Facebook Google+ Twitter

Krótkie i fascynujące życie Marilyn Monroe

Z książki Michela Schneidera wyłania nam się życie aktorki, które mógł wyreżyserować albo David Lynch, albo sam Bóg. Bo kto inny pokierowałby tym krótkim życiem w tak fascynujący, a zarazem przerażający sposób.

Marilyn Monroe to jedna z tych kobiet, które zostały zapamiętane w czarno-białym kadrze. Zawsze urocza, nie kobieca, lecz dziewczęca, piskliwa, krzykliwa, biała jak porcelanowa lalka i w końcu bardzo seksowna. To oczywiście obraz, jaki można zapamiętać po obejrzeniu filmów Pół żartem, pół serio czy Dziewczęta z chóru. W rzeczywistości nikt z grona najbliższych znjomych nie znał Normy Jeane. Ona sama nie do końca wiedziała, kim jest.

Michel Schneider pisząc tą beletryzowaną biografię nie chciał zapewne zaszufladkować życia Marilyn. Nie ujęła go tajemnica jej śmierci. Dlatego też przez bite 400 stron książki drąży tematy związane z jej pracą na planie, stosunkami ze znajomymi, zainteresowaniami pscyhoanalizą Freuda czy okresem dziecięcym aktorki. Robi to bardzo starannie, oddając niemal ze szczegółami wielkomiejskie życie. Może nie starałby się tak bardzo, gdyby nie był pscyhoanalitykiem; ale nim jest. Nie zmusza nas przy tym do żmudnego rozszyfowywania analiz między innymi dr Ralpfa Greensona, który był ostatnim psychoanalitykiem aktorki. Lektura nie jest trudna, pomimo historii którą opowiada, i książkę w rezultacie szybko kartkujemy. Chcemy nie tylko rozwiązać tajemnicę śmierci Marilyn, lecz również dowiedzieć się jak najwięcej na temat jej prywatnego życia. Wydaje mi się, że Schneider nie chciał, żeby historia tej fascynującej postaci zakończyła się tak, jak kończy się nieudana scena, okrzykiem reżysera: cięcie!

Kto zabił Marilyn? Protokoły śledztw prowadzonych nawet wiele lat po jej śmierci mówią cały czas o możliwym samobójstwie, prawdopodobnym samobójstwwie czy wprost o samobójstwie. A wypowiedzi innych osób, podkreślają wręcz tragiczny charakter życia Normy: a foul play (śmiertelna gra) lub a gamble with death (igranie ze śmiercią). Autor, może ze względu na swój zawód, podsuwa pod nos czytelnikowi pytnie, które pewnie sam by chciał jej zadać: kim tak naprawdę byłaś Marilyn?

Autor uderza tutaj w czytelnika rozchwierutanym tekstem - ciągle miesza wątki, zasypuje nas datami, miejscami i nazwiskami. Jest to raczej zabieg celowy, niż nieporadność warsztatowa. Trudno zrozumieć zachowania Marilyn. Może przede wszystkim dlatego, że śledzimy poczynania osoby, która była rozchwiana emocjonalnie, nie wiedziała, czego chce, przemieszczała się z miejsca na miejsce i poszukiwała szczęścia w nieszczęściu. Mimo wszysto, Schneider uchwycił ją w locie, usidlił i wystawił na pokaz. A jest na co popatrzeć.

Powieść ukazuje nam bowiem kobietę na życiowym zakręcie. Jest to smutna historia utalentowanej osoby, która chce zainstnieć nie tylko w Hollywood, ale również w sercach i umysłach wielu milionów widzów na całym świecie. Tak, to dobra książka o banalnym życiu: przemysł porno, seks z producentami i narkotyki.

Nie znajdziemy na tych białożółtych stronach nic, czego byśmy nie znali. To taki "hollywoodzki" kicz. Dlatego też Michel Schneider nie silił się na powagę, pokazał to, czego i tak nie da się ukryć przed zagorzałym fanem lub zwykłym widzem.

Chyba tylko Selena Vitale z jej "Guzikiem Puszkina" zdążyła opowiedzieć podobną historię. W XIX wieku rosysjkiego genialnego poetę zabiła polityka i honor, Marilyn zabiła... No właśnie: kto zabił Marilyn?

Warto przeczytać! Idzie lekko, łatwo i przyjemnie, jak kariera w Hollywood.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.