Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

26203 miejsce

Krótka historia o gorzałce polskiej

Arabowie, sami nie pijący alkoholu, wynaleźli wódkę i sprytnie podrzucili do Europy. Niewątpliwie mamy wielkie zasługi w udoskonaleniu tego wynalazku. Z tym, że my pijemy.

 / Fot. PAP / Szymon PulcynCałe stulecia na ziemiach polskich Słowianie pili alkohol. Biedniejsi lekkie piwa. Bogatsi miody, a najbogatsi nawet wina, przywożone z południa Europy. Byłoby tak do dzisiaj gdyby nie Zosimos z Panapolis, gnostycki alchemik. Autor najstarszych znanych ksiąg alchemicznych.

Dokonał on pierwszej historycznie poświadczonej destylacji alkoholu około 400 r. n e. Technologia ta bardzo szybko rozprzestrzeniła się w świecie arabskim. Alkohol służył tam głównie do celów leczniczych i medycznych. Jego twórca zapewne nawet w najśmielszych wizjach nie wyobrażał sobie jak wielką karierę i w jak niespodziewanym zastosowaniu zrobi jego wynalazek.

Niestety w XII w. alkohol dotarł do Europy. Najprawdopodobniej sam trunek jak i sposób jego otrzymywania przywieźli ze sobą uczestnicy wypraw krzyżowych.

No i zaczęło się. Najpierw we Włoszech zaczynają pędzić grappę z wytłoków po winogronach. Ot tak, żeby nic się nie zmarnowało. Oszczędni i akuratni Germanie długo nie pozostawali z tyłu. W XIV w. wykonali zacier ze zboża, a to, co przedestylowali, nazwali z łacińska aqua vitae – woda życia. Ta też woda życia pod rodzimą marką „okowity” dotarła wraz kupcami i kolonistami niemieckimi na ziemie polskie.

Tutaj gorzałka, okowita czy wreszcie wódka nie od razu znalazła sprzyjający klimat. Raczej powędrowała dalej na wschód, ku Litwie, Białorusi, Ukrainie aż do Rosji, gdzie przyjęto ją zdecydowanie cieplej.

No cóż, pędzona w prymitywny sposób siwucha miała ohydny zapach. Chłopstwu raczej on nie przeszkadzał. Natomiast wytrawniejsza klientela konsumowała raczej wódki zaprawiane anyżem lub innymi środkami zapachobójczymi. W sumie, ze względu na wysokie ceny zboża i przypraw, zarówno zwykła gorzałka jak i wódki smakowe były stosunkowo drogie.

Może właśnie dlatego do początków XIX wieku w Polsce nadal przeważało kulturalne picie piwa. Niskoprocentowe piwo było stosunkowo tanie wobec czego jego spożycie w XVIII w. szacowano na poziomie 100 litrów rocznie na jednego mieszkańca. Bogatsi mieszczanie czy chłopi wypijali nawet po trzy litry piwa dziennie.

W tym samym okresie wódki spożywano około 2-3 litrów rocznie na osobę. Szczególnie dotyczyło to ziem zachodnich. Na ziemiach na wschód od Wisły konsumpcja wódki wzrastała znacznie szybciej. Czym dalej w kierunku Uralu tym spożycie było większe. Na Ukrainie, Białorusi, czy w Rosji w ciągu XVII i XVIII w. wódka niemal całkowicie zdominowała spożycie alkoholu wypierając piwo.

Nie pozostało to bez wpływu na polskie ziemie wschodnie. Na Mazowszu, Podlasiu czy Lubelszczyźnie już
w XVIII w. konsumpcja wódek była bardzo rozpowszechniona. Aby zwiększyć skuteczność działania pito wódkę bez zagrychy, często mieszając z podgrzanym piwem. Był to jednak tylko półśrodek na drodze zwiększenia konsumpcji. Prawdziwy przełom miał dopiero nastąpić.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Niestety - piwko spozywaja juz nieletni, co sie przekłada na wzrastajacy alkoholizm w wymiarze ogolnonarodowym.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ale przecież picie z umiarem nie szkodzi nawet w największych ilościach (wiem, wiem - znane, ale tak mi się skojarzyło :).

Komentarz został ukrytyrozwiń

dopiero w XII wieku? Jak Ci ludzie żyli?!:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawie napisane.
Ja widzialam niedawno w szwajcarskim sklepie 0,7 zubrowki - przeliczajac na zlotowki jej koszt to okolo 100 zl :)

Mnie "odchodzenie" wodek nie martwi - niedobre to i juz ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.