Facebook Google+ Twitter

Kryminał na prowincji

„Zbrodnia jest wszędzie taka sama, nie ważne czy w Skandynawii, czy w Polsce - zawsze jest ofiara i detektyw, który dostaje sprawę.” – tak bronił swojego projektu Michał Otłowski na czwartkowym spotkaniu po projekcji Jezioraka.

 / Fot. Małgorzata ReplińskaJuż od samego początku spotkania wyraźnie było widać, że widzowie podzielają opinię krytyków i dostrzegają w debiutanckim dziele Otłowskiego podobieństwa do skandynawskich filmów i twórczości braci Coen. Sam reżyser zaprzeczał jednak by, czerpał z nich jakiekolwiek inspiracje i zapewniał, że od co najmniej dziesięciu lat nie czytuje kryminałów, a ze skandynawską literaturą nie Mia nigdy styczności. Takie są prawa gatunku – podkreślał – dla widza film ma być czymś znanym, schematycznym, ale jednocześnie reżyser musi włożyć w film co swojego.

Otłowski przyznał, iż oryginalnie głównym bohaterem filmu miał być mężczyzna. Z czasem jednak zdał sobie sprawę, że przedstawienie historii z punktu widzenia kobiety będzie trudniejszym i ciekawszym wyzwaniem. Ciąża bohaterki nie była jednak oryginalnie postrzegana przez niego jako dodatkowe podniesienie poprzeczki – miała jedynie podkreślić fakt pokrewieństwa pomiędzy bohaterkami, ze względu na „dziedziczność” ciąży mnogich.

Zdradził również, że tworząc scenariusz filmu pisał go z myślą o konkretnej aktorce, z którą współpracował jeszcze w czasach studiów w Łodzi, ale niestety przed rozpoczęciem prac otrzymała inny angaż. Wybór Jowity Budnik do roli głównej bohaterki, uznał za ciekawy pomysł, zwłaszcza dlatego, że jej osobowość zupełnie odbiegała od charakteru pierwotnej kandydatki.
Odpowiadając na pytania o umiejscowienie akcji na Mazurach, Otłowski przyzna, że wybrał scenerię, którą znał z dzieciństwa i tworzenia filmów dokumentalnych. Dzięki temu, że osobiście widział jak wygląda życie w takich społecznościach, mógł jeszcze lepiej oddać ich specyfikę.

Odpierając kolejne zarzuty o podobieństwo do skandynawskich kryminałów, Otłowski przyznał, że widz ma prawo odbierać film, w sposób który mu odpowiada. Mroczność scen, ciemny koloryt, mała ilość światła i „szara pogoda” odpowiadały ogólnej konwencja filmu jako przynależącego do gatunku. Nie miały jednak na celu upodabniania go do konkretnych dział. Jeśli jednak odbiorcy widząc takie powiązania to świadczy tylko o ich wiedzy. Kino jest sztuką dla widza, – podsumował – bez niego staje się jedynie smutną rzeczywistością.

Relacja ze spotkania po projekcji "Jeziorak" reż. Michał Otłowski
Alicja Grajek

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.