
Ogromny, sędziwy dąb szypułkowy,
Quercus robur L., rosnący tuż przy szosie z Zagnańska do Samsonowa w województwie świętokrzyskim. Gościł w swoim cieniu władców Polski, był świadkiem egzekucji powstańców styczniowych, przetrwał pożar i niejedno uderzenie pioruna. Do niedawna uważano, że liczy sobie ponad tysiąc lat; co niektórzy wymieniali nawet 1200. Obecnie, po nowoczesnych pomiarach dendrometrycznych, wiadomo że jest młodszy. Ma, bagatela!, około 645 - 670 lat.
Wymiary osiągnął zaiste imponujące: obwód pierśnicowy (na wysokości 130 cm nad gruntem) – 985 cm, średnica pierśnicowa przeliczeniowa – 314 cm. obwód w szyi korzeniowej, przy gruncie - 13,40 m; wysokość – 30 m. Rozpiętość korony: od 20 do 40 metrów. Kubaturę korony oszacowano na 720 m3.
Rośnie z skarpie nabrzeżnej opadającej ku rzece Bobrzy. W XVII wieku istniało tu wójtostwo Bartków - Adamów i funkcjonował młyn Bartek, od którego zapewne drzewo wzięło swe miano. U schyłku XVIII stulecia, nieopodal dębu, szlachecka rodzina Konarskich wzniosła drewniany dworek i folwark. Do dziś dnia istnieje piękna, posadzona przez nich aleja z modrzewiami i innymi okazałymi drzewami.
Pierwszą naukową wzmiankę o Bartku zamieścił „Sylwan”, specjalistyczne pismo leśne, w 1829 roku, podając, że dąb ma 14 konarów głównych i 16 konarów bocznych. Obecnie zachowało się zaledwie 8 konarów. W 1860 roku drzewo pomierzono i sporządzono metryczkę inwentaryzacyjną.
W roku 1906 Bartka dotknęło nieszczęście. Bojówka Polskiej Partii Socjalistycznej z nieodległej Kołomani napadła na mieszczącą się w dworku kancelarię nadleśnictwa Samsonów, z zamiarem zdobycia broni i amunicji. Wywiązała się potyczka. Trzech bojówkarzy odniosło rany. Wtedy Izydor Stępień podpalił budynki gospodarcze. Płomienie z gorejącej stodoły bezlitośnie smagały konary i pień Barka od wschodu. Wskutek oparzeń doszło do zgorzeli i ogromnej martwicy tkanek. W 1920 roku obcięto obumarłe konary, a dziuplę zaklajstrowano cementowo-kamienną plombą, pozornie rozumnie, na miarę ówczesnych możliwości. Ale pod betonem drewno nadal toczyły grzyby i szkodniki.
W 1934 roku kolegium znamienitych przyrodników, pod przewodem profesora Władysława Szafera uznało Bartka za najokazalsze drzewo w Polsce. W tym samym roku na 100-zlotowych banknotach RP, pojawił się wizerunek drzewa, który uważny jest za symboliczne przedstawienie Bartka. W roku 1949 postawiono pierwszy drewniany wspornik pod konarem. W 1953 roku Bartek podczas gwałtownej wichury Bartek stracił kolejny konar. Wówczas w drzewo wstrzyknięto 85 litrów substancji grzybobójczych. W roku 1954 dostojny Bartek uzyskał status pomnika przyrody ożywionej, prawem chronionego. W wojewódzkim rejestrze zajmuje należne mu miejsce 1.
W 1978 roku za ratowanie dębu, już wtedy poważnie chorego wzięli się specjaliści. Usunęli betonowy opatrunek, który przynosił więcej szkody, niż pożytku, zaimpregnowali wnętrze olbrzyma fungicydami i insektycydami, a dziuplę wypełnili mieszaniną żywicy epoksydowej z trocinami sosnowymi. Zgodnie z obecnym stanem wiedzy nie były to działania prawidłowe, ale w tamtym okresie stanowiły próby ratowania drzewa odzwierciedlające bieżące tendencje w pielęgnacji drzew. Od zewnątrz pokryto dziuplę deskami i plastrami kory dębowej. Efekty działań owych nie wyglądają nadzwyczaj efektownie, ale póki co, muszą wystarczać. W 1984 roku podczas szalejącego orkanu Bartek stracił kolejny konar północno - zachodni.
Dęby są drzewami potężnymi najczęściej rażonymi przez gromy. Stąd w mitologii słowiańskiej uważano je za święte drzewa boga Peruna (Perkuna), naczelnego bóstwa, władcy grzmotów i piorunów. W 1991 roku piorun zdarł z kłody Bartka dwa pasma korowiny, tworząc listwę piorunową i zapalił drewnianą plombę oraz konar.