Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

18086 miejsce

Krowa rasy holenderskiej

Dzisiejsza poranna rozmowa z przyjaciółmi, którzy z całym poświęceniem próbowali poprawić mi humor, a nawet przegonić chandrę, przybrała nieoczekiwany obrót. Od słowa do słowa, rzekli - napisz o krowie. No to piszę.

Krowa Milka / Fot. materiały reklamoweKiedy rodzina przenosiła się do miasta, na nowe miejsce zamieszkania, za furmanką z dobytkiem, człapała dostojnie Krasa. Krówsko było czystej rasy holenderskiej, wielkie, łaciate, czarno białe i mleczne nadzwyczaj. Taką też zapamiętałam, kiedy kilka miesięcy poźniej odchodziła na zawsze, prowadzona na postronku przez handlarza bydłem.

Obiecał nie dać jej na rzeź – patrząc na obfity udój pysznego mleka postanowił zatrzymać ją dla swoich dzieci. Wprawdzie jej mleko potrzebne było mnie i reszcie świata, ale powojenna rzeczywistość pozbawiły Krasą tego, czego wszystkie krasule potrzebują: obory, dostaw siana zimą i zielonej łąki latem. Została więc sprzedana.

Żegnałam Krasą, a wraz z nią rytuał powtarzany przy każdym południowym udoju, odkąd na własnych nogach biegłam za matką do obory: pierwsze, prawie gorące i spienione mleko, dojone do mojego osobistego garnuszka, wypijane duszkiem, ale tak, aby pod nosem zostały białe „wąsy”.

Przez wiele jeszcze lat po wojnie, w małym, prowincjonalnym miasteczku krowy stanowiły element krajobrazu: na placu porykiwały w dni targowe zmieniając właścicieli, chude i ciężko pracujące chodziły w zaprzęgach, a również – do śmierci ostatniego miejskiego gospodarza, człapały ulicami miasteczka na pastwisko, z którego wracały z pełnymi wymionami gromadnie, dzwoniąc i porykując niecierpliwie.
Było, przeszło, zostało wspomnienie - jedno z wielu.

Nie byłoby tego wspomnienia, gdyby w dzisiejszej rozmowie z przyjaciółmi nie padło słowo Milka: wszyscy wiedzą, że chodzi o najbardziej znaną i niezwykłą w świecie krowę w kolorze fioletowym, co się krowom na ogół nie zdarza. Tej jednaj się zdarzyło zapewne dzięki właściwościom błękitnej alpejskiej wody, oraz zieloności ichniejszej trawy zjedzonej w odpowiednich proporcjach. Czyściutka i wystrojona w naszyjnik z dzwonem, niezwykła krowula każe sięgnąć w sklepie po czekoladę, co bynajmniej nie oznacza, że bierze z racji swej skuteczności tantiemy.

A może jednak? Sprawa pozostaje tajemnicza, no, chyba że gdzieś tam w Szwajcarii fioletowe łaciate jednak – jak na rasowe Szwajcarki (?) przystało – mają swoje konta bankowe oraz sejfy, w których ukryto na wieki recepturę Milki, oraz tajemnicę barwienia krowy na fioletowo.

Reklamowa scenka Milki, która niezmiennie przyprawiała mnie o dobry humor, nadawana była w telewizji włoskiej w 2000 roku. A było tak: gromadka maluchów w przedszkolu siedzi na dywanie i pani przedszkolanka, trzymając w ręce tabliczkę czekolady pytała:
- Bambini, mucca, come’e ? (dzieci, krowa, jaka jest?)
- Piu o meno, cosi! (mniej więcej taka!) wykrzykują radośnie dzieciaki, rozkładając rybackim gestem – odtąd dotąd - małe łapki, z czego wynikało jasno, że krowa jest wielkości „piu o meno” 20 centymetrów.
- Si, si !(tak, tak) chwaliła dzieci przedszkolanka, machając przed nosem dzieciaków i widzów tabliczką czekolady.
Do dziś mam zagwozdkę: dzieci, jak dzieci, ale ona – wielkomiejska…widziała żywą krowę? A może należała już do pokolenia, które wie, że mleko bierze się ze sklepu?

Wracając do Rzymu. Mniej więcej w tym samym czasie, kiedy w towarzystwie mej podopiecznej chichrałyśmy się z reklamy i uroczych bambini - miały miejsce duże strajki rolników włoskich, walczących z Unią Europejską o kwoty mleczne. Z samego dołu włoskiego buta wędrowały gromady strajkujących, jechały kombajny, traktory, polowe kuchnie i wszelkie imponderabilia służące do demonstrowania trudu rolniczego i urządzania wieczornych postojów z tradycyjną, gromadną wyżerką.

W trakcie regularnych najazdów dziennikarzy na czoło pochodu wypychany był symbol strajku – Wielka Łaciata, nadającą pochodowi rytm swym statecznym krokiem. Ostatecznie eksodus zatrzymany został u bram Rzymu; Wielka Łaciata wyglądała mi na całkiem zadowoloną, schudła bowiem biedaczka po przydługim marszu,bo nawet w szlachetnej intencji – krowa nie piechociarz; powinna jeść świeża trawę, pić dobrą wodę i robić z tego…czekoladę.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (17):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 02.12.2008 20:05

śpiewająca mućka ... :)


http://pl.youtube.com/watch?v=BSldcTfJQro

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sentymentu do naszej Mućki nie przebije żadna fioletowa; nawet nęcąc czekoladą. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ha!
Foletową krowę, na zielonym alpejskim wzgórzu skojarzyłam ją ze Szwajcarią, (nawet mi sie nie chciało palcem kiwnąć, żeby zweryfikowac jej mertykę)
bo...Szwajcarię "znam" dzieki Pani, natomiast Austria na naszym portalu nie kojrzy sie z niczym i nikim. :)

Wiem, że Pani żartuje tak, jak żartem jest cały tekst napisany na haslo "napisz o krowie" :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Jadwigo, hihihihi, przecież doskonale wiem, że tę fioletową "paskudną" Milkę wsadziła Pani na szwajcraski grunt tylko po to aby wywołać mnie do tablicy;))). Nieprawdaż ? ;)) Teraz wie Pani jak dokładnie czytam teksty.;) o ile czytam.;))


;)) proszę pamiętać , że ja żartuję.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pisze pani Basia - "A mówią , że czekolada wpływa na dożywienie kory mózgowej. ;)))
ponieważ zawiera i selen i cukier."

:) hehe - nie jadam Milki. I skutki są, jakie są. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 02.12.2008 00:14

być powinno ... fakt, faktem

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 02.12.2008 00:12

- Piu o meno, cosi! ... - Si, si! ... Nie wiem czy to ten język włoski tak mnie uwodzi, czy to fioletowa Milka ... fakt, fakt - nie mogę przejść obojętnie przy tym artykule , zatem kolejny wpis śmiejąc się zostawiam ... :-))))

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Pójdzmy razem nad śniegu korony,
Pójdźmy razem nad sosnowe bory,
Pójdźmy razem gdzie trzód jęczą dzwony,
Gdzie w tęczowe ubiera kolory
Jongfrau i słońce złote ma nad sobą"

To dzwony szwajcarskich krów natchnęły Słowackiego.

Panią Jadwigę Milka- holenderka na austryjackiej hali w austryjacko niemieckich Aplach.

A mówią , że czekolada wpływa na dożywienie kory mózgowej. ;)))
ponieważ zawiera i selen i cukier.

Milka nie jest szwajcarska , a w ogóle zawsze była mdła i taka została.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 29.11.2008 00:23

milka , milką, ale ta krowa to misówa na W24; fotka na medal... :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja uwielbiam orzechy laskowe w czkoladzie od fioletowej krowy Oj, ślinka mi poleciała na samą myśl o nich, a moje domowe zapasy właśnie się skończyły :)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.