Facebook Google+ Twitter

Krótko i na temat. Na co Beenhakkerowi Feyenoord

Wiadomość weekendu to nie wygrana Mayweathera z De La Hoyą, ani Lubina z Kielcami. Hitem jest podpisanie kontraktu przez Leo Beenhakkera z Feyenoordem, na co zgodę wydał pan Listkiewicz.

On też z wmawia nam od soboty, że od 5 do 15 maja jest tylko 10 dni, a z robotą generalnie i tak się zdąży, to znaczy do czerwcowych meczów z Armenią i Azerbejdżanem. Ciekawi mnie zresztą czemu zgadzał się akurat Listkiewicz, skoro pensję panu Leo wypłaca browar Tyskie, ale może chcą teraz sprzedawać towar i w Holandii.

Naród nasz kocha Beenhakkera, zatem zgodziłby się nawet i na to, żeby trener ten pojawiał się tylko na meczach, byle wygranych. Oczywiście nie jest to też pierwszy przypadek, kiedy selekcjoner nie potrafi wyżyć z jednej pensji i koniecznie pragnie dorabiać - na przykład na komentowaniu w telewizji (asystent Leo - Dziekanowski), lub na transferach kadrowiczów (nazwisko proszę odgadnąć samemu). W tym towarzystwie świętych nie ma. Sławny Kazimierz Górski w latach największych sukcesów był konsultantem w ŁKS (żeby synowi załatwić studia w tamtejszej szkole filmowej, mój przyjaciel Darek oczywiście dostał się tam bez egzaminów, ale i bez egzaminów wyleciał, a Kazio - ŁKS opuścił w trymiga!).

Gmoch z kolei dorabiał w Sosnowcu (żeby być bliżej sekretarza Gierka, mocno partyjny był to towarzysz trener), a taki Engel za nic nie mógł oderwać się od Polonii, zwłaszcza od związanych z nią biznesów. Taa, Beenhakker ani pierwszy, ani ostatni, bo jak wiadomo Pan Bóg takie dał człowiekowi ręce, żeby zagarniały do siebie, a nie na odwrót!
Tymczasem liga nasza uboga, ale nic dziwnego skoro dzielimy się nie tylko trenerami, ale i najlepszymi graczami.

Popatrzmy: Bełchatów oddał Matusiaka, Lech Wasilewskiego, Widzew Grzelaka, a Wisła Błaszczykowskiego. Lubin za moment odda Piszczka, a Legia Fabiańskiego, a niedawno Korona bez żalu, w sekundę i za parę groszy oddała Piechnę. To właśnie dlatego każdy nasz klub jest bez szans w pucharach, włącznie z Intertoto. I dlatego piłka wygląda jak wygląda, a trenerzy to generalnie kupa śmiechu. Właśnie do kolegi przyjechał trener z juniorami na mecz i wywiązała się taka oto rozmowa:
- Jakie ma pan cele?
- Jakie cele? Na dzisiaj?
- Tak, na dzisiejszy mecz.
- No to cele ja mam dwa. Bronić się i się modlić!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Ale jadu w tym tekście. Listkiewicz ma zaufanie do Beenhakkera, na co sobie don Leo zwyczajnie zasłużył. To jest doświadczony trener, myślę że gest jaki wykonał w stronę swojego ulubionego klubu jakim jest Feeyenord nie wpłynie negatywnie na jego pracę dla kadry Polski. Zwyczajnie chce pomóc. Uważam że wie co robi i nie raz udowadniał, że się nie myli. My Polacy mamy taką manię, że jesli taki trener pracuje na rzecz naszej reprezentacji, to tak jakby był naszą własnością. Tak przecież nie jest! Beenhakker jest panem własnego losu i musimy się z tym pogodzić. Najważniejsze dla nas, to żeby wywiązywał się ze swojej roboty najlepiej jak potrafi. A przecież to robi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

ja mam nadzieje, że to przypadkowa zbieżność...chociaż po przeczytaniu tekstu zaczynamw nią wątpić...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 08.05.2007 21:08

Autor (czy zbieżność danych osobowych z pewnym Pawłem Zarzecznym jest przypadkowa?) niech lepiej zadba o poprawną pisownię swego imienia i nazwiska.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Beenhakker ambitnym człowiekiem jest. Ot co! Jeśli wywalczy, co ma wywalczyć i wygra mecze z reprezentacją to o żadnej krytyce nie będzie mowy.

Być może daje sobie pewne rzeczy wmówić, ale dla mnie praca selekcjonara równolegle z pracą w klubie to nic dziwnego w dzisiejszym futbolu.....i myśle, że nic złego...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.