Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

16627 miejsce

Krem "Nivea" jest wynalazkiem rodowitego gliwiczanina

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2011-06-30 18:47

Młodszym czytelnikom należy przypomnieć, że przed stoma laty zęby myto proszkiem, dłonie ługiem, ludzie nie znali jeszcze kremów ani plastra do opatrywania ran. Krem „Nivea” był pierwszym na świecie kremem do ciała, zaś jego wynalazcą gliwiczanin Oscar Troplowitz, farmaceuta i przemysłowiec.

Charakterystyczne niebieskie blaszane pudełko z białymi napisami zaprojektowała w 1925 roku żona późniejszego prezydenta RFN, Elly Heuss-Knapp. W 1959 r. na r. po raz pierwszy pojawiło na pudełku logo z charakterystyczną pochyłą czcionką. / Fot. Rajmund CzokPrzy wąskiej uliczce Bytomskiej w Gliwicach stał kiedyś dom Troplowitzów. W styczniu 1945 roku Armia Czerwona po wkroczeniu do miasta dom spaliła. Obecnie na jego miejscu stoi kamienica nie przypominająca przedwojennego stylu.

Przodkowie Oscara byli niezwykle odważnymi ludźmi. W czasach kiedy Żydom zabroniono osiedlania się na Śląsku, oni zaryzykowali. Z miejscowości Troplowitz w Czechach (obecnie Opawica) przywędrowali do Gliwic. Chcąc uniknąć kłopotów, przyjęli odtąd nazwisko miejscowości skąd przybyli – Troplowitz.

Oscar urodził się 18 stycznia 1863 roku w Gliwicach. Jego ojciec Lois był majętnym właścicielem hurtowni win. Chciał aby syn także wyrósł na porządnego Żyda. Dlatego po przeniesieniu się całej rodziny do Wrocławia, posłał syna do tamtejszego gimnazjum Marii Magdaleny. Chłopak po maturze zamierzał studiować historię, ale ojciec się sprzeciwił. "Ja nie będą potem karmił darmozjada" -grzmiał. W tym czasie jego wuj Gustaw Mankiewicz posiadał świetnie prosperujące apteki w Poznaniu i Berlinie. Oscar zdecydował się u wuja podjąć praktykę w Berlinie. Po trzech latach wrócił do Wrocławia, by podjąć studia na wydziale farmaceutycznych. Studiów jednaknie ukończył, przeniósł się na wydział filo-zofii do Heidelbergu, gdzie uzyskał doktorat.

W 1890 roku młody doktorant przeczytał w piśmie farmaceutycznym, że Paul Carl Baeiersdorf popadł w tarapaty rodzinne i pragnie sprzedać swe laboratorium dermatologiczne. Oscar dostrzegł w tym życiową szansę, razem z wujem Gustawem pojechał do Altony (dzisiejszy Szlezwik-Holsztyn) i zawarł z Beiersdorfen notarialny akt kupna.

Oskar w pierwszym rzędzie unowocześnił laboratorium. Maści, które dotąd wyrabiano ręcznie, przejęły odtąd mechaniczne mieszarki. Szczęście też mu sprzyjało. Któregoś dnia zawitał do niego zaprzyjaźniony z nim dentysta z Gliwic, proponując mu zamianę proszku do mycia zębów na pastę. Oskar podchwycił pomysł. Do proszku dodał składnik spajający… i tak powstała pierwsza na świecie pasta do zębów o nazwie Florisal, druga Kalichloricum. Obie zmieszane w jedną, dały ostateczną pastę, bez której odtąd nie mogły się już obejść setki tysięcy Europejczyków i Amerykanów.

Kolejnym produktem Oscara był plaster do przykładania na zranione miejsce, chroniący nie tylko przed zakażeniem, także podrażnieniem skóry. Plaster od razu zdobył ogromny rezonans w społeczeństwie, zwłaszcza wśród sportowców i turystów. Ogromne zyski jakie osiągnął, przeznaczył na kupno fabryki mydła. Najpierw produkował mydła medyczne, potem toaletowe.
Mydła miały kolor śnieżnobiały, dlatego nazwano je Nivea,z łacińskiego ”niveus” - śnieg. Odtąd w wielu krajach zaczęły powstawać małe zakłady o podobnym profilu produkcji, jednakże wszystkie musiały wcześniej uzyskać licencję od Troplowitza.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Ciekawym przyczynkiem jest historia zakupu przez Polskę , jeszcze przed II wojną światową licencji na ten krem i prawo jego eksportu do sąsiednich krajów z wyłączeniem Niemiec. Dzięki temu, również po wojnie nadal produkowano w Poznaniu krem Nivea i był on szlagierem czarnorynkowego turystycznego handlu z innymi "demoludami".

Komentarz został ukrytyrozwiń

W formie uzupełnienia dodam: Oscar Troplowitz był bardzo szczodrym pracodawcą, swą załogę traktował na długo przed wybuchem I wojny światowej niczym proletariacką elitę. Wszyscy jego pracownicy mogli korzystać z płatnych urlopów, darmowych posiłków w stołówce, matki swoje niemowlęta na czas pracy mogły pozostawić w przyzakładowym żłobku, a na Boże Narodzenie każdy dostawał premię pieniężną.
W głębi duszy pozostawał też kolekcjonerem sztuki. Po jego śmierci naliczono w sumie 63 obrazy awangardowych malarzy, wśród nich jeden z pierwszych obrazów Pabla Picassa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kiedyś kiedyś, dawno temu czytałem o tym fenomenie. Świetnie, że Pan przypomniał taką fascynującą historię.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.