Facebook Google+ Twitter

Królewski lament spragnionego kibica

Przelewanie zasłyszanych gdzieś słów na papier, przypisując im swoje autorstwo, w żadnym wypadku nie jest dobrym pomysłem. Bo, po pierwsze nie odzwierciedla własnych przemyśleń, po drugie wprowadza czytelnika w stan znudzenia.

Do czego zmierzam? Jako, że naszym sportem narodowym jest lamentowanie i narzekanie, czyli dwie dyscypliny, w których deklasujemy międzynarodową konkurencję, nie mogłem się oprzeć by „lamentowników” zbić z tropu. Na domiar złego nasz kraj jest zbyt mały, by wszystkie narzekania pomieścić w swych granicach. Z też tego powodu wybiegamy poza nie i tak fani Juventusu rozpaczać będą nad spadkiem do Serie B, fani Manchesteru ubolewać będą nad niewłaściwą polityką transferową sir Alexa, a my fani Realu Madryt, choć nie wszyscy narzekamy kolejno na wybory prezydenckie, słaby transfery i złą nominację stanowisko nowego szkoleniowca.

Moje pierwsze pytanie po wysłuchaniu psioczenia fana Królewskich wyglądałoby następująco: o czym Ty do cholery, do mnie rozmawiasz?! (Wybaczcie ubogie słownictwo :). I tak, jak widzę logikę w myśleniu kibiców Bianconerri oraz Red Devils, tak całkowicie nie widzę sensu w myśleniu Madritistas. Może to być albo oznaka postępującej ślepoty, a w najgorszym wypadku głupoty fanów Realu Madryt. Jakim prawem po dwóch miesiącach prezydentury ocenia się człowieka, który do Madrytu, pogrążonego w głębokim kryzysie, ściągnął człowieka (trenera) w środowisku uważanego za cudotwórcę? Ronaldo to fenomen. Mimo przybywających kilogramów i uciekających lat wciąż zalicza się do czołówki napastników na świecie Fot. AKPA
Dalej sprowadził do Madrytu, za namową nowego szkoleniowca klasowych piłkarzy o defensywnej charakterystyce, co w stolicy Hiszpanii, było za czasów Pereza rzadkością.

A teraz przygotowałem coś dla tych kibiców, którzy umiłowali sobie porównywanie „idealnej” jedenastki z Katalonii do „słabej” jedenastki Królewskich. Zacznijmy zestawienie od napastników. Barcelona dysponuje pokaźnym arsenałem na czele z Samuelem Eto’o. Jego bramkostrzelność niejednokrotnie ratowała Dumę Katalonii z opresji. Zastanówmy się jednak, czy to rzeczywiście wysoka bramkostrzelność, czy tylko wysoki wskaźnik szczęścia przy wykorzystywaniu kilku z setek zmarnowanych sytuacji. Dalej w linii napadu Frank Rijkard ma do dyspozycji „drewnianego” Ludovica Guly. Zawodnika częściej grzejącego ławę niż będącego wychodzącego w pierwszym składzie. Do dyspozycji trenera jest świeżo zakupiony Eidur Gudjonsen. Blondwłosy napastnik o nienagannej technice, wprost ze Skandynawii. Będzie to dla niego pierwszy sezon na Półwyspie Iberyjskim i mimo dobrej aklimatyzacji, różnie mogą się potoczyć jego losy na gorącym półwyspie. Ostatnim napastnikiem w kadrze Blaugrany, taką zapchajdziurą jest Santiago Ezquerro. Zawodnik, który zalicza epizodyczne występy w barwach Barcelony, tak więc jego nawet najskromniejsza charakterystyka jest zbędna. Na deser zostawiłem młodego Leo Messiego. Argentyńczyk o lata świetlne wyprzedza swoich rówieśników. Posiada wielkie umiejętności, ale równie dużą podatność na kontuzje. Mówi się o nim „Nowy Maradona”, jeżeli jest (będzie) nim w rzeczywistości nie wróżę mu wielkiej kariery w Barcelonie.

Jak na tym tle prezentują się zawodnicy Realu Madryt? Co zaskakujące, nader okazale. O sile ofensywnej Realu stanowi pozyskany tego lata latający Holender Ruud van Nisterlooy. Zawodnik, który w każdym dotychczasowym klubie jakim grał popisywał się niewyobrażalną skutecznością. Kolejnym na szpicy, przynajmniej na razie jest Ronaldo. Futbolowy fenomen. Mimo przybywających kilogramów i uciekających lat wciąż zalicza się do czołówki napastników na świecie. Obok, lub tuż za wysuniętym napastnikiem grać mogą młodzi i piekielnie zdolni Antonio Cassano i Robson de Souza, w skrócie Robinho. Pierwszy wraca do wielkiej formy pod wodzą swojego ulubionego trenera Fabio Capello, drugi szuka szansy na udowodnienie swych niebywałych umiejętności nowemu szkoleniowcowi Realu Madryt, który jak do tej pory nie widzi dla niego miejsca w pierwszym składzie. W ryzach trzymał ich będzie legendarny Raul. Zarzekający się, iż zrobi wszystko by wrócić do wielkiej formy sprzed lat.

Reasumując, jeżeli ktoś nadal widzi wyższość ataku Dumy Katalonii nad potencjałem ofensywnym Królewskich, polecam wizytę u specjalisty, najlepiej niech to będzie dobry okulista.

Stan rywalizacji Real Madryt 1-0 Barcelona

Przejdźmy do linii pomocy. Formacji, która według fanów Blaugrany i licznych specjalistów uważana jest za najsilniejszą w Europie. Czyżby? Jeśli skupimy na niej wzrok, a przy tym nie otumani nas subiektywizm zauważymy kilka poważnych słabości. Po pierwsze Xavi. Po straconym poprzednim sezonie, w tym, wydaje się być zupełnie bez formy, gdy wychodzi na boisku, przez całe 90 minut nie potrafi się na nim odnaleźć. Może ta sytuacja odmieni się po kilku spotkaniach ligowych, póki co nie wygląda to za ciekawie. Po drugie Ronaldinho. Uważany za najlepszego piłkarza globu Brazylijczyk, po zgarnięciu kilku laurów, jakby spoczął na laurach i zamiast dalej się rozwijać znacząco obniżył loty. Po trzecie, gdzie ta rezerwa? Obok wymienionych zawodników miejsce w składzie ma jeszcze Deco. Kto dalej? Iniesta, Edmilson, Marquez, Motta? Nie oszukujmy się, żaden z nich w razie kontuzji któregoś z zawodników pierwszego składu nie jest w stanie zapełnić luki po koledze z pierwszego składu.

A w Realu? Pozbyto się słabych Gravesena i Pablo Garcie, sprowadzając na ich miejsce doświadczonego i będącego w dobrej formie Emersona oraz młodego, walecznego i silnego Diarre. W rezerwie czeka uniwersalny, choć nieco chimeryczny Guti, oraz młodziutki Javi Garcia, posiadający od niedawna - wraz z kolegami z reprezentacji Hiszpanii - tytuł młodzieżowego mistrza Europy. W razie potrzeby na boisku wybiec może chłopak o talencie porównanym do Cesca Fabregasa, Rubén de la Red. Na skrzydłach brylować mają zewsząd krytykowany Beckham oraz kupiony za pięć dwunasta Jose Antonio Reyes.

Stan rywalizacji Real Madryt 2-0 Barcelona

Pora skonfrontować ze sobą defensywę obydwu drużyn. Obrona Blaugrany przynajmniej teoretycznie powinna być najlepsza i najszczelniejsza w Europie. Jak się jednak okazuje po pierwszym meczach sezonu nie jest tak jak pięknie jak to wszyscy przed sezonem sobie zamarzyli. W dwóch meczach Barcelona straciła 5 bramek. Czy taka statystyka świadczy o solidnej obronie? Linia defensywna w składzie Carles Puyol, Sylvinho, Belletti, Rafael Márquez, Gio, Gianluca Zambrotta, Lilian Thuram jak na razie zupełnie nie spełnia swojego zadania. Bycia ścianą nie do przejścia dla każdej drużyny w Europie...

Podobna sytuacja w Madrycie, z tym, że w stolicy Hiszpanii nowy prezydent z nowym trenerem postawi sobie za cel stworzenie całkowicie nowej obrony. Zupełnie inne od tej z jaką mieliśmy do czynienia przez ostatnie lata. Zakupiono najlepszego obrońcę świata Fabio Cannavaro. W parze z młodym Sergio Ramosem mają stanowić duet stoperów nie do przejścia. Pozbyto się wiecznie kontuzjowanego Woodgate’a, umożliwiając szansę gry wychowankom Realu, którzy kto wie czy nie zaskoczą pozytywnie swoich przeciwników. Na skrzydłach miejsca zagrzali weterani Roberto Carlos i Michel Salgado. Ten drugi wciąż czuje na plecach ciepły oddech złaknionego gry Cicinho, na rzecz którego może stracić miejsce w składzie. Ale już filigranowy Brazylijczyk może być pewny miejsca w podstawowej jedenastce.

Na początku sezonu obrona Realu Madryt prezentuje się lepiej, gdyż nie straciła jeszcze bramki. Mimo to w obronie Barcy drzemie większy potencjał. Punkt dla nich.

Stan rywalizacji Real Madryt 2-1 Barcelona

Pozostała obsada bramki. Iker Casillas to jeden z najlepszych bramkarzy na świecie. Victor Valdes to specjalista od puszczania szmat. „Znowu punkt dla nas…”

Stan rywalizacji Real Madryt 3-1 Barcelona

A jak będzie w Gran Derby? Pożyjemy zobaczymy…

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Tez jestem fanem Realu, ale nie lubie tak subiektywnych artykulow. Bramka: tutaj nie ma wątpliwości, Casillas o kilka klas lepszy. Obrona:tak jak mowiles, punkt dla Barcy. Pomoc: Zdecydowanie Blaugrana. Królewscy nie maja zadnego rozgrywajacego, typowego cracka, ktory kierowalby grą, chocby dlatego tutaj punkt dla Barcelony. Atak: Tutaj punkt idzie do Madrytu. Eto'o jest chyba najbardziej przereklamowanym napastnikiem, a w rzeczywistosci jest dużo słabszy. Ruud i Ronaldo w formie będą najlepsza para napastników w Europie. Został jeszcze ostatni aspekt: trener. Tutaj sytuacja nie wymaga komentarza. Capello to klasa sama w sobie. Takim wlasnie sposobem mamy 3-2 dla klubu z Santiago Bernabeu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.