Facebook Google+ Twitter

„Krótki przystanek w drodze z Auschwitz”. Przekleństwo piekła [RECENZJA]

Göran Rosenberg w osobistej książce „Krótki przystanek w drodze z Auschwitz”, odtwarzając historię swej rodziny, dotyka fundamentalnych zagadnień moralnych.

Göran Rosenberg, Krótki przystanek w drodze z Auschwitz. Wydawnictwo Czarne 2014. / Fot. Okładka książki „Niepojętość” – to stan jaki był udziałem więźniów Auschwitz i wielu innych podobnych miejsc. Co myśleć, jak oceniać świat, jak reagować na wszechobecne zło? Niemożność ogarnięcia chaosu świata śmierci dane jest także w postaci zwielokrotnionej późniejszym, powojennym pokoleniom. Kto nie przeżył czegoś na własnej skórze, nie będzie miał o tym wyobrażenia. Tej prawdzie trudno zaprzeczyć, ale można osłabić jej zasadność. Göran Rosenberg, szwedzki dokumentalista doskonale zdaje sobie sprawę z nieprzenikalności do doświadczeń przeszłych pokoleń, niemniej podejmuje się tego zadania i okazuje się, że można się zbliżyć do niepojętego świata, by odpowiedzieć sobie na zasadnicze pytania.

„Krótki przystanek w drodze z Auschwitz” to książka, która jest zapisem prób rekonstrukcji minionego życia. Göran Rosenberg podjął w niej opowieść o najważniejszych wydarzeniach z przeszłości swoich rodziców, polskich Żydów, którzy przeszli w okresie okupacji przez gehennę Holocaustu. Niezwykłość relacji polega na jej osobistym charakterze. Reportaż, oparty na licznych źródłach, prasie, dokumentach, listach, opracowaniach historycznych, których pokaźny wykaz znajduje się w posłowiu, staje się dziennikiem autora, dociekającym swoich korzeni rodzinnych, objaśniającym los swojej rodziny. Wydaje się, że jedynym kluczem do zrozumienia człowieka jest dotarcie do jego historii.

Opowieść zaczyna się po wojnie, gdy ojciec, David Rosenberg, za sprawą szwedzkiego Czerwonego Krzyża trafił do Szwecji w lipcu 1945 roku. Zamieszkał w Södertälje, niewielkim mieście oddalonym kilkadziesiąt kilometrów od Sztokholmu, gdzie ściągnął swoją ukochaną, podobnie jak on, cudem ocalałą z zagłady, przyszłą matkę autora i gdzie założył rodzinę. Odtworzenie spraw i okoliczności tego nowego odrodzonego, uwolnionego od faszyzmu świata okazuje się niewystarczające, by zrozumieć, dlaczego ojciec pozostawił swoją rodzinę, popełniając samobójstwo w 1960 r. Trzeba poznać jego nastoletnie życie, bo „pierwsza szesnastka jest chyba najważniejsza, bo właśnie wtedy stajemy się tym człowiekiem, z którym musimy żyć przez resztę życia”.

Rekonstrukcja sytuacji z okresu wojny motywowana jest potrzebą docieczenia przyczyn choroby ojca na Auschwitz, choroby, która nie pozwoliła mu żyć nawet po wojnie, kiedy prowadził szczęśliwe życie rodzinne w bezpiecznej i niezrujnowanej przez wojnę Szwecji. Syn usiłuje podążyć drogą, jaką przebył ojciec z łódzkiego getta w upiornym transporcie do obozu koncentracyjnego, następnie morderczych obozów pracy, by zrozumieć, dlaczego doprowadziła go ona do samozagłady. Dzięki temu odkrywa prawdy, których uświadomienie jest też ważne dla jego czytelników.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Lektura smutna, aczkolwiek warta przeczytania. Dziękuję za świetną recenzję.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję za uwagi. To fakt, że osądzać samobójców nie można - autor zdecydowanie tego nie czyni - rzec można, że miłość i szacunek do ojca pozwala mu go rozumieć.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wnikliwa, profesjonalna recenzja, zachęcająca do lektury.

Komentarz został ukrytyrozwiń

W jakich kategoriach można ( czy w ogóle ) osądzać samobójców. Ludzi, którzy przeżyli hitlerowskie obozy zagłady, a później mający szczęście założenia rodziny i bezpiecznego życia, pchanych do takiego desperackiego czynu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.