Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

5241 miejsce

Krwawa historia ginekologii. Jürgen Thorwald "Ginekolodzy" (recenzja)

Już sam tytuł - „Ginekolodzy” - pokazuje, ze i tym razem będziemy mieli do czynienia z tematem niebanalnym, a niemal zupełnie nieobecnym w narracjach historycznych.

Jürgen Thorwald, "Ginekolodzy" / Fot. Wyd. Marginesy
Swego czasu Jürgen Thorwald zwrócił na siebie moją uwagę przy okazji kolejnego wydania „Stulecia detektywów”, jednaj z najbardziej znanych prac tego niemieckiego autora, znanego z nietypowego podejścia do wyszukiwania interesujących tematów historycznych.

Siadając do lektury „Ginekologów” warto mieć wcześniej za sobą przynajmniej kilka odcinków amerykańskiego serialu „The Knick”, który pokazuje pracę w szpitalu na początku XX wieku. Da nam to dobrą podstawę do lektury.

Podobnie jak w przypadku większości książek Thorwalda u podstaw jego zainteresowania tematem leży fascynująca historia medycyny. Fascynująca, ponieważ nauka, którą znamy dzisiaj, powstawała w bólach i były to bóle setek, czy może raczej tysięcy pacjentek, które przez ostatnie nieco ponad sto lat przewinęły się przez gabinety lekarzy, których dziś nazywamy ginekologami. Stosując miarę, którą proponuje niemiecki autor, musimy założyć, że współczesna ginekologia narodziła się pod koniec XIX wieku. Co było wcześniej? O tym Thorwald również pisze, ale na potrzeby niniejszej recenzji, wystarczy że przywołamy określenie, które przylgnęło wówczas do specjalistów, zajmujących się kobiecym chorobami. Sformułowanie „damscy rzeźnicy” tłumaczy chyba wszystko.

Historia prezentowana w książce jest fascynująca również dlatego, że uświadamia nam, że wszystko czym się dziś otaczamy, nie jest działem przypadku, a jedyni dobrych i złych wyborów setek wynalazców, innowatorów i wizjonerów. Choć Thorwald pokazuje często medycynę jako mieszankę dobrych chęci i obciążonych zabobonami oporów i zaniechań, to jednak jego krytyczna postawa nie zmniejsza podziwu dla tego, co udało się osiągnąć na przestrzeni stu lat i to przy tak marnych środkach, jak te, którymi dysponowała ginekologia na przełomie XIX i XX wieku.

Historia ginekologii to nie tylko rozwój nowych metod, to również eksplorowanie ślepych zaułków, z których wiele może się nam wydać przerażających. Na dodatek spotykamy się z niespodziewaną mizoginią, brutalnością, a nawet sadyzmem u osób, dla których głównym zadaniem miało być przecież niesienie pomocy. Tymczasem niektóre fragmenty czyta się, jakbyśmy mieli do czynienia raczej z opisem działań grupy przestępczej, zajmującej się mordem na masową skalę.

Podobno jest to najbardziej kontrowersyjna książka Thorwalda. Być może, wszak tak realistyczne podejście do ludzkiego ciała, zwłaszcza widzianego przez pryzmat seksualności, wciąż należy do tematów tabu. Mimo że niemiecki autor jak zwykle postarał się o konsultantów i wiele wskazuje, że opisana przez niego historia dość dokładnie trzyma się zarówno faktów, jak i wiedzy medycznej, to jednak nietrudno przewidzieć jaka może być reakcja środowiska medycznego, zwłaszcza co bardziej krewkich przedstawicieli ginekologii, w których oczach „Ginekolodzy” mogą stać się próbą ataku na ich etos zawodowy. Na szczęście pozycja Thorwalda jako autora – choć jego książkom daleko do podręczników medycznych – jest chyba na tyle dobra, że powinien wyjść z tej awantury obronną ręką. Zwłaszcza że już teraz niektórzy wykładowcy na akademiach medycznych chętnie korzystają z jego książek, by pokazać początkującym adeptom medycyny jak wyglądała historia ich zawodu. Książki Thorwalda – w tym również „Ginekologów” - czyta się bowiem o wiele lepiej niż suche zbiory faktów z historycznych podręczników. Choć być może trudno w to uwierzyć, mamy tu do czynienia z rzetelnie opracowaną gawędą, w której dbałość o fakty jest równie ważna jak stylistyczna elegancja wypowiedzi.

Jürgen Thorwald, Ginekolodzy, przeł. Anna Wziątek, Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2015.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.