Facebook Google+ Twitter

Królowa nas nie obchodzi...

Polskim przemysłem okrętowym media interesują się w zasadzie wyłącznie wtedy, gdy z doktrynerskiej pozycji liberalnej należy im "dołożyć" za nieefektywność, ponoszone straty, słabe wyniki ekonomiczne. Albo gdy jest "zadyma"...

Członkowie brytyjskiej rodziny królewskiej są interesujący dla polskich mediów - gdy np. giną w tragicznych okolicznościach, ścigani przez paparazzich w Paryżu..., ale gdy królowa brytyjska nadaje oficjalnie imię nowoczesnemu statkowi z polskiej stoczni, podczas uroczystości odbywającej się w centrum Londynu - to już nie jest warte odnotowania...

Polskim przemysłem okrętowym media interesują się w zasadzie wyłącznie wtedy, gdy z doktrynerskiej pozycji liberalnej należy im "dołożyć" za nieefektywność, ponoszone straty, słabe wyniki ekonomiczne. Albo gdy jest "zadyma" - np. gdy walczący o swe prawa (lub o stocznię) robotnicy wychodzą ze stoczni na uliczną demonstrację, lub na tory kolejowe stawiając zapory z podpalonych opon.

Polskie media sukcesami polskich stoczni się nie interesują. Więc w oczach społeczeństwa (i wielu pseudo-ekspertów) takich sukcesów w ogóle nie ma, więc "stocznie są niepotrzebne, najlepiej je zaorać"...

Polskie media (także te uważające się za "wiodące", "opiniotwórcze", "poważne") gonią za niezdrową sensacją, a sukcesy polskich stoczni przemilczają. Dlatego opinia publiczna nie wie, że polskie stocznie oferują wysokiej jakości, nowoczesne, wyróżniane przez zagraniczne branżowe gremia ekspertów produkty, że nasz przemysł okrętowy może się poszczycić znacząca pozycją na rynku europejskim i przynależnością do czołówki polskich eksporterów, przez co przyczynia się walnie do poprawy bilansu handlowego i płatniczego Polski.

Polskie media nie interesują się na co dzień nawet tymi firmami z polskiej branży okrętowej, czy szerzej - z polskiej gospodarki morskiej, które odnoszą sukcesy, także ekonomiczne, zajmując się jednocześnie licznymi firmami o znacznie mniejszym znaczeniu i niższych obrotach, które to firmy są jednak (geograficznie) bliżej warszawskich redakcji (morza z Warszawy nie widać) lub należą do "modnych" branż. Bo przemysł okrętowy jest podobno "schyłkowy" (nic to, że inwestują w niego lub są potentatami Japończycy, Koreańczycy, Niemcy czy Norwegowie).

Polskie centralne dzienniki drukowane czy media elektroniczne przemilczają również spektakularne wydarzenia, nawet te "chwytliwe" dla przeciętnego widza lub czytelnika, ciekawostkowe, które dotyczą spraw morskich.
W połowie minionego tygodnia zbudowany w polskiej stoczni, supernowoczesny, naszpikowany elektroniką statek został ochrzczony przez Królową Elżbietę II, podczas uroczystości na pokładzie jednostki przycumowanej do historycznego okrętu wojennego HMS Belfast, na Tamizie, w centrum Londynu, nieopodal Tower Bridge. Mistrzem ceremonii był Książę Edynburga.

Co robili wtedy obecni w Londynie korespondenci tzw. "czołowych" polskich mediów?... Zapewne relaksowali się w angielskich pubach. Jeżeli przeglądali wtedy gazety, to "po łebkach", bo przegapili odnotowane przez brytyjskie media, związane z Polską, wydarzenie... Żadna ogólnopolska gazeta, żaden telewizyjny dziennik, żaden portal informacyjny nie zająknął się nawet słowem o tym, że w Londynie wprowadzano oficjalnie do eksploatacji, z "królewską" pompą, statek zbudowany w Gdańsku, rękami polskich stoczniowców, z dużym wkładem polskiej myśli technicznej, w ramach kontraktu zdobytego przez polskich stoczniowych managerów od prestiżowego zleceniodawcy i armatora statków, dzięki którym bezpieczniejsza będzie żegluga w portach i na wodach jednego z najsilniejszych ekonomicznie i najważniejszych państw Europy...


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

3. dotyczy cytatu spod >>>

powyższe zdanie jest właśnie przykładem na tendencyjną, niezorientowaną, stereotypową opinię;
po pierwsze wiele innych branż też przeżywało lub przeżywa kłopoty, a nie są lekceważone / pomijane w mediach..
po drugie jeśli chodzi o te kłopoty stoczni - to nieuprawnione (ignoranckie) uogólnienie... bo część przemysłu okrętowego (duża) czy to sektorowo (budowa pewnych typów statków) czy geograficznie (stocznie w okreslonych krajach.. mowimy tu o wysokokosztowej Europie) WCALE nie przezywala klopotow, a wrecz przeciwnie - kwitla i rozwija sie nadal...

Komentarz został ukrytyrozwiń

4. twoja uwaga, obarexie, jest chybiona - "obok".... bo zarzucasz mi brak rzeczowosci i "tyradę"... tymczasem to nie mial byc tekst informacyjny ze statystykami, tylko naswietlenie (felietonowe, publicystyczne) problemu lekcewazenia (nieslusznego) pewnej branzy.. artykulik moj dotyczyl bardziej mediów niż kwestii oplacalnosci produkcji okretowej..
a NAWET GDYBY produkcja okretowa byla niedochodowa, to nie jedyna... chodzi o to, ze wiele innych branz nie jest gwiazdami biznesu (przynosza takze straty), a nie ignoruje sie ich w mediach...

Komentarz został ukrytyrozwiń

>>>
A zdaje sie, ze z tym od 15 lat polskie (i inne europejskie) stocznie mialy klopoty.

Komentarz został ukrytyrozwiń

2. statki nowoczesne i skomplikowane, o zaawansowanych cechach i najlepszych osiągach to statki "zaawansowane technicznie", a nie "technologicznie"
technologia to technika wytwarzania - jezeli chodzi o sam statek (jego zaawansowane cechy) to jest mowa o technice okrętowej (a nie o technologii), mowimy o statku zaawansowanym TECHNICZNIE, nie technologicznie..
w języku polskim nadużywa się słowa technologia, bo używane jest ono także (niesłusznie) jako zamiennik słowa "technika" (to efekt niedoedukowania się w języku angielskim przy jednoczesnym uleganiu modzie na zapożyczenia z angielskiego), w języku angielskim to, co u nas prawidłowo nazywa się techniką, występuje jako "technology".. a nasza technologia (czyli technika wytwarzania) to "production technology"...

Komentarz został ukrytyrozwiń

do obarex'a:

1. polskie stocznie nie "od czasu do czasu", a ciągle lub bardzo często budują i oddają do eksploatacji renomowanym, czołowym armatorom, zaawansowane technicznie statki

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sytuacja polskiego przemyslu stoczniowego (na ktorym sie nie znam) jest zapewne podobna do sytuacji w kazdej innej galezi przemyslu "ciezkiego" (a na tym sie troche znam). Jest wiec bardziej skomplikowana niz demonstrowanie od czasu do czasu umiejetnosci zbudowania zaawansowanego technologicznie statku. Nie od dzis i nie od wczoraj wiadomo, ze wyprodukowac cos to nie sztuka, sztuka jest sprzedac to z zyskiem. A zdaje sie, ze z tym od 15 lat polskie (i inne europejskie) stocznie mialy klopoty.
Wartosc dodana w tak duzych i drogich produktach uzyskuje sie w zasadzie na dwa sposoby: raz poprzez obnizanie kosztow produkcji - glownie pracy. Tu z Chinami i reszta Dalekiego Wschodu konkurowac nie mozemy. Dwa: przez innowacyjnosc produktu i procesu wytwarzania. To nielatwe, wiec jesli sie uda to faktycznie nalezy roglaszac wszem i wobec. Rzecz w tym, ze nie wiesz chyba ( bo ja nie wiem) czy aby statek, o ktorym piszesz naprawde zostal sprzedany z zyskiem, czy moze dzieki subwencjom, czy z zaplanowana strata (zeby utrzymac miejsca pracy)? Bardzo chetnie poczytam informatywne "kawalki" o polskim przemysle stoczniowym, ale jesli glowna czesc artykulu zajmuje tyrada (tyrada, bo bez przywolywania konkretnych artykulow) przeciwko rzekomo liberalnym mediom, to przykro mi ale trudno o nim lub z nim polemizowac. A wiec Piotrze - napisz cos informatywnego - bardzo dobrze przysluzysz sie i polskim stoczniom, i dziennikarzom!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.