Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

10329 miejsce

Kropla drąży skałę. Jak fotografować spadającą kroplę (część 4)

Foliowa torebka, jakiś plaster, trochę wody, pojemnik, aparat, jakaś lampa błyskowa - oto podstawowy przepis na odkrywanie istniejącego obok nas świata... Pełnego niesamowitych, magicznych kształtów.

ISO 100; F/6.3; czas 1/125. Aby uzyskać taki efekt: Jedna lampa (w kontrze) ustawiona jest na normalną moc błysku (1/1), natomiast dwie (z przodu) błyskały z mocą 1/64. / Fot. Sławomir ŻylakISO 200; F/7.1; czas 1/160. Efekt zderzenia trzech kropel. / Fot. Sławomir ŻylakPóźną jesienią 2014 roku siedziałem sobie przy komputerze i przeglądałem jeden z portali fotograficznych. Moja uwagę zwróciło zdjęcie na którym jednak kropla "wali" w drugą. Wszystko ładnie podane z kolorkami itp. Tętno lekko przyspieszyło. Nie zastanawiałem się ani chwilkę - napisałem wiadomość. Następnego dnia była odpowiedź. Fajnie, że są jeszcze na świecie życzliwi ludzie, którzy podpowiedzą, pomogą, ukierunkują. Najważniejszą informacją jaka wtedy uzyskałem było stężenie gumy. Za radą dokupiłem jeszcze gumę ksantanową (też środek spożywczy). Poprzednio sypałem dwie łyżki stołowe na 1,5l wody. Teraz okazało się, iż wystarczy 1/2 łyżeczki od herbaty na litr! Inna sprawa to zbiorniki z których spadają krople. Musiałem wywalić mój zbiornik wykonany z butelki zapewniający nieprzerwane źródło kropel dla wszystkich zaworów. Podstawowym problemem jest ciśnienie jakie wywiera słup wody. Niestety ten zmienia się i tam gdzie przed chwila krople zgrywały się już po chwili muszę korygować. Należało szybko to zmienić. Rozwiązanie to trzy osobne zbiorniki zasilające wykorzystujące syfon a w zasadzie butelkę Edme Mariotte. Proste ale skuteczne rozwiązanie zapewniające przez dłuższy czas stałe ciśnienie hydrostatyczne. Dzięki temu można i ustawić spokojnie kąt pochylenia dysz tak aby krople spadały w ten sam punkt. Oczywiście zbiorniki wykonałem sam. Można tez pokusić się o zapewnienie tej samej prędkości wylotowej ale uważam, że to nie ma znaczenia - najwyżej dysze ustawimy pod innym kątem :)

ISO 200; F/7.1; czas 1/160. Efekt zderzenia trzech kropel. / Fot. Sławomir ŻylakISO 200; F/7.1; czas 1/160. / Fot. Sławomir ŻylakW końcu po trzech latach upadków pojawiło się światełko w tunelu. Mój "internetowy informator" podpowiedział też by moc lampy ustawić na 1/64. Dodatkowo zacząłem w trybie manualnym lampy sprawdzać różne ogniskowe (mi osobiście pracuje się lepiej z krótkimi ogniskowymi). No i się zaczęło focenie. Początkowo efekty były podobne do tych jakie uzyskiwałem wcześniej, jednak mój sterownik po modyfikacjach softwerowych dawał więcej możliwości. Jeden elektrozawór generował trzy krople w dowolnych odstępach czasu. Nie trzeba było długo czekać by aparat zaczął rejestrować ciekawe obrazy.

ISO 200; F/7.1; czas 1/160. Opóźnienie wyzwolenia migawki o kilka tysięcznych części sekundy (~5). Nieznaczne zwiększenie gęstości płynu. Efekt zderzenia trzech kropel. / Fot. Sławomir ŻylakISO 200; F/7.1; czas 1/160. Opóźnienie wyzwolenia migawki o kilka tysięcznych części sekundy (~2). Nieznaczne zwiększenie gęstości płynu. Efekt zderzenia trzech kropel. / Fot. Sławomir ŻylakGeneralnie przez kilka dni eksperymentowałem z różnymi gęstościami cieczy, ustawieniami lampy (moc, ogniskowa) oraz nade wszystko z kolorami. Można używać barwników spożywczych aby koloryzować wodę, można używać kolorowych filtrów zmieniających kolor błysku, można stosować kolorowe kartony by odbijać światło. Technik wiele - wszystko zależy od indywidualnych preferencji oraz możliwości osoby fotografującej. Ostatecznie sam warsztat pracy otrzymał bardziej profesjonalny i modularny wygląd. Nie będę tutaj pokazywał jak to wygląda, ponieważ wiele tego typu "instalacji" można zobaczyć w sieci. Generalnie trzeba stworzyć stabilną ramę, która poniesie zarówno masę elektrozaworów jak i pojemników z cieczą. Pod elektrozaworami ustawiamy "pojemnik spadowy". Najlepiej wykonać go własnoręcznie z plexi (spód radzę dać przeźroczysty - dzięki temu można oświetlać od spodu). Zbiornik powinien być prostokątny - proporcje boków należy dobrać wg potrzeb i możliwości - musi jednak być na tyle długi aby ustawiając aparat nie widzieć przeciwległej krawędzi zbiornika. ISO 200; F/7.1; czas 1/160. Dwie krople spadły obok siebie a trzecia z nieznacznym opóźnieniem uderza w jedną z nich. / Fot. Sławomir ŻylakISO 200; F/10; czas 1/160. Efekt zderzenia trzech kropel - trzecia kropla zostaje wyzwolona szybciej niż na poprzednim zdjęciu fioletowym. / Fot. Sławomir ŻylakZ obserwacji praktycznych - "zbiornik spadowy" należy wyposażyć w rurkę odpływową - z czasem spadające krople zaczną go przepełniać i lepiej aby woda spływała do wiaderka niż rozlewała się po stole. Inna sprawa to głębokość pojemnika. Większość osób robi dosyć płytkie zbiorniki (około 7 cm) - moim zdaniem można zrobić głębszy. Jeżeli będziemy potrzebowali zmniejszyć głębokość zawsze można podłożyć pod spadające krople kilka kawałków przeźroczystej plexi lub zwykły talerzyk/podstawek (szklany bez nadruków). Rozstawienie światła to też sprawa indywidualna. Można za pomocą lampy odbijać światło od tła. Można za spadającymi kroplami ustawić jedną lampę a dwiema pozostałymi oświetlać scenę od przodu - lekko z góry. Tylko metoda prób i błędów da najlepsze rezultaty.
ISO 200; F/7.1; czas 1/160. Nieznaczne zwiększenie gęstości płynu. Efekt zderzenia trzech kropel. / Fot. Sławomir ŻylakISO 200; F/7.1; czas 1/160. Nieznaczne zwiększenie gęstości płynu. Efekt zderzenia trzech kropel. / Fot. Sławomir ŻylakWracając do cieczy... warto używać wody demineralizowanej - szczególnie gdy połączymy fotografowanie wody ze szkłem. Dzięki oczyszczonym właściwościom takiej wody na szkle - z czasem - nie pojawia się żadne osady czy zaschnięte krople, bo ciągłe wycieranie może też być uciążliwe. Używałem wody demineralizowanej do rozcieńczania czystej gliceryny.

ISO 200; F/7.1; czas 1/160. Opóźnienie wyzwolenia migawki o kilka tysięcznych części sekundy (~5). Nieznaczne zwiększenie gęstości płynu. Efekt zderzenia trzech kropel. / Fot. Sławomir ŻylakISO 200; F/7.1; czas 1/160. Nieznaczne zwiększenie gęstości płynu. Efekt zderzenia trzech kropel. / Fot. Sławomir ŻylakNależy też wspomnieć, iż możliwe jest fotografowanie spadających kropel z wykorzystaniem długiego naświetlania. Ustawiamy aparat na kilka sekund naświetlania a jedynie w odpowiednim momencie (z wykorzystaniem fotoceli czy podczerwieni) wyzwalane są lampy błyskowe. Pamiętać jednak należy, iż takie fotografowanie musi odbywać się w całkowitej ciemności. Osobiście nie próbowałem.

ISO 200; F/7.1; czas 1/160. Od tego wszystko się zaczyna - dwie krople wpadające w tym samym momencie do "zbiornika spadowego". / Fot. Sławomir ŻylakISO 200; F/10; czas 1/160. Efekt zderzenia trzech kropel. / Fot. Sławomir ŻylakOstatniego dnia spróbowałem innego medium - mleko. Nie spodziewałem się, że wyjdzie aż tak dobrze. Trzeba jednak pamiętać, iż mleko mocniej odbija światło oraz, że oświetlanie od spodu raczej nie przynosi tak dobrych efektów jak w przypadku wody.

Tutaj chciałbym zakończyć moje wypociny. Dojście do etapu jak na poniższych zdjęciach zajęło mi 4 lata. Co prawda z długimi przerwami ale jednak. Myliłby się jednak ten, który myśli że to już koniec mojej przygody. Do tej pory wykorzystywałem 1, czasami 2 elektrozawory. Po ostatnich zdjęciach poprosiłem o wprowadzenie kolejnych zmian w oprogramowaniu mojego sterownika. Mam zamiar niedługo ponownie zasiąść do fotografowania wykorzystując tym razem wszystkie trzy zawory jakie posiadam umieszczając nad każdym z nich ciecz o innej gęstości. Mam nadzieję, że będę miał czym pochwalić się szerszej publiczności.
ISO 200; F/8; czas 1/160. / Fot. Sławomir ŻylakISO 200; F/8; czas 1/160. / Fot. Sławomir ŻylakChętnie odpowiem na pytania.
Dziękuje za uwagę.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Gratuluję, efekt faktycznie imponujący !

Komentarz został ukrytyrozwiń

dzięki - mam nadzieję, że to nie jest moje ostatnie słowo w tym temacie ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rewelacyjnie! Efekt taki, jaki być powinien :) Gratuluję !

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przy drugiej części zwątpiłam w swój upór.
Przy następnych dwóch wiedziałam, że elektrozawory wyeliminują mnie z tej zabawy, lecz nadal z wypiekami na twarzy śledziłam zmagania ze sprzętem oraz materiałem.
Było warto - końcowy efekt jest imponujący.
Gratuluję!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.