Facebook Google+ Twitter

Królewskie zwycięstwo Realu w derbach Madrytu

Gospodarze spotkania wygrali z Atletico Madryt 3:0. Dwa trafienia zostały zakwalifikowane jako bramki samobójcze. Przed spotkaniem piłkarze uczcili minutą ciszy Luisa Argonesa.

 / Fot. Carlos Delgado [CC-BY-SA-3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)], undefinedWydawać by się mogło, że derby Madrytu będą niezwykle zaciętym spotkaniem i nie sposób było przed meczem wskazać faworyta. Wszak Atletico zajmuje pierwsze miejsce w tabeli Primera Division, a Real trzecie. Królewscy do spotkania podeszli jednak niezwykle zdeterminowani co było szczególnie widać w poczynaniach obronnych. Goście mieli poważne problemy z przedostaniem się pod bramkę Ikera Casillasa, dlatego Hiszpan po raz kolejny zachował czyste konto.
Podopieczni Carlo Ancolettiego często nie przebierali w środkach i uciekali się do fauli żeby powstrzymywać piłkarzy Atletico.Szczególnie boleśnie odczuł to Diego Costa, który był chyba najczęściej leżącym piłkarzem na murawie Santiago Bernabeu. Niejednokrotnie na boisku dochodziło także do przepychanek, ale arbiter spotkania nikomu nie dał czerwonego kartonika, chociaż żółtych używał dość często. Pierwsze trafienie dla Realu zaliczył… Emiliano Insua, od którego odbił się strzał Pepe. Był to jedyny celny strzał oddany w pierwszej połowie. Chociaż Realu zdominował tą część spotkana to i Atletico miało kilka udanych akcji.

Druga połowa meczu rozpoczęła się od dwóch rzutów rożnych dla Atletico Madryt, które jednak nie przyniosły efektu w postaci bramki. Pomimo kilku prób nie udało się wpisac na listę strzelców dzisiejszemu solenizantowi – Cristano Ronaldo. W końcu w 57. minucie lekkim strzałem piłkę w bramce Courtosia umieścił Jese, który ostatnio coraz częściej strzela bramki swojej drużyny. Kilka minut później, w 73. minucie miała miejsce chyba najdogodniejsza sytuacja dla Atletico. Bramce strzeżonej przez Casillasa zagroził Diego Godin, ale na szczęście dla Królewskich w bramce stał Modrić, który bez chwili wahania wybił piłkę z samej linii bramkowej. Zaledwie minutę po tej akcji mocnym strzałem na bramkę gości popisał się Angel di Maria ustalając wynik spotkania na 3:0. Ostatecznie jednak Argentyńczyk nie został wpisany na listę strzelców, bo piłka po drodze odbiła się od nóg Mirandy więc także to trafienie zostało uznane za samobójcze.

Czy Atletico może mówić o pechu? Absolutnie nie, gdyż przez całe 90 minut stworzyła zaledwie kilka groźnych okazji podczas gdy Real przez cały czas dominował na boisku nie dając sobie ani na chwilę odebrać inicjatywy. Dziś trudno przewidzieć czy podopieczni Diego Simeone zdołają obronić Puchar Króla zdobyty w ubiegłym roku. Królewscy najwyraźniej mocno postanowili zrewanżować się za „odebrany” tytułu w poprzednim sezonie. Kto z tej rywalizacji wyjdzie zwycięsko przekonamy się po meczu rewanżowym, który zostanie rozegrany na stadionie Vicente Calderón.

Zapowiadają się wielkie emocje. co nie będzie aż takie łatwe. Dziś to piłkarze Ancelottiego są bliżej awansu do finału.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.