Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

20066 miejsce

Krwawy Wielki Piątek. Filipińczycy przybici do krzyża

Zaczęło się czterdzieści dziewięć lat temu. Właśnie wtedy pierwszy ochotnik w pewnym filipińskim miasteczku postanowił dać się przybić do krzyża w Wielki Piątek.

Już wcześniej odtwarzano tam Drogę Krzyżową, ale nikt poważnie nie myślał o prawdziwych gwoździach. Ponoć tym pierwszym był niejaki Artemio Anoza, który zawisł na krzyżu w Roku Pańskim 1962. Potem przez jakiś czas krzyżowano tylko jednego Chrystusa co roku. Tyle, że chętnych nie brakuje, więc teraz wisi ich już dużo więcej.



My zacznijmy jednak od tego, że Cutud to nie jest żadna mała wioska, jak można przeczytać i usłyszeć w różnych serwisach informacyjnych - jest to przedmieście miasta San Fernando w prowincji Pampanga na Filipinach. Pełna jego nazwa brzmi San Pedro Cutud. I właśnie w tym miejscu, co roku w Wielki Piątek, w samo południe, wyjątkowo głęboko wierzący filipińscy katolicy przybijają się do krzyży. Nie wszyscy na szczęście, ale kilkunastu śmiałków się co roku znajduje. Mistrzem świata w udawaniu Chrystusa jest niejaki Ruben Enaje, lat 48, który w roku 2010 dał się ukrzyżować po raz dwudziesty czwarty, dziękując w ten sposób Bogu za cudowne uratowanie przed śmiercią po upadku z budynku.

Jeden z naśladowców Chrystusa na krzyżu / Fot. Maciej LaskowskiOprócz chętnych do udawania Chrystusa i do posiadania dziurawych dłoni jest też trochę mniej odważnych, ale za to chyba bardziej spektakularnych biczowników. Drogą z centrum San Fernando do San Pedro Cutud kroczą dziesiątki mężczyzn i chłopców z zasłoniętymi twarzami i odsłoniętymi torsami, którzy kaleczą sobie plecy rytmicznie, uderzając w nie wiązkami listewek na sznurku. Rany nie są głębokie, ale krwi jest mnóstwo, i odzież licznych gapiów często też zabarwia się czerwienią.

Czemu ci ludzie to robią? Poważna odpowiedź na to pytanie nie jest prosta. Osobiście twierdzę, że powody są dwa: z jednej strony głęboka wiara Filipińczyków w ogóle, w tych szczególnych przypadkach zahaczająca o fanatyzm, a z drugiej jednak chęć pokazania swojej odwagi. Nie wszystkim udaje się tę odwagę pokazać - kiedy byłem tam po raz pierwszy w 2006 roku, pewien strachliwy Brytyjczyk uciekł spod krzyża tuż przed wbiciem pierwszego gwoździa. Ale wcześniej wszystkie światowe telewizje pokazały, jak kroczy drogą z umęczonym wyrazem twarzy, taszcząc krzyż na plecach.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

Czy taki "udawanyChrystus"robi to dla wiary? Wątpliwe

Komentarz został ukrytyrozwiń
ech
  • ech
  • 22.04.2011 12:49

Odrażające zabobony. Przynajmniej artykuł na przyzwoitym poziomie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo ciekawy artykuł, choc nie wiem, czy chciałbym "to" zobaczyć na żywo....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zagranicznych turystów nie ma tam zbyt wielu, więcej jest chyba korespondentów, kamerzystów i fotografów niż turystów. Za to Filipińczyków są tłumy, i to nie tylko w okolicach "głównej" Golgoty w San Pedro Cutud, ale też w okolicznych miejscowościach, gdzie także krzyżowani są ochotnicy.
Ja bym unikał określenia "misterium". Widziałem ten cyrk dwa razy w odstępie 3 lat i ani przez chwilę nie miałem wrażenia, że ktokolwiek (może poza samymi ochotnikami) uczestniczy w jakimś duchowym przeżyciu. To po prostu przedstawienie, krwawe i dla nas raczej trudne do zrozumienia igrzyska. Ale podejrzewam, że gdyby u nas ktoś chciał się na ochotnika dać ukrzyżować, to też znalazłyby się tłumy chętnych do oglądania...

Komentarz został ukrytyrozwiń
Czytelnik
  • Czytelnik
  • 22.04.2011 11:04

Misterium ukrzyzowania na Filipinach od dawna ma miejsce, jak corrida w Madrycie. Turystow wtedy jeszcze nie bylo. Dopiero ich pojawienie sie i chetne ogladanie sensacji i krwi, zrobilo z tych obrzedow dochodowy interes.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@levy: To taka delikatna ironia. Ale skoro już się zgłosił na ochotnika, trzeba było być twardym, a nie podwijać ogon w ostatniej chwili.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • B P
  • 22.04.2011 10:18

>>>a to już zasługa kościoła.

a ja bym raczej optowała, że jest to zasługa turystów gromadnie przybywających, by ujrzeć jak to ludzie "zawisają" na krzyżu. Jak to w ekonomi: jest popyt - jest podaż.

http://www.ekumenizm.pl/content/article/20100329101112336.htm

Komentarz został ukrytyrozwiń
levy
  • levy
  • 22.04.2011 09:40

''...pewien strachliwy Brytyjczyk uciekł spod krzyża tuż przed wbiciem pierwszego gwoździa. ..''

Autorze nie strachliwy, tylko mózg zaczął wreszcie prawidłowa pracować.

Komentarz został ukrytyrozwiń
levy
  • levy
  • 22.04.2011 09:38

Nie bardzo rozumiem wycinanie postów, w których ktoś twierdzi, że samookaleczenia to idiotyzm?
Powtórzę, trzeba być idiotą aby tak postępować, albo nawiedzonym..a to już zasługa kościoła.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • B P
  • 22.04.2011 09:24

Artykuł ciekawy, a zachowanie krzyżowanych (dla mnie) mało zrozumiałe...ciekawe czy z taką chęcią na serio, a nie dla zabawy poszliby na krzyż.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.