Facebook Google+ Twitter

Królewski fundusz emerytalny, czyli Dudek blisko Realu

Wciąż obecny, choć już bardziej były bramkarz Liverpoolu i reprezentacji Polski, Jerzy Dudek jest bliski podpisania kontraktu z Realem Madryt. Jeśli transfer dojdzie do skutku, 34-letni zawodnik stanie się pierwszym w historii Polakiem w "królewskim" klubie. Scenariusz iście bajkowy, ale...

...ale czy szczytem sportowych ambicji może być zamiana ławki rezerwowych na... ławkę rezerwowych, nawet jeśli jest to ławka rezerwowych bodaj najbardziej utytułowanego klubu w dziejach futbolu? Nie chcę choćby poddawać w wątpliwość tezy o absolutnej wielkości Realu. Nie próbuję również zaprzeczać, że jest on przedmiotem marzeń i snów każdego piłkarza, a gra na stadionie Santiago Bernabeu śmiało równać się może z trafieniem "szóstki" w totka. Już dziś jest jednak niemal pewne, że w przypadku podpisania umowy Dudek piłkę z Fabio Cannavaro, Raulem czy Ruudem van Nistelrooyem pokopie tylko na treningach. Wydaje się, że tą dość drugoplanową i łatwą do przewidzenia sytuację Polaka w Madrycie zmienić może ewentualnie jedynie kataklizm.

Liczyć na cud?



Jerzy Dudek. / Fot. Mikołaj Suchan Dziennik ZachodniA byłaby nim zapewne kontuzja Ikera Casillasa i zajęcie miejsca między słupkami przez Dudka. Pierwszy bramkarz "Królewskich" to bowiem cyborg, jakich mało. Ostatni poważniejszy uraz Hiszpan "zaliczył" pięć lat temu, a w minionym sezonie opuścił zaledwie dwa mecze w rozgrywkach o Puchar Króla. Również szanse wygrania z Casillasem rywalizacji o pozycję w wyjściowym składzie oscylują w granicach zera. Polakowi pozostałoby więc liczyć na cud lub pogodzić się z rolą rezerwowego, do czego przywykł przecież w Liverpoolu, gdzie po epizodzie "Herculesa" finału Ligi Mistrzów w 2005 roku regularnie uznawać musiał wyższość innego goalkeepera z Kraju Basków - Jose Reiny.

Po co Realowi Dudek?



O ile z obsadą pierwszego bramkarza prezes Realu, Roman Calderon żadnych problemów mieć nie może, o tyle kwestia zmiennika dla Casillasa nie jest już tak oczywista. Gdy stało się jasne, że z klubu do zespołu Villareal odchodzi 25-letni Diego Lopez, a w kadrze "Galacticos" pozostali jedynie występujący w tzw. Castilli (druga drużyna) Jordi Codina, Francisco Casilla i Antonio Adan, odpowiedzialny za transfery Predrag Mijatović rozpoczął polowanie na dobrego rezerwowego. W kręgu zainteresowań działaczy szybko znalazł się idealnie pasujący do tej roli Dudek. Polakowi właśnie wygasa kontrakt na Anfield Road, zatem perspektywa pozyskania doświadczonego zawodnika za darmo od początku malowała się w niezwykle kuszących barwach. Także sam piłkarz z radością zapatruje się na ewentualną przeprowadzkę do Madrytu. - Muszę potwierdzić, że otrzymałem ofertę od jednego z największych klubów na świecie, jeśli nie największego. To dla mnie ogromna nobilitacja - pisał na swojej stronie internetowej. 58-krotny reprezentant Polski zgodził się nawet ponoć na obniżenie tygodniowych zarobków, co znacznie ułatwiłoby negocjacje obu stron. Nie ulega wątpliwości, że choć 34-letni bramkarz najlepsze lata kariery ma już dawno za sobą, to pozostaje rzemieślnikiem solidnym i pewnym, a Real zadowolony być mógłby z ubicia dobrego interesu stosunkowo niewielkim kosztem. Pytanie tylko, czy dobry interes ubiłby również Jerzy Dudek.

Po co Dudkowi Real?



O ile gra w wielkim Realu Madryt dla każdego piłkarza stanowi ziszczenie najśmielszych snów, o tyle w przypadku Dudka byłoby ono mocno niedoskonałe. Bo w Realu owszem, być może będzie, tyle że nie do końca grać. Angaż w stolicy Hiszpanii oznaczałby dla polskiego goalkeepera tylko (lub aż) królewski fundusz emerytalny. Niby królewski, ale jednak emerytalny. I choć 34 lata Polaka to wiek jak na bramkarza niezbyt wygórowany, to pobyt na Santiago Bernabeu byłby bardziej spokojnym dotrwaniem do końca bogatej przygody z piłką, aniżeli próbą powrotu do uprawiania futbolu na najwyższym poziomie. Oferta "galaktycznych" nie jest dla wychowanka Concordii Knurów jedyną propozycją zatrudnienia. Zainteresowanie Dudkiem przejawiają również inne zespoły z Półwyspu Iberyjskiego - Benfika Lizbona czy Betis Sewilla, a nawet turecki Trabzonspor, w których liczyć mógłby na regularne występy w podstawowym składzie. Bohater ze Stambułu musi zatem wybierać między wpisaniem się w karty historii futbolu jeszcze jednym akcentem - zostaniem pierwszym graczem znad Wisły w najwyższej drużynie samego Realu - i podpisaniem niezłej polisy na przyszłość, tym samym godząc się na oglądanie spotkań Primera Division z wysokości ławki rezerwowych. Albo reaktywacją sportowej kariery w mniej renomowanym (oraz najprawdopodobniej gorzej płatnym) klubie. A wybór to niełatwy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 20.06.2007 23:45

Za ta kase to posiedze na lawce w parku w Hameln... :-)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

ale Dudek nie ma wyboru grania w Galacticos...on ma opcję grzania ławy w tym zespole. Jest pytanie - lepiej siedzieć na ławce wielkiego zespołu, czy grać w troszkę słabszym? Wg mnie lepsza jest ta druga opcja. Za siedzenie na ławie nikt jeszcze do historii piłki nie przeszedł....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobry komentarz (plus) aktualnej sytuacji w jakiej znalazł się Dudek. Tak naprawdę, to on rozmawia z władzami Realu i sam wie co dla niego najlepsze. Z pewnością zmiana klubu jest konieczna. Gdybym ja miał wybierać zagrałbym w "Galacticos"

Komentarz został ukrytyrozwiń

ale też nie bardzo rozumiem tą królewską emeryturę. Jak Jurek będzie chciała dużej kasy to pojedzie do Kataru i już...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fajny tytuł;)
Ale ja ciagle liczę, że to nie prawda, że Dudka stać na coś lepszego niż siedzenie na ławie w Realu...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.