Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

22361 miejsce

Kropla drąży skałę. Jak fotografować spadającą kroplę (część 1)

Foliowa torebka, jakiś plaster, trochę wody, pojemnik, aparat, jakaś lampa błyskowa - oto podstawowy przepis na odkrywanie istniejącego obok nas świata... Pełnego niesamowitych, magicznych kształtów.

Każdy kto zajmuje się fotografią w stopniu co najmniej amatorskim, prędzej czy później znudzi się fotografowaniem rodziny, własnych dzieci, znajomych itp. Poszukując nowych perspektyw działania skazani jesteśmy na pomysły innych. Na szczęście nie musimy powielać tych samych rozwiązań czy szukać identycznych efektów. Wprowadzane modyfikacje często mogą okazać się przełomowe czy wręcz rewolucyjne. Tym razem rewolucji nie będzie, postaram się jednak przybliżyć magiczny świat fotografii makro a w zasadzie - mniej popularnej - odmianie: spadające krople wody.Efekt uderzenia kropli o tafle wody. <span style=Zdjęcia są prezentowane w pełnym kadrze bez przycinania czas - 1/6400 (to nie pomyłka), f/11, ISO 125 / Fot. Sławomir Żylak" title="Efekt uderzenia kropli o tafle wody. Zdjęcia są prezentowane w pełnym kadrze bez przycinania czas - 1/6400 (to nie pomyłka), f/11, ISO 125 / Fot. Sławomir Żylak" />

Wbrew pozorom spadającą krople wody łatwo uwiecznić. Wystarczy napełnić foliowy worek wodą, zawiesić go nad jakimś naczyniem, ustawić aparat i zrobić szpilką dziurkę w worku prowokując kapanie pojedynczych kropel. Proste - prawda :) Jak dla mnie to było trochę za proste. Postanowiłem usprawnić całość dodając pojemnik na wodę wykonany z plastikowej butelki. W jej korek wkręciłem akwarystyczny trójnik, by precyzyjniej dozować krople. Szybko okazało się, iż takie "dozowanie" po pierwsze jest dosyć uciążliwe a po drugie mało precyzyjne. Dokupiłem zatem w aptece dozownik stosowany przy kroplówkach. Proste pokrętło dociskające miękką gumową rurkę sprawdzało się świetnie i było bardzo precyzyjne. Wydawało się, iż mam już wszystko. Rozpoczęło się fotografowanie. Aparat ustawiony na solidnym statywie. Butelka-zbiornik powieszona na karniszu, podobnie zresztą jak pseudo stelaż dla rurki z której miały kapać krople. Aby nie wzbudzać niepotrzebnie drgań w aparacie skorzystałem z wężyka oraz wcześniejszego podniesienia lustra. Oczywiście to wcześniejsze podniesienie lustra nie jest konieczne ale jak ktoś ma - warto wykorzystać. Osobną sprawą jest oświetlenie. Mając jedną lampę błyskową skorzystałem z wolnych oprawek w które wkręciłem energooszczędne żarówki świecące z podobną mocą do tradycyjnych 100W. Dorobiłem klosze z aluminiowej folii by mocniej skupić i ukierunkować światło. Dodałem jakieś kolorowe tło i... już widziałem oczami wyobraźni wspaniałe efekty mojej pracy.Pierwsze stanowisko do uwiecznienia spadających kropel. / Fot. Sławomir Żylak

Zacząłem "kapać". Początkowo walczyłem z odpowiednim usytuowaniem źródeł światła w tym z lampą błyskową. Osiągane efekty były co najwyżej mizerne ale się nie poddawałem. Szukałem kolorów, odpowiedniej szybkości spadania kropel oraz ciekawych kadrów. Światło jest jednym z kluczy do sukcesu. Mój aparat próbowałem ustawiać w maksymalnie krótki czas otwarcia migawki - synchronizując go z lampą w trybach mocno wykraczających poza minimalny czas synchronizacji. Nie zawsze okazywało się to skuteczne i niekiedy krople były rozmazane - widać było ruch a tego nie chciałem.
Jedno z wielu nieudanych zdjęć. <span style=Zdjęcia są prezentowane w pełnym kadrze bez przycinania czas - 1/250, f/11, ISO 100 / Fot. Sławomir Żylak" title="Jedno z wielu nieudanych zdjęć. Zdjęcia są prezentowane w pełnym kadrze bez przycinania czas - 1/250, f/11, ISO 100 / Fot. Sławomir Żylak" /> Dosyć szybko okazało się, iż zostałem sprowadzony do roli szympansa naciskającego spust migawki. W zasadzie wszystko zależało od szczęścia i nie miało nic wspólnego z kreowaniem - to było dzieło przypadku. Podczas pierwszego dnia zdjęciowego wykonałem ponad 700 zdjęć z czego po na prawdę głębokim namyśle można pokazać najwyżej 5. Kropelka "wyskakująca". <span style=Zdjęcia są prezentowane w pełnym kadrze bez przycinania. / Fot. Sławomir Żylak" title="Kropelka "wyskakująca". Zdjęcia są prezentowane w pełnym kadrze bez przycinania. / Fot. Sławomir Żylak" />

Zdjęcia kropel prezentowane są w pełnym kadrze bez przycinania.

To mało budujący sposób na uzyskanie czegoś ciekawego. Pewnie prędzej zarżnąłbym migawkę niż uzyskał coś co warto pokazać szerszej publiczności. Szybko zakończyło się moje pierwsze spotkanie z "latającymi kroplami" i mimo pięknej pogody za oknem (jesień 2011 była urokliwa) postanowiłem nie poddawać się ale o tym w następnej części.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Super fotki... gratuluję !

Komentarz został ukrytyrozwiń

To nie jest zabawa dla niecierpliwych, tak jak nią nie jest fotografowanie dzikiej przyrody (ukłon dla pana Artura). Nawet fotografowanie księżyca, Wenus czy perseidów wymaga czasu, cierpliwości i wykonania mnóstwa prób, by uzyskać zdjęcie możliwie najlepsze.
A ustawienia aparatu? Mogą być jedynie wskazówką pozwalającą zachować entuzjazm i zaoszczędzić czas, gdyż parametry i tak trzeba dopasować do własnego sprzętu, światła i wielu innych czynników wpływających na efekt końcowy.
Akuratnie ja kocham eksperymenty, dlatego co nieco już wiem na temat zmagania się z nimi.

A teraz poproszę tchórza Anonimusa o zapunktowanie kciukiem w dół.
To przecież łatwiejsze od ryzykownego włączenia się w dyskusję...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawy tekst, świetne zdjęcia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Witam
Pani Grażyno - cieszę się, że "zaraziłem" chęcią eksperymentowania - uważam, że warto.

Panie Andrzeju - na szczegóły fotograficzne przyjdzie czas - proszę mi wierzyć :) Zresztą na tym etapie - jak słusznie zauważył p.Artur - wystarczy migawka w okolicy 1/250 oraz przysłona f/8-f/11 - tutaj trzeba eksperymentować bo obiektywy dają różną głębię w zależności od ogniskowej i odległości do fotografowanego elementu. Poza tym nie należy się sztywno trzymać parametrów - proszę je bardziej potraktować jako punkt wyjściowy i samemu sprawdzić efekty zmian. Większa "zabawa" jest ze światłem - tutaj nie ma doskonałej recepty ale podpowiem, że fotografowanie kropli w świetle odbitym np.od tła może przynieść fajne efekty :)

Panie Arturze - pisząc o nieudanym zdjęciu, mam na myśli nie osiągnięcie zamierzonego celu. Zdjęcie jest jednym z niewielu, które odważyłem się zaprezentować - w końcu wiele "znaczących dzieł" fotograficznych powstało przez przypadek :) Co do tajników...cóż muszę trochę rozczarować - nie da się przekazać dokładnie wszystkiego a nawet gdyby to trzeba dostosować się do tylu zmiennych, że parametry w których mi zdjęcia wychodzą udane, Panu nie muszą się sprawdzić. Trzeba po prostu eksperymentować. Im więcej pracy tym więcej problemów a im więcej problemów ty więcej trzeba znaleźć rozwiązań. Jedno jednak zmienię - przy zdjęciach będę dopisywał parametry w jakich je uwieczniono - będą to wyznaczniki/drogowskazy dla chcących z tej wiedzy skorzystać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Może jeszcze autor zdradzi tajniki, choć czy to takie ważne? Generalnie jak ktoś trochę pstryka, to wie, że do uchwycenia takiej chwili potrzebny jest krótki czas, większa głębia ostrości a może i iso powyżej 100.

Generalnie wróciłem się jeszcze do zdjęcia, które pan Sławek nazwał nieudanym. Według mnie jest świetne, gdyż inne niż wszystkie. W końcu to efekt spadającej kropli i nie wszystko zawsze musi wyglądać tak samo :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

W sumie to niewiele szczegółów fotografowania tego rodzaju Pan podał, właściwie w ogóle nie ma istotnych faktów. Przede wszystkim jakie parametry - migawka, przysłona?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Super!
Jestem pod wrażeniem i pełna chęci do poeksperymentowania.
Niecierpliwie oczekuję części drugiej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fajny tekst, super foty!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.