Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

20944 miejsce

Krwawa rebelia Tuaregów w Mali

Od połowy stycznia br. w północnym Mali trwa zacięta wojna pomiędzy siłami rządowymi a rebeliantami walczącymi o niepodległość regionu Azawad. Z tego powodu do ucieczki ze swoich domów zostało zmuszonych kilkadziesiąt tysięcy cywilów.

Para Nomadów z Mali sfotografowana w 1974 r. (http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Mali1974-151_hg.jpg) / Fot. H. Grobe/commons.wikimedia.orgKonflikt z ludem Tuaregów, prowadzącym koczowniczy tryb życia, zamieszkującym tereny Sahary, ma swoje korzenie w historii terenów dzisiejszego Mali. Jeszcze za czasów francuskiej kolonii, zbrojne oddziały Nomadów podjęły walkę o poprawienie warunków życia, ale nie przyniosły one zmiany na lepsze. Dopiero dekolonizacja pozwoliła oddać władze w ręce ludów, zamieszkujących Mali. Mimo upływu lat, Tuaregowie nie mogli liczyć na udział w rządzeniu (stanowią ok. 10 proc. mieszkańców kraju), przez co ich interesy nie były reprezentowane, a sytuacja stawała się coraz bardziej niepewna. To wszystko doprowadziło w 1990 r. do wybuchu 5-letniego konfliktu zbrojnego pomiędzy władzami Mali i sąsiedniego Nigru a różnymi grupami Nomadów. Wojna domowa pochłonęła setki ofiar i ostatecznie zakończyła się porozumieniem pokojowym, które oddaliło na wiele lat niebezpieczeństwo kolejnej rebelii. Rząd w Bamako w tym czasie zaczęło inwestować w region Azawadu, gdzie zdecydowaną większość stanowią Tuaregowie i między innymi przez ten fakt rebelianci zwiesili niepodległościowe dążenia. Taki stan jednak nie utrzymywał się długo.

Malijscy żołnierze (http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Malian_Soldiers.jpg) / Fot. Samuel Bendet/U.S. ArmyW lutym 2007 r. wybuchło kolejne powstanie na terenie Mali i Nigru. Podczas jego trwania głównym celem rebeliantów byli żołnierze i obiekty wojskowe ale wśród ofiar znaleźli się również bezbronni cywile. Dzięki dyplomatycznemu zaangażowaniu krajów ościennych, na przełomie 2008 i 2009 r. udało się osiągnąć zawieszenie broni z większością grup walczących o interesy społeczności Tuaregów. Nadzieja na dłuższą stabilizację pękła jak bańka mydlana w ciągu ostatnich miesięcy. Spory udział w tym miał Muammar Kadafi, który nie żałował pieniędzy na najmowanie najemników spośród tuaregerskich rebeliantów do walki z libijskimi powstańcami. Ci pierwsi otrzymali od dyktatora wiele sztuk broni i amunicji, która pozostała w ich rękach po obaleniu reżimu Kadafiego. Dozbrojeni Tuaregowie wrócili do swoich rodzinnych stron i wspólnie w październiku 2011 r. utworzyli Narodowego Ruchu Wyzwolenia Azawadu (MNLA). Bardzo szybko przeszli od słów do czynów i na początku stycznia rozpoczęli kolejną zbrojną rebelię przeciwko rządowi w Bamako.

Mapa pokazująca rejon konfliktu (http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Azawad_Tuareg_rebellion_2012.svg) / Fot. Orionist/commons.wikimedia.orgPierwsze walki miały miejsce 16 stycznia br. w mieście Ménaka w zachodnim Mali, kiedy partyzanci zaatakowali koszary wojskowe. Kolejnego dnia rebelia rozlała się na kolejne miejscowości, przez co oddziały rządowe początkowo nie mogły sobie poradzić z Tuaregorami. Przez kolejne kilkanaście dni strategiczne miasta w regionie Azawadu były odbijane i tracone przez oddziały Narodowego Ruchu Wyzwolenia. Henri de Raincourt, francuski minister rozwoju w połowie lutego br. na antenie radia RFI potwierdził, że w mieście Aguelhok rebelianci dokonywali bestialskich egzekucji na cywilach i schwytanych żołnierzach. "Niektórym podrzynano gardła, innym po prostu strzelano w głowę" - relacjonował minister. Według różnych źródeł, w tej masakrze życie straciło kilkadziesiąt osób.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.