się w szczegóły mieszkania z rodzicami, przejdźmy zatem do tego jak działają trybiki systemu, jak chcąc czy nie chcąc zostajemy w nie wkręceni na lata. Jeśli akurat nie mamy pod ręką umierającego wujka milionera, nie udało nam się trafić szóstki w totku lub nie jesteśmy geniuszem z perfekcyjnym planem na przynoszący duże zyski biznes, prędzej czy później stajemy przed wyborem - wynajmować mieszkanie do końca swojego życia próbując odłożyć pieniądze przy rosnących kosztach utrzymania, powiększającej się rodzinie, potrzebach itp itd czy też decydujemy się na kredyt. Nie oszukujmy się, znaczna większość naszego społeczeństwa wybiera drugą opcję i wpędza się w kredyty, które później trzeba spłacać przez następne kilkadziesiąt lat.

W ten własnie sposób młodzi Polacy trafiają w trybiki maszyny zaczynającej się od wysokich cen mieszkań, której kable pędzą przez śmieciowe pensje, wygórowane wymagania pracodawców i trudną sprostaniu konkurencję aż po "promocyjne/niesamowite/czyste/fair kredyty firmy XY" (niepotrzebne skreślić). Zauważyliście ile nagle pojawiło się reklam przeróżnych kredytów w środkach masowego przekazu? Tak czy inaczej, młody Polak nie ma czasu nacieszyć się tym, że wreszcie wyswobodził się spod ciężaru kolejnych tomiszczy zrzucanych mu na głowę przez edukację, bo od razu musi zabierać się do wyścigu szczurów, zaciskania pasa i oszczędzania. Tak oto, drodzy Państwo prędzej czy później każdy z nas staje się niewolnikiem systemu napędzając go jeszcze bardziej i patrząc jak jedyne zmiany, do których dochodzi to te na gorsze.
Pomyślcie nad tym. Pomyślcie co możecie zrobić żeby wasza przyszłość mogła wyglądać NORMALNIE. Mam nadzieję, że ten artykuł chociaż jedną osobę zatrzyma na parę minut, pomoże się zastanowić nad naszą szarą rzeczywistością.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

@Adam Przytulski
Miło mi, że podzielasz moją opinię. Mam nadzieję, że więcej osób zda sobie sprawę z tego jak to naprawdę wygląda.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo dobry artykuł. Szkoda że tak mało czytających i komentujących. Wielu by wreszcie zrozumiało na czym polega "prawdziwa" wolność po komunistycznym zniewoleniu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.