Facebook Google+ Twitter

Krótko o mistrzu Holoubku: na scenie, przed kamerą i w życiu

Gustaw Holoubek to jeden z tych niewielu, którzy wbijają się w pamięć automatycznie i niepostrzeżenie. Bo Gustaw Holoubek to postać o złożonej i ciekawej osobowości. Choć umarł, wspomnienia żyją, i żyć będą. W ramach „Pożegnań z Gustawem Holoubkiem” w kinie Iluzjon w Warszawie trwa przegląd filmów z tym wybitnym polskim aktorem.

Gustaw Holoubek. / Fot. AKPAO Gustawie Holoubku słyszał chyba każdy, chociażby kojarząc jego nazwisko z "Historią żółtej ciżemki" (1961). Wydaje się, że on również, podobnie jak filmowy, utalentowany chłopak Wawrzek, wyruszył kiedyś na poszukiwanie swego mistrza, choć jeszcze wtedy nieskonkretyzowanego. Niebezpieczna była to podróż i męcząca. Bywalec salonów i licznych atelier, życiowy buntownik i indywidualista z krwi i kości, stał się autorytetem nie tylko artystycznym, ale i etyczno-moralnym. Jako aktor i twórca zawsze pozostał wierny sobie i swoim poglądom, nawet wtedy, gdy przyszło mu toczyć potyczki na argumenty z wielkimi świata artystycznego. Sam Jerzy Jarocki przyznał mu rację co do obsady roli Henryka w "Ślubie" Gombrowicza, którą Holoubek chciał powierzyć Piotrowi Fronczewskiemu.

Wyszło na korzyść pana Gustawa, bo przecież Gustaw Konrad ze słynnej inscenizacji "Dziadów" '68 nie może się mylić...Tak samo jak ta fikcyjna mickiewiczowska postać, dzięki której Holoubek stał się legendą, tak i on sam - człowiek z krwi i kości, stanie się symbolem i legendą nieśmiertelności, ponadczasowości, nieprzeciętnej mocy i siły, oraz ogromnego poczucia niepowtarzalności. Ta ostatnia cecha, a raczej mocne o tym przeświadczenie, z pewnością musiał Holoubek posiadać. Bez ugruntowanego bowiem samookreślenia i poczucia własnej wartości nie byłby w stanie zagrać tak licznych i zróżnicowanych ról, jakie stały się jego udziałem. Holoubka bowiem nie da się kojarzyć inaczej, jak tylko z poszczególnymi produkcjami filmowymi i teatralnymi. Trzeba jednak pamiętać, że w jego przypadku ogromną rolę odgrywały relacje międzyludzkie z aktorami, reżyserami, kolegami i znajomymi „po fachu”, wreszcie zwykłymi ludźmi w codziennych sytuacjach. Potrafił zjednać sobie kontr dyskutantów i przeciwników jego założeń i pomysłów...

"Proszę Pana, proszę Pani zarezerwowane!"- miejsce w panteonie, miejsce przy stoliku


Holoubka innego niż filmowego czy teatralnego, znali i znają nieliczni. Warszawiacy mogą go jednak kojarzyć z Kawiarnią Bliklego na Nowym Świecie 35, gdzie codziennie o godzinie 11, na stoliku stała już kartka: zarezerwowane, a obok kawa i pączek. Innym miejscem, którego stał się bywalcem była kawiarnia Czytelnika na ul. Wiejskiej, gdzie on i Konwicki zwykli spotykać się po godzinie 12 i 18. – Gustaw Holoubek przychodził do nas codziennie w porze obiadowej i zawsze siadał przy stoliku na końcu sali. Rozmawiał z ludźmi, wszyscy wsłuchiwaliśmy się w jego anegdoty. Miał niezwykle poczucie humoru. Nie mogę sobie wyobrazić tego miejsca bez niego. Nie mogę już mówić. To zbyt bolesne – mówi kierowniczka restauracji Janina Drożdż.
Z zachowanych materiałów, przede wszystkim zdjęć, dowiedzieć się można o częstych spotkaniach Szanownego Pana Gustawa z Tadeuszem Konwickim, Henrykiem Berezą i Januszem Głowackim.

Sam aktor wiele razy mówił o możliwościach, jakie stworzyła mu stolica. Wspominał o samookreśleniu siebie zza swego zawodu, co wydawało mu się wcześniej niemożliwe, albo w ogóle o tym nie myślał. Widział w granych przez siebie postaciach potencjał, za pośrednictwem którego jest on sam w stanie powiedzieć innym coś istotnego. Ważna była szczególnie jednolita estetyka, konwencja, w której osadzał bohaterów. Niezależnie, kim oni byli, sposób gry i zachowania scenicznego musiał być zgodny z ukształtowanym na własne potrzeby i tylko dla siebie wizerunkiem. Nie przejmował się opinią innych, robił swoje, często na przekór...

Holoubek uwielbiał spacery po królewskim bruku w Warszawie. Pierwsze ważnym punktem przechadzek była Akademia Teatralna. Wielu do dziś wspomina, jak chodził po korytarzach, w ciemnościach. Przeżywał chyba bardziej egzaminy studentów niż swoje własne. Nie dawał odczuć, że jest wykładowcą. Traktował wszystkich na jednej płaszczyźnie. Ukochał to miejsce, a pracownicy i wszyscy inni z nim związani ukochali jego.

Z kolei Teatr Polski był dla aktora szczególnie ważny, m.in. ze względu na pamiętną rolę sędziego Custa w "Trądzie w Pałacu Sprawiedliwości" Ugo Bettiego. "Pamiętam moment, gdy po raz pierwszy ukazał się warszawskiej publiczności Gustaw Holoubek" – pisał Zbigniew Raszewski. "(...) Na scenie gromada asów i tuzów. W pewnej chwili w głębi, ale z prawej strony, nie na wprost nas, wchodzi aktor niepozornej powierzchowności, nie patrzy na nikogo, siada sobie (tam w głębi) i spokojnie zaczyna czytać gazetę. Asy i tuzy nadal perorują, ale już nikt ich nie słucha. Wszyscy wpatrują się zafascynowani w tę zagadkową postać z gazetą. To było wejście prowokacyjnie nijakie. (Jedno z najpiękniejszych, jakie widziałem). Jego bohater wydaje się zawsze człowiekiem współczesnym - niezależnie od kostiumu - gdyż interesują go jako aktora trwałe elementy natury ludzkiej, namiętności zróżnicowane w formach wyrazu, ale niezmienne w treści. Nie znosi zresztą wewnętrznego stylizowania, obca jest mu wszelka stylizacja treści emocjonalnych".

Kolejnym teatrem, z którym Holoubek był związany, i gdzie pamięć o nim pozostanie żywa, jest Teatr Dramatyczny. Jeśli patrzeć na jego dorobek artystyczny, to znaczącą wydaje się rola Goetza w dramacie Sartre'a "Diabeł i Pan Bóg". Pisano o nim jako o aktorze pokolenia gorzko doświadczonego i zbuntowanego. Stworzył wokół swojej osoby mityczną aurę aktora-intelektualisty, refleksyjnego, filozoficznie zadumanego, występującego przeciwko patosowi, konwencji, ironii, wyrażającego tragizm ludzkiego piekła i czasów pogardy.
Na koniec pozostaje jeszcze, może najważniejsze miejsce Teatr Narodowy, a to z powodu pamiętnej roli Gustawa w "Dziadach" Adama Mickiewicza, a w tym recytowana przez artystę Wielka Improwizacja. "Na scenie był ktoś tak wielkiego ducha, kto niósł potencję duchową i intelektualną. – Jego "Wielka Improwizacja" to nie było tylko artystyczne, romantyczne uniesienie, on mówił to piekielnie inteligentnie. Na tym polegała siła jego wykonania, to był bardzo logiczny tok myśli – powiedziała niegdyś podczas spotkania w "Gazecie Wyborczej" Joanna Szczepkowska. Aktorka przyznała, że oglądała "Dziady" jako trzynastolatka. – Holoubek naprawdę wtedy mówił za "miliony" i miał prawo do tego poczucia – wspominała aktorka. Dla wielu "Dziady" bez Holoubka nie są tym, czym być powinny i czym w istocie są. Nie wyobrażają sobie ich inscenizacji bez głosu aktora.

Dziś o Gustawie Holoubku


W ramach „Pożegnań z Gustawem Holoubkiem” kino Iluzjon w Warszawie organizuje przegląd filmów z tym wybitnym polskim aktorem. Oto wszystkie projekcje filmowe z konkretnymi datami:
"Pętla" 1 kwietnia.
"Marysia i Napoleon" 2 kwietnia
"Pożegnania" 2,29 kwietnia
"Rękopis znaleziony w Saragossie" 3 kwietnia
"W starym dworku, czyli niepowtarzalność trójkątów" 4, 10 kwietnia
"Księga wielkich życzeń" 5 kwietnia
"Historia żółtej ciżemki" 6 kwietnia
"Jezioro bodeńskie" 6 kwietnia
"Sanatorium pod Klepsydrą" 6, 9 kwietnia
"Jak daleko stąd, jak blisko" 8, 11 kwietnia
"Opowieść o "Dziadach" Adama Mickiewicza. Lawa" 9 kwietnia
"Spotkanie w "Bajce" 10 kwietnia.
"Prawo i pięść" 16 kwietnia.

Więcej informacji: Filmoteka Narodowa Kino Iluzjon

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

+ za przybliżenie sylwetki Geniusza Aktorskiega, Gustawa Holoubka

Komentarz został ukrytyrozwiń

Brakuje mi w tym spisie filmu "Szpital Przemienienia" z genialną rolą Holoubka-Witkacego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.