Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

12379 miejsce

Kropla drąży skałę. Jak fotografować spadającą kroplę (część 3)

Foliowa torebka, jakiś plaster, trochę wody, pojemnik, aparat, jakaś lampa błyskowa - oto podstawowy przepis na odkrywanie istniejącego obok nas świata... Pełnego niesamowitych, magicznych kształtów.

Byłem szczęśliwym posiadaczem trzech elektrozaworów oraz własnoręcznie zrobionego sterownika - cóż mogło mnie powstrzymać? Odpowiedź była prosta grawitacja i fizyka.Dokładnie widać co dzieje się pod powierzchnia w momencie uderzenia kropli. ISO 100; T=1/5000; f/5,6 / Fot. Sławomir Żylak

Doszedłem do wniosku, iż mój "wieszaczek" nie przyda się w żaden sposób. Szczerze mówiąc od początku nie był to dobry pomysł. Jaka konstrukcja by nie była, musi posiadać jedną podstawowa cechę - stabilność. Nie trzeba mieć ani specjalnych narzędzi ani zdolności, bez problemu zatem wykonałem mój stojak. Trochę było problemów z montażem elektrozaworów ale i tu szybko wpadło do głowy rozwiązanie. Zawory zostały zamontowane "na sztywno" natomiast krótki wężyk gumowy zakończyłem mosiężną rurką. W ten sposób mogłem kierować dowolnie strumieniem spadających kropel.

Pierwsze zdjęcie. Przykład: jak zmiana położenia źródła światła wpływa na rejestrowany obraz. ISO 100; T=1/8000; f/8 / Fot. Sławomir ŻylakZdjęcie drugie. Zmiana położenia źródła światła. ISO 100; T=1/8000; f/8 / Fot. Sławomir ŻylakPoczątkowo sterownik zapewniał sekwencje otwierania zaworów oraz migawki w aparacie. Dodatkowo można było zaprogramować czas otwarcia zaworów by wygenerować odpowiednio dużą bądź mała kroplę - w zależności od potrzeb. Początek jest trudny bo musimy ustalić w który momencie (po otwarciu zaworu) ma wyzwolić się migawka w aparacie. Zanim jednak to ustalimy potrzebujemy ustawić punk ostrości (fotografujemy w trybie MF). Znam trzy metody ustawienia ostrości: Metoda pierwsza najmniej dokładna - trzymamy np ołówek w ręku z jeden koniec a drugim wskazujemy miejsce w który spadają krople. Ostrość ustawiamy na nietrzymany koniec ołówka. Chyba nie muszę wyjaśniać dlaczego ta metoda jest mało dokładna? Metoda druga, średniej dokładności ale wystarczająca - w poprzek naczynia do którego będą spadać krople kładziemy np linijkę. Ustawiamy ja tak aby krople spadały dokładnie na jej krawędź (najlepiej ta z podziałką). Ostrość ustawiamy na krawędź linijki. Metoda trzecia - najlepiej zakupić jakiś długi wkręt, obciążyć czymś główkę wkręta lub lepiej zwiększyć jego powierzchnie podparcia (np dwuskładnikową masą epoksydową). Flamastrem olejnym robimy wzdłużnie dwa/trzy paski (może być lakier do paznokci, farba olejna lub inna nie rozpuszczająca się w wodzie). Wkręt ustawiamy w taki sposób by krople padały dokładnie na czubek wkręta. Czym się różni metoda druga od trzeciej? W przypadku linijki ostrość ustawiamy w jednej płaszczyźnie, natomiast w przypadku wkręta możemy ustawić ostrość nie w okolicy lustra cieczy a na wysokości wyskakującej kropli. Wszystko jak zwykle zależy od kata ustawienia aparatu, zastosowanych parametrów oraz preferencji fotografa. Tutaj została wprowadzona pierwsza modyfikacja w moim sterowniku. Pojawiła się opcja "TEST" dzięki której krople spadają sposób ciągły umożliwiając precyzyjne ustawienie ostrości. W przeciwnym wypadku po wypuszczeniu jednej kropli urządzenie zatrzymywało się i ponownie trzeba je uruchamiać. Ciągłe naciskanie przycisku "START" jest uciążliwe i irytujące.Bez kadrowania, bez czyszczenia artefaktów. Światło odbite od dwóch kolorowych kartek papieru. ISO 100; T=1/250; f/22. / Fot. Sławomir Żylak

Powróćmy teraz do wyzwolenia migawki. Moje urządzenie działa z dokładnością do 0,001 sek, nie było zatem większych problemów aby w kadrze - po kilku próbach - ujrzeć spadającą kroplę. Później jeszcze kilka testowych zdjęć by obserwować wszystko co dzieje się z kropla od momentu spadku do zbiornika a następnie kilka korekt aby uwiecznić jak kropla wyskakuje. Teraz musiałem z drugiego zaworu wyzwolić z opóźnieniem drugą krople aby uderzyła w pierwszą. Musze powiedzieć, iż nie lada sztuka było takie ustawienie obu dysz by krople spadały w ten sam punkt. Coś tam udało się zrobić, stworzyć, to jednak ciągle nie było "to". Rozpocząłem kolejne wertowanie internetu. Pojawiły się kolejne rozwiązania. Po pierwsze należało zmienić (znowu) oprogramowanie w sterowniku - teraz jeden zawór mógł generować nie jedną a trzy krople oraz wprowadzone zostało zapamiętywanie ustawień. Gdy sterownik został odłączony od prądu ustawienia nie zerowały się i nie trzeba było ustawiać wszystkiego od zera. Dodatkowo dowiedziałem się o gęstości cieczy i napięciu powierzchniowym. Okazuje się, że woda to w sumie nie doskonałe medium do tego typu zabaw. Fotografowie nie często zdradzają swoje tajemnice ale w tym wypadku byli dla mnie łaskawi co zaowocowało zakupem gumy guar. To środek spożywczy łatwo dostępny w sieci.
Przykład zdjęcia jakie wtedy udawało mi się zrobić eksperymentując z gęstością płynu. ISO 100; T=1/250; f/22. / Fot. Sławomir ŻylakISO 100; T=1/250; f/22. / Fot. Sławomir ŻylakJedno z niewielu zdjęć w którym wykorzystane zostały trzy elektrozawory :) ISO 100; T=1/250; f/22. / Fot. Sławomir Żylak
Zacząłem eksperymentować z gumą i gęstością. Moje eksperymenty zaowocowały totalnym zniechęceniem do tematu. Pomimo zainwestowanych funduszy byłem prawie przekonany, iż wiosna 2012 roku będzie moim pożegnaniem z pomysłem. Straciłem całkowicie zapał i nadzieję na wykonanie zdjęć jakie mi się wymarzyły. Czy to koniec przygody z kropelkami dowiecie się z kolejnego odcinka. Zapraszam.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Imponujące eksperymenty! Dziękuję za część trzecią!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.